Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
To, że niziołek ścisną wielkiego rumaka za opancerzoną szyję niewiele go przejęło. Shani zaczęła uciekać. A tak Ci się przynajmniej wydawało. W pewnym momencie jak już ją mijaliście złapała cię i bezceremonialnie zrzuciła wskakując na twoje miejsce. Pięć sekund później wielki rumak spokojnie stał i skubał trawkę. Shani dopiero teraz odpowiadając Ci na pytanie powiedziała.
- Widzę. I bardzo dobrze. Dokończę to. Powiedziała i złapała Rine za szyję zaczynając ją dusić.
Mourtun:
-Shani! Nie! To moja znajoma! Nie rob tego! - pociagnal ja za noge probujac zrzuc z konia. - Mamy doprowadzic do pokoju, kochanie, w ten sposob rozpetamy wojne. Prosze cie, nie rob tego! Uratuj ja! Prosze! - zaczal szlochac, wciaz ciagnal ja za noge. Byl rozbity, wewnetrznie rozbity, dwie kobiety ktore go interesowaly wlasnie walczyly ze soba a on byl miedzy mlotem a kowadlem. Kogos napewno straci. Wiedzial to.
Rodred:
Shani na chwilę przestała ją dusić i popatrzyła na ciebie ze złością.
- Już wystarczy, że ciebie ocaliłam mimo, że jesteś spoza lasu! Krzyknęła Ci prosto w twarz.
- I zrobiłam to tylko dlatego, że Torn mnie prosił! Jeden wyjątek i proszę! Już się kolejne ścierwo napatoczyło! Powinnam cię zaszlachtować jak zwykłe zwierze! Cały czas na ciebie krzyczała i po prostu cię odkopnęła jak chciałeś ją zrzucić. Zobaczyłeś, że Torn siedzi pod waszym drzewem i wszystkiemu się ze spokojem przygląda jak by był w kinie.
Mourtun:
- Shani! Dlaczego mnie nienawidzisz? - zaniosl sie placzem, zakryl rece dlonmi i pobiegl po Torna. - Torn, cholera jasna, pomoz! Ona ja zabije, a ta kobieta moze pomoc nam w zawarciu pokoju, anuz moze uda sie zawrzec pokoj ze wszystkimi stronami. Prosze! Zrob cos! To twoja "siostra", wplyn na nia. Rina... Ta elfka, umiera... Elf to tez dziecie lasu. - nie patrzac na to co zrobi goblin podbiegl do driady i mocno szarpnal ja za noge. - Przestan! - krzyknal.
Rodred:
Kiedy już do niej dobiegałeś Torn od niechcenia zawołał.
- Shani to elfka.
Shani popatrzyła na Torna równie złym spojrzeniem po czym zszarpała kaptur Rinie i zobaczyła, że rzeczywiście ma długie uszy. Zeskoczyła z konia odpychając cię.
- Ma cholerne szczęście. Powiedziała nienawistnie.
- Zabierz ją na górę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej