Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
// Goblin nie odszedł tylko stoi nad brzegiem i zastanawia się jak Ci pomóc nie drażniąc ptaków.
Mourtun:
//OK
Niziołek patrzył błagalnym wzrokiem na goblina i dawał mu do zrozumienia że nie może go tak zostawić samego. - No pomóż mi. Co tak stoisz? One mnie zjedzą a jak mnie zjedza to kto ci pomoże? - mówił z błagalnym głosem. - Trzeba dotrzymywać umów.
Rodred:
- Dobra, ale spróbuj osłonić mnie przed oczami. Powiedział po czym złapał włócznię i podał Ci jej koniec. Wtedy nastąpiła wrzawa. Kruki się zerwały i rzuciły się na niego i na ciebie. Natychmiast cofnął włócznię i zaczął się nią oganiać, ale widzisz, że nie daje sobie rady.
8x Kruk
// Odległość 0-3 metry.
Mourtun:
Niziolek musial ratowac goblina, lecz nie chcial sie ujawnic ze jest z paktu wiec chwycil rune lodu, wycelowal w kruki tak aby nie zamrozic istoty i rzekl -Anoshu! mrozny podmuch powedrowal w kruki zamrazajac je.
Dlaczego anoshu a nie heshar? Bo niziolek nie chcial spalic badz poparzyc swego potencjalnego wybawcy.
Rodred:
Cztery kruki zamrożone spadły do bagna. Piąty ze zmrożonym skrzydłem spadł na ziemię i próbuje ulecieć. pozostałe trzy uciekły w popłochu. Widzisz, jak goblin smutnym wzrokiem za nimi powiódł po czym podał ci koniec włóczni i po kilku minutowej szarpaninie udało Ci się wyjść. Widzisz jak goblin nic nie mówiąc odrzuca na bok włócznie, bierze na ręce kruka z zmrożonym skrzydłem i stara mu się pomóc.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej