Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
Niziolek skrzetnie wgramolil sie na woz, usadowil sie wygodnie obok kupca.
- Niestety, bagiennego ziela nie mam. - zasmial sie.
- Druidzi powiadasz, wiesz cos wiecej na ich temat? - zapytal.
Rodred:
- Eeee tam. Machnął ręką.
- Głupia legenda rozpowszechniana przez tamtejsze staruchy. Podobno wychodzą w las i się z nimi wymieniają towarami i wiedzą, ale coś mi się nie chce wierzyć. Druidzi nie słyną z otwartości i chęci dzielenia się wiedzą. Zresztą ÂŻachnął się. - Dawno wyginęli... Mimo to mam nadzieje na dobry interes. Uśmiechnął się.
Mourtun:
Niziolek sluchal i nie chcialo mu sie wierzyc.
- Wymarly gatunek, mowisz. Hmm... No mniejsza przeciez to nie moja sprawa, ja ide po roslinki. - usmiechnal sie tajemniczo.
- Daleko do tego lasu? Dlugo bedziem jechac? - zapytal kulturalnie.
Taa, legenda, nie wydaje mi sie. Zreszta legenda nie potrzebowalaby pomocy z goblinami. Biedni ludzie tak malo wiedza... - zamyslil sie.
Rodred:
- Daleko, Panie dobrodzieju daleko. Tak na nockę dojedziemy. Uśmiechnął się.
- Szlak w miarę bezpieczny nie ma co się obawiać.
- Jak pan widzisz jadziom z synem. Siedzi maluch z tyłu i towar spisuje. Czas by go do branży wciągnąć. Pan jakie rodzinę ma? Zapytał nie przejmując się zasadami wymowy.
Mourtun:
Niziolek spojrzal na chlopca, faktycznie cos notowal. - Podobny do pana. Ja? Nie mam nikogo dobrodzieju. Troche to smutne ale co poradze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej