Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Malavon:
-Można tak powiedzieć. - odparłem. -I to Malavon, nie Malvaon. Chyba nigdy do końca się nie nauczycie. No i jednak wolałbym żeby zwracano się tutaj do mnie Remar. Nie wszyscy muszą wiedzieć kim jestem. Przed Tobą czy Rakbarem się nie ukryje, to nie nowość.
Rakbar Nasard:
W kapitańskej kajucie zjawił się także Rakbar. Był zamknięty w sobie do tego stopnia, że nawet najlepszy śledczy z zespołu Hertlinga nie byłby w stanie odczytać prawdziwych emocji i zamiarów. Dzięki medytacji wprowadził się w stan kompletnego wyciszenia. Zamknął za sobą drzwi i obojętnie spojrzał na swojego obecnego i dawnego konfratra.
Melkior Tacticus:
Tym czasem Melkior zgłodniał, zresztą i tak swoje już odsiedział i przyszła pora na zmianę. Grug zastąpił elfa na bocianim gnieździe. Ten zaś zszedł pod pokład by tam zjeść skromny posiłek. Chleb i suszone mięso... co to kurwa ma być? Gdzie rum, jajka, ser, ryby czy kurczaki? Albo chociaż kiełbasa? Dupa nie kapitan. Ukroił sobie pajdę chleba i suszonego mięsa po czym zapił wodą...
Nawaar:
Dhampir czekał na odpowiedź, Thema, który długi czas milczał i nadal się przechadzał. Dobrze, że Silvaster dzięki bystrym oczom zauważył schodzącego elfa z bocianiego gniazda prościutko udającego się do prowizorycznej stołówki. Długowieczny liczył na to, że jak się naje podejdzie do dwóch rozmawiających, bo ta informacja będzie dotyczyć ich obu w końcu razem zarządzają bękartami, a przynajmniej tak było za starych czasów.
Melkior Tacticus:
Wkurwiony Melkior wyszedł ze stołówki, zauważył Thema i Silvastera. Podszedł do nich.
- To jest kurwa jakiś skandal, do żarcia jest tylko chleb, wędzone mięso i woda! Nasz "kapitan" jest tak skąpy że nie pokwapił się o zabranie chociażby jajek. Zapomnijcie o ciepłych posiłkach. Miesiąc o wędzące i chlebie...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej