Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
// Już poprawiam ;)
Widzisz jak Torn buja krukiem na rękach z uśmiechem na twarzy. W ogóle nie słysząc twojego pytania zawołał.
- Patrz! Obudził się! Robił przy tym takie miny jak by próbując za nim powtarzać. Widzisz, że wyjął z kieszeni drugi kawałek łodygi i zaczął go żuć.
// Denerwuje mnie ten obrazek. Usuwam go :P
Mourtun:
//W sumie to nawet nie wiem po co on sie tam znalazl xd :)
Niziolek spojrzal z troska na zwierze i uronil lezke. - To takie... Piekne. Me serce raduje sie ze bedzie zyl. - rzekl troskliwie. - Mozemy juz isc? - zapytal.
Rodred:
// Dla pobudzenia wyobraźni xD
--- Cytat: Mourtun w 08 Czerwiec 2015, 23:40:18 ---//W sumie to nawet nie wiem po co on sie tam znalazl xd :)
Niziolek spojrzal z troska na zwierze i uronil lezke. - To takie... Piekne. Me serce raduje sie ze bedzie zyl. - rzekl troskliwie. - Mozemy juz isc? - zapytal.
--- Koniec cytatu ---
// Ach jakiś ty delikatny :D
- Już już. Powiedział Torn kończąc karmić ptaka. Po chwili wstał i ruszył tam skąd przyszliście.
Mourtun:
//Nawet przyszly mag moze miec czasem uczucia :P
Niziolek ruszyl za goblinem zachowujac ostroznosc. - Jak dziala oklad z brzuchowca? I dlaczego ten kruk jest zwany okiem? - zapytal.
Rodred:
- Okład z brzuchowca pokryty błotem rozgrzewa nawet najgłębsze partie skóry i kości. Idealna sprawa na zimę. Do tego przenikają z niego właściwości lecznicze pomagając w odbudowie kości, mięśni, skóry i krzepnięciu krwotoków. Tylko trzeba uważać bo złe proporcje mogą poparzyć. Gdy zapytałeś o kruka powiedział.
- Jaki krurk? To jest czarne oko. Jedno z lepszych. Nazywamy je tak bo po oswojeniu są nam oczami jeśli zechcą. Każdy goblin zachowuje pamięć o swoich starych oczach nosząc ich czaszki na szyi. Tu przystając na chwilę pokazał Ci swój naszyjnik. Zaczął wodzić palcem po nich.
- To był ÂŁowca. Strasznie agresywny co go zresztą zabiło jak rzucił się na Kreshera. To tłuścioch. Był wolny i gruby i nie chciało mu się latać więc go zjadłem. W ten sam sposób przedstawił Ci pozostałe dwie czaszki na swojej szyi. Następnie ruszył dalej.
Drzewa zaczynały robić się coraz wyższe. Szliście w stosunkowym luzie gdyż na tej wysokości nie było już, żadnej gałęzi. Robiło się coraz ciemniej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej