Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (170/184) > >>

Canis:


- O ja wiem czemu tu jestem! I nie jestem tutaj pierwszy. Ale jestem ostatni. Stare wrzosy mi powiedziały, że moje plemię zaraz po narodzinach wysyła zdrowe dzieci w ocean, tam na wiklinowym koszyczku wyłożonym byczą skórą docieramy w różne zakątki świata by żyć i rozwijać się, a pewnego dnia powrócić do domu z zapasem doświadczeń. Mniej więcej co 100 lat jeden z nas tutaj trafia. Zapytacie skąd wiem? No drzewa mi powiedziały, wszystkiego nauczyła mnie dżungla.

- Dobra, potrzebujemy 100 kg brył soli, kryształów soli, jest tutaj jakiś wózek i taka ilość wydobytego minerału?



- No możesz iść dalej tam były jakieś 4 kołowe bolidy z miejscem w środku, ale ile to jest 100 kg to ja nie wiem,a le możesz zobaczyć.

- No i fajnie. - powiedział ir uszył w głąb do kruszcu.

Gdy minął kilka set metrów rzeczywiście stał bolid na czterech małych kółkach, zaś w nim równo ułożone było sporo kryształów niezmielonej soli. Przyjrzał się jednej z bryłek i odłożył ponownie do środka, by w następnej chwili wraz z Dariusem wepchnąć ten kontener na wóz zaopatrzeniowy. Wracali z głębi a Satyr dalej gaworzyłz e wszystkimi.

- Niedługo będziemy wypływać z plaży koło Hessein i nie wiem kiedy znajdziesz tu więcej żywych osób. jeżeli chcesz mógłbyś płynąć z nami na Valfden, chyba, ze pozostała ekipa nie będzie chciała ciebie zabrać, wówczas moja propozycja na nic się nie zda.



- No, było by miło, mógłbym wam pomóc szukać, trochę znam te wyspy. A nowe odkrycia to fajna sprawa, gdybym popłynął gdzieś z wami.

Creed Canue:
-Ja nie mam nic przeciwko, miałem to zaproponować ale nie wiedziałem czy pan się zgodzi. - Powiedział do kapitana

Melkior Tacticus:
- Chyba nikt nie bedzie miał nic przeciwko, wszak zawsze jest lepiej polegać na wiedzy "tubylców" badając nieznane wcześniej lądy. Stwierdził elf drapiąc się za uchem. Z brudu zapewne.

Nawaar:
Dhampir posłuchał, co ma do powiedzenia Eustachy! Był to doprawdy interesujące, że ich gatunek zostawia swoich w koszyku i wrzuca na pełne wody pozostawiając swojemu losowi i szczęście. Stworzenie miało go na tyle dużo, że zdołał tutaj szczęśliwe dopłynąć i dorosnąć, ale słowo mówiące o tym, że rozmawiał ze drzewami można było rzecz, że zna magię druidów. Silvaster zrobił wielkie oczy i pomyślał.
Druid!! Trzeba to będzie przekazać Lithanowi! Może będzie coś na ten temat wiedział albo przynajmniej ich to zainteresuje.
- Ja również, nie mam nic przeciwko.
Powiedział to tak, że każdy słyszał.

Canis:
- Dobra, to Eustachy, proszę byś pomógł ciągnąć wozy, zaś my idziemy. Wybywamy stąd i idziemy do miasta Ab Narnel...



- O byłem tam, same zgliszcza po jakiejś cywilizacji, ruina, ze mucha boi się usiąść, by się to nie rozsypało dalej. - Powiedział podchodząc do wozu, który miał ciągnąć Darius, uznał, ze on najwięcej pomocy będzie potrzebował, zwłaszcza, że wóz ma 4 skrzynie z minerałami na sobie!

- Fajnie... - Powiedział wychodząc z kopalni tunelami i idąc na wprost by dotrzeć na szlak...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej