Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Alchemik druidowi bratem

<< < (46/119) > >>

Rodred:
- To w czego wnętrzu byłeś to jakieś driadowe sposoby lecznicze. Nawet nie próbował mie tego tłumaczyć.  Wziął cię pod ramię i pomógł ci przejść do domku szepcząc.
-  Nie uogólniaj nas. To triady są takie dziwne. My gobliny jesteśmy najnormalniejsze w świecie!  Weszliście do środka gdzie poczułeś już ledwo wyczuwalny, ale mdławy i słodkawy zapach krwi. podeszliście do łóżka gdzie też cię położył.
-  Jak będziesz czegoś potrzebował to zawołaj mnie albo Shani.

Mourtun:
- Czy normalnym mozna nazwac kogos kto wlasnie spal z driada? - zapytal. Po chwili. - Dlaczego one sa takie piekne i... - przerwal na chwile. - Kto to z nimi robi? Bo jakos musza sie rozmnazac.

Rodred:
-  Eh. Ty naprawdę nic nie wiesz o driadach...  Westchnął po czym usiadł przy tobie.
-  To, że z nią spałem to nie znaczy, że w takim znaczeniu jak myślisz. Są dwa typy driad. Rodzime takie jak ta, czyli te które się narodziły z drzew i przybyłe, czyli takie które się narodził z innej driady, albo zostały przemienione. Ogólnie driady rodzime są znacznie potężniejsze od tych przybyłych.   (W związku z czym opis na wiki nie do końca je opisuje takimi jakie są u mnie)
-  Driady to są tylko kobiety, a wynika to z tego, że wszystkie ich geny są dominujące. Shani jest moją przyjaciółką i dałem jej już jedną córkę, ale niestety poroniła jak się poślizgnęła i spadła z drzewa.

Mourtun:
- Tak! Pierwszy raz spotykam sie z takimi istotami! - po chwili. - Przykre! Biedna Shani! Dlugo sie przyjaznicie? - spojrzal gdzies w dal. - Jak to jest w ogole przyjaznic sie z driada juz nie mowiac o tym. - zrobil tak ;)

Rodred:
-  Sex z nimi jest niesamowity, ale jednocześnie dziwny. one to traktują jako konieczność, a nie jako przyjemność czy namiętność. Chociaż przyjemność też im to sprawia. I.. mam wrażenie, że nie mniejszą niż nam ;) . Przyjaźnimy się od zawsze. Razem się wychowywaliśmy i żyliśmy. Jesteśmy jak brat i siostra. To są niesamowite istoty.  Wtem weszła Shani. Ubrana (tym razem) w długą szatę utkaną z liści i cienkiej kory. Na ramiona opada jej kaptur z niej. Związana w pasie prezentuje się naprawdę ładnie. Włosy ma upięte z tyłu głowy i wsadzonego w nie ma kwiatka. W dalszym ciągu jest na bosaka. Wygląda znacznie lepiej niż jak wczoraj widziałeś ją ubabraną w krwi.
- Twoje leczenie powoli dobiega końca Mortunie. Jak się czujesz?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej