Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Alchemik druidowi bratem

<< < (31/119) > >>

Mourtun:
Niziolek zrobil szczera mine i spojrzal na goblina. - Poniewaz wkurza mnie to ze wykorzystuja dary lasu do swych egoistycznych celow. - nie przestawal klamac. Chcial zdobyc jakies uzyteczne dla druidow informacje.

Rodred:
-  Eh..  Westchnął po czum usiadł pod drzewem i chwilę tak siedział zanim, rzekł.
-  Nie jest to kwestia wykorzystania lasu. Naszego domu ale i ich domu. Oni nie są głupi i nie niszczą go w przeciwieństwie do tych o tam.  Kiwnął głową w stronę wioski, z której przyszedłeś.
-  Szanuje ich naukę bo my nie jesteśmy zdolni do rozwoju jej na tym poziomie co oni. Kiedyś handlowaliśmy. My dawaliśmy im owoce lasu, które zdobywaliśmy z trudem, a oni dzielili się z nami wynalazkami. Wszystko trwało do momentu gdy zaczęli się bawić w ge... geno... coś tam robią ze zwierzętami. I te zwierzęta są później złe i wychodzą w las i jest ogólnie rzecz biorąc problem. Niezgodni też jesteśmy do kwestii wioski. My chcemy ją zburzyć w obronie masowo niszczonego lasu, a druidzi z jakiś tam bzdurnych powodów chcą ją zostawić w spokoju.  Goblin zamyślił się a ty nie przestawałeś się zapadać.
-  Teraz trwa wojna, a my potrzebujemy pomocy.  Popatrzył na ciebie znacznie przyziemnym wzrokiem i powiedział.
-  Widzę, że potrzebujesz pomocy więc mam dla ciebie interes, życia.  Uśmiechnął się z dwuznaczności sformułowania.
-  Daj mi tą kolorową szatę a ci pomogę.  Uśmiechnął się.
Tym czasem doleciał kruk. Zbliżały się one do ciebie.




8x Kruk
// Odległość 8-10 metrów.

Mourtun:
Niziolek zaczal zdejmowac szate ktora dostal od straznika gdy to zrobil, rzucil ja goblinowi. - Prosze, ale powiedz mi czy to prawda ze walczycie z druidami z tego powodu? - zapytal. Bagno jeszcze bardziej go wciagalo. - A jakbym tak doprowadzil do pogodzenia was i lesnych dziadkow? - zadal kolejne pytanie.

Rodred:
-  Tak z tego. A co Ci powiedziano?  Zapytał ubierając płaszcz i wstając.
-  Było by miło jak byś doprowadził do sojuszu, ale wątpię by było to możliwe.  Wstał złapał za włócznie i podszedł na odległość 3 metrów. Wtem ptaki się ożywiły. Zaczęły skrzeczeć, stroszyć pióra i zbliżać się jeszcze bardziej. Są w odległości od 5 do 7 metrów. Widzisz, że goblin nie nażarty się strwożył i powiedział stając w miejscu.
-  Nie można przeszkadzać oczom.  Zasmucił się.
-  Szkoda naprawdę chciałem ci pomóc.
Tymczasem zapadłeś się już po pas. Ptaki skrzeczą jak najęte gotowe do ataku.

Mourtun:
- Zdrajca!! Zdrajca!! Menda!! - krzyczał niziołek.
Gdy zdradziecki goblin odszedł, niziołek szybko wyszarpnął z torby na korpusie runę lodu. Wyciągnął ją przed siebie i skierował w ziemię przed sobą uważając przy tym aby mroźny podmuch nie poleciał tak że zamrozi jego i ziemię wokół. Miał buchnąć przed niego aby mógł się na tą zamrożoną ziemię wczołgać. Ręce przed siebie, wyzwolił z runy moc i niespokojnie wypowiedział -Anoshu! - mroźny podmuch zamroził ziemię przed nim, niziołek schował runę, wczołgał się na zamrożone błoto, zaczerpnął magii i celował dłońmi w kruki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej