Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
- Nie mialem pojecia ze te stworzenia mozna oswoic i ze jestescie az tak z nimi zżyci. A ten ktorego ratowalismy to kto? W sensie o imie mi chodzi. - szli powoli przed siebie przed las, robilo sie ciemno.
Rodred:
- Jeszcze nie wiem. Odparł tylko goblin.
Szliście jeszcze dobre dwie godziny zagłębiając się w coraz to głębszy, ciemniejszy i wyższy las, kiedy to Torn nagle stanął jak wryty i nastawił uszu.
- Słyszysz? Zapytał. Ty swoimi 6x mniejszymi uszkami oczywiście nic nie usłyszałeś.
- Szybko na drzewo! Zawołał po chwili i skoczył na najbliższe. Uczepił się pazurami pnia i szybko zaczął się wspinać zostawiając cię na dole.
Mourtun:
Niziolek tylko kiwnal glowa i zaraz za goblinem zaczal wspinac sie na drzewo, staral sie jak tylko umial.
Rodred:
Niestety z palców niziołka nie wystają pazurki, którymi mógłbyś uchwycić się drzewa więc po pierwszym metrze spadłeś z hukiem na ziemię. Torn zniknął w koronie drzewa nie oglądając się za tobą. Teraz nawet ty zacząłeś słyszeć cichy tętent kopyt.
Mourtun:
Niziolek rozejrzal sie wokol, szukal miejsca do ukrycia. Kazda sekunda liczyla sie bo decydowala o tym czy przypadkiem nie zginie.
//Gdzie sie moge schowac?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej