Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (175/184) > >>

Nawaar:
Druid, normalnie druid!
Pomyślał choć chciał powiedzieć na głos, co o tym sądzi o tej rozmowie z drzewami oraz całej tej otoczce mistycyzmu. Doprawdy niesamowita postać się nam przytrafiła. W między czasie usłyszał, jak Eustachy mówił o nekropoli. 
- A, cmentarz kamień spadł mi z serca. Jestem rad, że to wyjaśniłeś.
Uśmiechnął się nieznacznie i pospieszył swój krok, kiedy znów dojrzał stare dobre barki. Długowieczny dobrze pamiętał bojaźń do tego środka transportu, ale teraz im ufał zwłaszcza, gdy kapitan już tam siedział z zamiarem ciągnięcia łańcuchów. Dlatego też Silavster biorąc ze sobą jednego z orków, który ciągnął wóz i razem usadowili się na jednej barce, po czym długowieczny chwycił łańcuch dając tym samym odpocząć wielkiej bestii, która musiała padać ze zmęczenia. Dhampir chwycił łańcuch i zaczął ciągnąć go, by barki mogły ruszyć równo przecinając morską wodę, aby wszyscy mogli dostać się drugi brzeg!       

Canis:
W oddali dojrzeliście wielki płaskowyż do którego ciągnęły was drogi tworzone przez łańcuchy, gdy wreszcie dobiliście do brzegu uderzyło was okropne gorąco i okrutne warunki, mimo późnych godzin wieczornych panowało tutaj ponad 35 stopni. Słońce już nie świeciło zachodziło za horyzontem dając jedynie delikatną pomarańczową poświatę.

- Dobra idziemy do nekropolii, gdy dojdziemy, Eustachy zaprowadzisz ich do Hessein, ja zejdę w głąb, muszę znaleźć pewną rzecz, wszelkie przesłanki głoszą, że znajdę to wewnątrz grobowca.

- Może tak być. - odpowiedział Satyr i wraz z Salazarem i Dariusem wyprowadzili wóz na piasek. By móc go ciągnąć dalej.

- Ruszajmy.

Melkior Tacticus:
- Dasz sobie radę sam Salazarze? Nie wątpię że masz w rękach ogromną moc ale wiesz, "kiedy wrogów kupa to i Rasher dupa".

Dael:
Dael wzruszył ramionami ... Kapitan miał coś czego nie chciał pokazywać reszcie drużyny. Przecież to było pewne że coś się pod skórą czaiło.-Mi pasuje - zwrócił się do całej grupy.

Nawaar:
Dhampir ciągnął łańcuchy twardo i bez ustanku nawet siedzący obok ork, nie sprawiał mu trudności dopóki znów nie uderzyła go temperatura i to pomimo nocy! Silavster pocił się jakby był w saunie jego włosy na nowo stały się mokre a ciało zrobiło się cięższe pomimo tego, ze powinien dać radę. Jednak z pogodą nie wygra!. Dlatego nawet, nie patrzył gdzie płynął, bo głowę miał już opuszczoną a jego ruchy były znacznie wolniejsze. Jednak dzięki pomocy orka, który widział co się dzieje, po prostu pomógł długowiecznemu! Razem dali rade dociągać barkę i dobijając na drugi brzeg. Tam wyszli z łodzi a ork wziął swój wóz.
- Melkior ma rację. Jesteś w stu procentach pewny, że chcesz tam iść sam? Głupio, by było gdybyś oberwał, ale zrobię jak uważasz za słuszne.
Zapytał ścierając pot z czoła i powoli zmierzając w stronę cmentarzyska.   

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej