Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (176/184) > >>

Creed Canue:
-Jak kapitan chce to może iść sam, ale jakby co to służę pomocą. - Powiedział elf wyciągając miecz.

Canis:
- Poradzę sobie. Złego diabli nie biorą...

Po krótkim spacerze dotarliście do ciekawych zabudowań.



Na wyspie Valant, a dokładnie jego południowej części zwanej Iz Isash, jest sporej wielkości półwysep. Półwysep jest osadzony po wewnętrznej stronie archipelagu i wbija się delikatnie w morze Enart. Pokryte złocistymi piaskami pustkowie, swoista pustynia, skrywa jedno wielkie zabudowanie, podziemną nekropolię Ur Isash.

Na pustyni znajduje się tylko jeden obiekt. Swoista kaplica, która składa się jedynie z 4 filarów i zadaszenia, wszystko wykonane z kamienia, oprawione resztkami szarf i szmat. Na podłodze znajduje się dziwny tunel, który prowadzi w głąb, co jest ciekawe, na pustyni, jest to to jedyne miejsce wypełnione wodą, niestety słoną.

Eustachy puścił wóz i pobiegł w kierunku nekropolii wystraszył się, biegł przerażony, gdy dobiegł dojrzał umierające stworzenie, była nim umierająca papuga, Ara, która miała podziobany brzuch, z którego ciekła krew. co ciekawsze, leżała w zaułku za winklem jednej z kolumn, gdzie miała gniazdo. w gnieździe leżały 4 pisklęta Ary, leżały w krwi swojej matki.

- Co za poświęcenie... poświęciła swe życie dla dzieci... Piękny akt odwagi... - Powiedział przyglądając się ranie, wiedział, że nie jest w stanie tego wyleczyć naturalnymi sposobami, więc przyłożył doń do główki papugi i zgniótł ją uśmiercając papugę natychmiastowo, zmniejszając jej cierpienia. Wziął gniazdo an ręce i skrył w swych ramionach niosąc cztery pisklęta jeszcze ze skorupkami jajek w gnieździe. Trzymał je w ramionach i po polikach ze złotych oczu płynęły mu łzy.

Creed Canue:
-Kapitanie, to takie piękne stworzenia a spotkało je coś takiego, mogę zaopiekować się jedną z nich? - powiedział chowając miecz do pochwy by po chwili pogłaskać małą papużkę po główce.

Melkior Tacticus:
Nawet Melkiorowi zrobiło się przykro, Satyr był swego rodzaju druidem a ci znali wszystkie stworzenia. Dosłownie znali.
- Nie przeżyją same, może moglibyśmy je zabrać? Na Valfden mamy kapłanki które oswajają zwierzęta. Sam mam taru, po ojcu co prawda ale psina jest wierna. Przykro mi Eustachy. Ja chętnie wezmę jedną.

Dael:
Wspaniała matka Pomyślał Dael i rzekł:-Biedne stworzenia ... mógłbym jedną z nich przygarnąć jeśli nikt nie miał by nic przeciwko. Taki zwierzęcy towarzysz byłby dla mnie wielką podporą

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej