Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
Niziołek szybko odbiegł w bok w stronę skąd strzelała Shani. Podbiegł do niej i chwycil za dlon. - Nie strzelaj! Ja ją znam! Pozwol mi z nia porozmawiac. - mowil szybko.
Rodred:
Jak się obróciłeś i uniknąłeś konia to zobaczyłeś, że Shani jest wysoko w koronach drzew i skacze z gałęzi na gałąź. Wtem Rina wysunęła się zza drzewa strzelając do niej. Niebyła jednak nawet blisko. Driada trzykrotnie przewyższała ją umiejętnościami strzelniczymi. Czego dowiodła strzelając w locie. W tym czasie Rina krzyknęła.
- Pomocy! I w tym momencie strzała driady wbiła się jej w bark przyszpilając ją do drzewa. Rina zawisła na drzewcu tracąc przytomność z bólu. Shani ewidentnie chciała dokończyć dzieła, ale wtem krzaki oddalone o 100 metrów staranowało pięć pędzących koni w pełnych zbrojach płytowych. Na nich siedzi piątka tych wojów, których spotkałeś w karczmie. Oni również są w pancerzach; z zasłonami hełmów na twarzach, płaszczami powiewającymi na wietrze, tarczami i toporami w rękach. Natychmiast pofrunęła w ich stronę strzała niegroźnie odbijając się od pancerza. Dostrzegł ją prowadzący natarcie. Szybko wydał rozkazy wskazując jednemu Rinę dwóm ciebie. On sam wraz z ostatnim wojownikiem pędzili z uciekającą Shani. Wódz schował topór. Widzisz jak wokół jego stalowej rękawicy tworzy się ognista kula.
Mourtun:
//Zes namotal.
Niziolek byl zaskoczony rozwojem akcji, wszystko działo się tak szybko. - Chłopaki ratujcie Rine! - krzyknal. - Zaraz do ciebie przyjde Rino! - krzyknal raz drugi i zerwal sie na rowne nogi w pogoni za wodzem i Shani. - Człowieku! Zostaw ja! Przestań czarować! Jesli wchodzisz z butami w czyjs swiat to nie mozesz miec pretensji ze ten swiat sie broni. - gnal co sil za nimi caly czas spogladajac na driade. Biegl, chcial ja ratowac z dwojga jak mial wybierac to wolal Shani, ona uratowala mu zycie.
Rodred:
//"Zes namotal" - nie rozumiem.
Nie za bardzo ktoś cię w ogóle słyszał. Jeździec co jechał do Riny już jest przy niej i jej pomaga. Dwójka nadal pędzi na ciebie z toporami w dłoni. Wódź wystrzelił kulę ognia, która trafiła w drzewo z Shani na nim. Stanęło ono natychmiast w ogniu, a driada z niego spadła. Zobaczyłeś jak w locie zbiera energię magiczną. Z całego jej łuku emanuje zielone światło. Wystrzeliła w wodza. Strzała jakieś 5 metrów przed nim wybuchła energią przemieniając się w przerośniętego niedźwiedzia. Ten wpadł na wodza strącając go z konia. Jeździec, który go ubezpieczał od razu włączył się do walki.
Mourtun:
//*Namieszałeś
Niziołek złapał za runę ziemi i tez biegł na wojaków, z odległosci 5 metrow od nich krzyknął -Aresh! Z ziemi wyskoczyly w ich strone wielkie stalagmity o srednicy 1 metra. Odskoczyl w tyl, schowal rune, dobyl bułatu i pobiegł w strone Shani. Gdy do niej dobiegl, zablokowal ja swoim cialem. - Dosc tego cyrku! - ryknal na caly glos.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej