Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Rodred:
Jak tylko podałeś strażnikowi mieszek zrozumiał o co chodzi i popatrzył na ciebie jak na najlepszego przyjaciela.
- To ty Franciszek! Witaj! Wszystko w porządku panie kupcu. Rzekł oddając mu dokumenty i chowając mieszek do torby.
- Otworzyć bramę!
Brama się otworzyła i wóz czym prędzej ruszył do przodu.
- Szerokiej drogi! Zawołał za wami strażnik.
// Nie zapomnij ich odjąć ;)
Mourtun:
Niziolek ucieszyl sie ze sie udalo. Pozegnal straz i ruszyl za kupcem.
88-40=48 grzywien
Rodred:
- Dobra robota! Uśmiechnął się kupiec i poklepał cię po ramieniu.
Po cóż to się pan dobrodziej do tegoż zapuszczonego lasu wybiera?
Mourtun:
Niziolek przystanal przed kupcem. Spojrzal w niebo, byla piekna pogoda, spojrzal na niego.
- A nic specjalnego, mam taka ksiazeczke zwana zielnikiem, kolekcjonuje sobie w nich zasuszone roslinki. Brakuje mi jeszcze kilka okazow, mam nadzieje je tam znalezc. - rzekl z usmiechem na twarzy.
Rodred:
Kupiec siedział na wozie i widząc Cię idącego obok przesunął się trochę robiąc Ci miejsce.
- Siadaj! Co będziesz szedł obok jak droga jest długa. Potem dodał.
- Roślinki mnie nie interesują, chyba że masz bagienne ziele he he. Zaśmiał się.
- Ja jadę z garnkami i innymi takimi pohandlować trochę w mieście kilka kilometrów przed miastem. Słyszałem też, że tam jacy druidzi są to może i oni co kupią.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej