Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Canis:
Gdy został wózek w pełni naładowany, Darius, Salazar oraz pozostali członkowie drużyny pomogli wepchnąć go na wózek i usadowili go na środku wózka utrzymując dalej stabilizację wagową wózka.
- Dobra panowie, wychodzimy stąd. Musimy kierować się na południowy wschód do przełęczy między górami. będziemy szli dżunglą ponownie, więc słońce nie będzie nam przeszkadzać. myślę, ze spacer zajmie nam kilka godzin i dojdziemy do szlaku, a nim przez kolejną przełęcz do dróg prowadzących do miasta i do kopalni. Najpierw pójdziemy do kopalni a potem do miasta. w mieście będzie kolejny port i stamtąd przepłyniemy na półwysep Ur Isash, gdzie ja na chwilę zostanę by wybadać miejsce, zaś wy pójdziecie już do Hessein zebrać ekipę i ruszyć na statek.
Creed Canue:
-Masz racje trzeba z tąd iść bo coś tu musiało być skoro te wózki są przewrócone. - powiedział elf do kapitana.
Nawaar:
Wózek został w pełni naładowany nieoczyszczoną czarną rudą, która emanowała złą mocą, tak przynajmniej się zdawało długowiecznemu. Wtedy też nałożył swoją koszulę czarną od urobku, bo jej celem było uchronienie rąk przed bezpośrednim kontaktem dłoni z bryłkami i świetnie się spisała. Dhampir słysząc kapitana, że powinni już stąd wychodzić ucieszył się na tę wieść, więc gdy Darius spoczywał już na wózku, by ten utrzymał równowagę mogli spadać z tego miejsca, które emanowało złem i niegodziwością. - Zatem chodźmy. Mimo, że droga będzie męcząca to cieszę się, że powoli zmierzamy do domu.
Słowo dom było mu teraz bardzo bliskie, gdyż z każdym krokiem na przód przybliżał się do niego i z wytęsknieniem czekał aż będzie mógł postawić swoje kroki na statku a potem na nadbrzeżu w Atusel! Jednak najpierw trzeba było stąd wyjść, więc wziął się w garść i zaczął pchać wózek z Dariusem ku wyjściu z tunelu i dotarcie na dalszy trakt.
// Dobrze załapałem, że Darius siedzi na wózku?
Canis:
//Nie siedzi tylko go ciągnie.
Wyszliscie z groty i kierowaliscie się na południowy zachód, zbliżając się do gór południowych zauważyliście przełecz. u podnóża gór zaczynały pojawiać się rośliny, krzewy i drzewa, by następnie przerodzić się w pełną rozwiniętą dżunglę.
Salazar wycinał swoją szablę po raz kolejny i idąc w półmroku ciął gałęzie torując drogę wózkom.
- Mamy kilkanaście kilometrów do kolejnej przełęczy, tam będzie przejście do drugiego miasta i kopalni. Najpierw pójdziemy do kopalni, będzie to kopalnia soli.
Dael:
Podczas gdy kapitan szedł z przodu, Dael jak zwykle ubezpieczał tyły. Szedł z łukiem w dłoni przygotowany na ewentualne niebezpieczeństwa
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej