Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
Niziolek zalamal sie w duchu, bylo mu smutno ze on sie stara a kobieta ma go w glebokim powazaniu. Zobaczyl mila, pulchna kuchareczke. Usmiechnal sie pod nosem, podszedl blizej niej. - Witam ponownie. Ech... Zalamalem sie. Moze mi pani powiedziec cos wiecej o Rinie? Jakies wskazowki jak ja poderwac? Czy wogole warto? - zapytal mila kucharke, po chwili. - Jest bardzo piekna, ale nie jest mna zainteresowana, widac ze to bojowa kobieta o czym swiadczy ten noz w drzwiach. Ale jedzenie jej smakowalo.
Rodred:
Kucharka miło się uśmiechnęła.
- Rita to nie jest prosta kobieta do zaliczenia. O ile ja znam to sam fakt, że cię wpuściła do pokoju i była dla ciebie miła dużo znaczy. Chwilę się zastanowiła coś sobie przypominając.
- Jeden taki jak ty po pijaku do niej wszedł rozochocony jak zapomniała się zamknąć. I cóż wyszedł z nożem w brzuchu. O mało nie stracił życia. Do tej kobiety potrzeba dużo cierpliwości. I nie masz co się łudzić, że poleci na udawanki i zbytnie romantyzmy. No cóż. Wzruszyła ramionami.
- ÂŻyczę powodzenia. Muszę już iść. Po czym przełożyła tacę na tobą i poszła dalej.
Mourtun:
Niziolek wysluchal dobrych rad, kiwnal glowa. - Dziekuje pani. Milo bylo poznac! - usmiechnal sie. Sprawdzil czy ma caly ekwipunek przy sobie. Ruszyl na dol. Nie wiedzial co powinien teraz zrobic wiec zszedl na dol i wyszedl na zewnatrz. Postanowil sledzic Rine gdy ta bedzie szla nad strumien. I tak nie mial nic do roboty :D
Rodred:
Wyszedłeś na dwór. Riny oczywiście tam jeszcze nie było.
Jest piękny słoneczny dzień. Wieje lekki wiaterek od północy. Przed karczmą jest mała krzątanina kilku tragarzy wnoszących dostawę towaru. Widziałeś również, że zewsząd schodzą się grupki wspólnie idące nad strumień. Widzisz, że mężczyźni i kobiety idą osobno nawet jeśli są rodziną. Niektórzy nawet biorą mały bagaż pewnie przewidując piknik na miejscu.
Mourtun:
Gdy niziolek rozejrzal sie wokol nigdzie jeszcze nie dostrzegl elfki. Czy podgladanie jej przy kompieli bedzie dobrym pomyslem? Czy bedzie to zwyczajnie chamskie? To sie okaze, umyc sie nie zaszkodzi. - powachal sie. Alee smierdze. Zdecydowanie musze sie wykapac. - ruszyl wiec do kolejki, stanal na koncu i szedl za lancuchem ludzi. Rozgladal sie wokol w poszukiwaniu jakis interesujacych osob i analizujac trase przemierzana przez kobiety. Moze beda kapac sie w innym odcinku strumienia. Oby byly tam drzewa zebym mogl sie skryc.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej