Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Alchemik druidowi bratem

<< < (26/119) > >>

Rodred:
// Strażnik nie pilnował lasku. Stał na skraju rzeki. Pilnował dogi w górę rzeki. Rozumiem, że tam idziesz?

Chwilę szedłeś przez przybrzeżny las aż między krzakami w odległości jakichś 100 metrów dojrzałeś coś białego.

Mourtun:
//Bynajmniej bylo cos o lasku za ktorym jest kapielisko kobiet. Tam tez sie udal.
Niziolek powoli przemierzal trase. Uwaznie przygladal sie wszystkiemu wokol. Gdy dostrzegl cos bialego siegnal po bulat i zaczerpnal przy okazji dawke mocy. Ostroznie szedl w kierunku tego czegos. Czyzby to byl kreshar? - pomyslal sobie.

Rodred:
Zbliżyłeś się jeszcze trochę i zobaczyłeś, że to strażnik. Kobieta. Uzbrojona w łuk i miecz. Ma na sobie długie białe szaty. Wyraz zaciętości na jej twarzy świadczy o tym, że nie ma zamiaru nikogo przepuszczać.
//odległość 50m

Mourtun:
Niziolek schowal bron lecz wciaz trzymal moc. Szedl powoli, dumnie, wyprostowany, udajac straznika podszedl blizej i grubym glosem rzekl. -Siostro! Jak warta?

Rodred:
-  Wypierdalaj!  Wrzasnęła zdejmując łuk z ramienia i wyciągając strzałę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej