Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Alchemik druidowi bratem

<< < (38/119) > >>

Rodred:
// Już poprawiam ;)

Widzisz jak Torn buja krukiem na rękach z uśmiechem na twarzy. W ogóle nie słysząc twojego pytania zawołał.
-  Patrz! Obudził się!  Robił przy tym takie miny jak by próbując za nim powtarzać. Widzisz, że wyjął z kieszeni drugi kawałek łodygi i zaczął go żuć.

// Denerwuje mnie ten obrazek. Usuwam go :P

Mourtun:
//W sumie to nawet nie wiem po co on sie tam znalazl xd :)
Niziolek spojrzal z troska na zwierze i uronil lezke. - To takie... Piekne. Me serce raduje sie ze bedzie zyl. - rzekl troskliwie. - Mozemy juz isc? - zapytal.

Rodred:
// Dla pobudzenia wyobraźni xD


--- Cytat: Mourtun w 08 Czerwiec 2015, 23:40:18 ---//W sumie to nawet nie wiem po co on sie tam znalazl xd :)
Niziolek spojrzal z troska na zwierze i uronil lezke. - To takie... Piekne. Me serce raduje sie ze bedzie zyl. - rzekl troskliwie. - Mozemy juz isc? - zapytal.

--- Koniec cytatu ---

// Ach jakiś ty delikatny :D

-  Już już.  Powiedział Torn kończąc karmić ptaka. Po chwili wstał i ruszył tam skąd przyszliście.

Mourtun:
//Nawet przyszly mag moze miec czasem uczucia :P

Niziolek ruszyl za goblinem zachowujac ostroznosc. - Jak dziala oklad z brzuchowca? I dlaczego ten kruk jest zwany okiem? - zapytal.

Rodred:
-  Okład z brzuchowca pokryty błotem rozgrzewa nawet najgłębsze partie skóry i kości. Idealna sprawa na zimę. Do tego przenikają z niego właściwości lecznicze pomagając w odbudowie kości, mięśni, skóry i krzepnięciu krwotoków. Tylko trzeba uważać bo złe proporcje mogą poparzyć.  Gdy zapytałeś o kruka powiedział.
-  Jaki krurk? To jest czarne oko. Jedno z lepszych. Nazywamy je tak bo po oswojeniu są nam oczami jeśli zechcą. Każdy goblin zachowuje pamięć o swoich starych oczach nosząc ich czaszki na szyi.  Tu przystając na chwilę pokazał Ci swój naszyjnik. Zaczął wodzić palcem po nich.
-  To był ÂŁowca. Strasznie agresywny co go zresztą zabiło jak rzucił się na Kreshera. To tłuścioch. Był wolny i gruby i nie chciało mu się latać więc go zjadłem.  W ten sam sposób przedstawił Ci pozostałe dwie czaszki na swojej szyi. Następnie ruszył dalej.
Drzewa zaczynały robić się coraz wyższe. Szliście w stosunkowym luzie gdyż na tej wysokości nie było już, żadnej gałęzi. Robiło się coraz ciemniej.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej