Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
// Strażnik nie pilnował lasku. Stał na skraju rzeki. Pilnował dogi w górę rzeki. Rozumiem, że tam idziesz?
Chwilę szedłeś przez przybrzeżny las aż między krzakami w odległości jakichś 100 metrów dojrzałeś coś białego.
Mourtun:
//Bynajmniej bylo cos o lasku za ktorym jest kapielisko kobiet. Tam tez sie udal.
Niziolek powoli przemierzal trase. Uwaznie przygladal sie wszystkiemu wokol. Gdy dostrzegl cos bialego siegnal po bulat i zaczerpnal przy okazji dawke mocy. Ostroznie szedl w kierunku tego czegos. Czyzby to byl kreshar? - pomyslal sobie.
Rodred:
Zbliżyłeś się jeszcze trochę i zobaczyłeś, że to strażnik. Kobieta. Uzbrojona w łuk i miecz. Ma na sobie długie białe szaty. Wyraz zaciętości na jej twarzy świadczy o tym, że nie ma zamiaru nikogo przepuszczać.
//odległość 50m
Mourtun:
Niziolek schowal bron lecz wciaz trzymal moc. Szedl powoli, dumnie, wyprostowany, udajac straznika podszedl blizej i grubym glosem rzekl. -Siostro! Jak warta?
Rodred:
- Wypierdalaj! Wrzasnęła zdejmując łuk z ramienia i wyciągając strzałę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej