Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Alchemik druidowi bratem

<< < (41/119) > >>

Mourtun:
//Serio? Niech zgadne, czego bym nie uczynil i tak oberwalbym?

Niziolek wiedzial ze dwa razy stracil przytomnosc, mial jakies przeblyski swiadomosci, widzial wilki, pedzacego plonacego wilka, dwa wargi. Potem ktos go ciagnal do... Nie wiadomo dokad. Obudzil sie nagi w chatce wewnatrz pnia. Glowa i brzuch bolaly go niemilosiernie. Polprzytomny rozejrzal sie wokol, dojrzal kilka ciekawych przedmiotow lecz nie mial sil by wstac. Gdzie jest moj ekwipunek?

Rodred:
// Nie zgadłeś. Krzak to było najgłupsze schronienie gdy się słyszy tęntet kopyt. Mogło być gorzej.

Jeszcze chwilę tak leżałeś po czym wyczerpany zasnąłeś.
Obudziło cię głośne ćwierkanie ptaków. Zwróciło to twoją uwagę gdyż w mieście nigdy nie słyszałeś go tak głośno. Do tego boli cię głowa. Wtem dał się słyszeć szmer odsuwanych liści kurtyny. Spojrzałeś i początkowo myślałeś, że dalej masz majaki. W "drzwiach" Stoi przeciętnego wzrostu kobieta. Jej długie włosy zrobione z żyjących, delikatnych listków swobodnie spływały jej po ramionach. Twarz ma bardzo ładną. Jej  zielone oczy przykuwają uwagę. Wyglądają trochę... nie ludzko. Kobieta ma zielonkawy odcień skóry. Nie przejąłeś się tym jednak w ogóle, gdyż zdawała sobie nic nie robić z tego, że od pasa w górę nie jest w ogóle ubrana. Jej obfitych piersi zwieńczonych lekko brązowymi sutkami pozazdrościłaby nie jedna elfka. Nie prędko przeszedłeś wzrokiem niżej, ale gdy to w końcu zrobiłeś spostrzegłeś, że przepasana jest skórą z jakiegoś zwierza. Ma również zrobione skórzane ochraniacze na łydki. Stopy ma jednak bose.
Stoi przed tobą driada w pełnej okazałości.
- Jak się czujesz?  Zapytała głosem przyjemnym jak szmer wiatru.



1x Driada

Mourtun:
//Rodri, tak na przyszlosc, jak dajesz jakiegos NPC a nie trzeba z nim walczyc to nie musisz dawac jego statystyk ;)
Btw. Ucze sie na bledach...

Niziolek byl oszolomiony pieknem stojacej w lisciastych drzwiach driady. Oniemial, szczena opadla mu az do oporu. Lustrowal kazdy centymetr jej ciala, te piersi, co on by oddal za to by takie piersi pomacac. Och. Ja... Ja... Chce ja, ona jest piekna, jej uroda mnie... Powala. Ach te piersi.
Na cale szczescie kobieta nie byla kolejna nimfomanka jak kobiety na plazy, byla ubrana od pasa w dol. Jej rozbrajajacy usmiech oniesmielil go jeszcze bardziej. Glos delikatny jak powiew wiatru przyprawial o gesia skorke i jezenie sie wloskow na rekach. Niziolek spojrzal zawstydzony swoja nagoscia, zakryl rekoma przyrodzenie i rzekl. - Boli mnie... Boli mnie... Glowa... Mozesz chwile przy mnie usiasc? - zapytal delikatnie.

Rodred:
// Nie trzeba, ale można. Kto Ci broni walnąć w nią jakimś czarem?
// Jesteś przykryty kołdrą jak wcześniej mówiłem.

- Nie ma takiej potrzeby. Zrobiłam Ci wywar, który pomoże na bule.  Zmrużyła oczy.
- Masz dziwną minę, coś się stało?

Mourtun:
//"bule"? *bole

Niziolek zaczerwienil sie gdy jego wzrok ponownie zawisl na pieknych, obfitych piersiach, szybko sie skarcil i skierowal wzrok na piekne zielone oczy. -Yyy... Twoje piekno mnie oniesmiela, nigdy nie widzialem piekniejszego dziela stworzenia. Twe wlosy... Sa cudne, pozwolisz mi dotknac? po chwili. - Tak wogole to gdzie jestem i kto zabral mi ekwipunek?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej