Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (18/184) > >>

Canis:
Wypłynęliśmy z portu, boczny prąd ciągnący z południa częściowo wspomagał nasz rejs, zaś wiatr szalał niczym niosący ostrzeżenie złowróżbny krzyk. Z za horyzontu zniknęły ostatki wyspy, zaś sam okręt ciął bezkres oceanu. Jest późna noc.

- Niestety panie synu byłego hrabiego. Warunki mamy jakie mamy a wyprawa przewidziana jest na długie tygodnie. Zapewne jest pan przyzwyczajony do rarytasów i frykasów szlacheckich. Proszę się tak nie krzywić i cieszyć, że cokolwiek jest, a nie, że każdy musiałby sam zatroszczyć o swój żołądek. Kapitan mówi, że wartościowemu człowiekowi wystarczy suchy chleb i woda, zaś bezcenni nie muszą jeść niczego. - Mówił Darius do Melkiora biorąc sobie kawałek chleba i kubek wody, po czym odszedł na pokład by zjeść patrząc na bezkresny ocean.


- Nie drzaźnij mnie z samego początku...- Powiedział nim wszedł hrabia Nasard

- Nie musimy się wzajemnie przedstawiać, a każdy zna tu siebie nawzajem i ma o nim konkretne mniemanie. Niemniej jednak, oczekuję, że w obliczu kłopotów z jakim boryka się nasze królestwo, porzucimy niesnaski, by przeprowadzić tą ekspedycję w spokoju i wzajemnej współpracy. Mamy konkretne wymagania od tych wysp, mają mieć konkretne znaczenie dla przyszłości królestwa. Jeżeli to co pisze w tych stekach bajek i opowiadań... - mówił wskazując swoje 5 ksiąg, które wniósł na pokład. - ... okaże się prawdą, to nasz kraj a tym samym my sami zyskamy nowe możliwości. Nie wiem na ile ty, banito i zdrajco szanujesz nasz kraj, króla, któremu winny jesteś wdzięczność, szacunek i 4 tysiące grzywien. Dla Ciebie Malavon, czy Remar jak wolisz, w połowie wyprawy będzie inna misja, kontynuowania wyprawy wraz z drugą częścią ekspedycji, więc musimy współdziałać przez połowę wyprawy, a potem w czasie powrotu. Mam nadzieję, że dacie radę kontrolować swoje umiejętności i moce na tyle, by nie pozabijać nas wszystkich, członków wyprawy. - Mówił bezpośrednio do Malavona.

- To tyle, panowie, chciałem tylko to powiedzieć.

Nawaar:
Trudno było nie zauważyć wkurzonej miny, Melkiora wychodzącego ze stołówki zrobionej przez najemnika Driusa, który przybył pouczyć elfa i pójść w swoją stronę. Dhampir już tam był, ale poszedł napić się wody na jedzenie przyjdzie jeszcze czas. Wtedy właśnie przybył ten, z którym chciał rozmawiać łowca.
- Ja również tam byłem napić się wody. Zimna i orzeźwiająca z tego, co usłyszałem sam król zapewniał prowiant. Jednak nie mam, co do tego stu procentowej pewności. W sumie dobrze, że przyszedłeś Melkiorze, bo mam kilka ciekawych wieści, które Ciebie z pewnością zainteresują. Uśmiechnął się, gdy boczny wiatr odrzucił jego włosy na bok. - Jednakże powinniśmy znaleźć sobie jakieś prywatne miejsce, może zejdziemy na niższe pokłady? Ty, Themo również dołącz, bo to w sumie dotyczy was obu. To, jak idziemy?

Melkior Tacticus:
- Mhm, chodźmy na pokład działowy.

Nawaar:
- Zatem pójdę pierwszy. Powiedział i zaczął schodzić po schodach na niższe pokłady i w końcu znaleźli się w cichym miejscu, gdzie trzech różnych osobników mogła porozmawiać w spokoju, przy okazji potomek wampira rozejrzał się po pokładzie działowym. Zauważył, że wszystko zachowane jest w idealnym stanie i gotowe w każdej chwili do ataku to dobrze, bo cholera wie kiedy jacyś piraci i inne ustrojstwa zaatakują.

Melkior Tacticus:
Kiedy zeszli Melkior odezwał się pierwszy.
- No, mów. Bo Themo ostatnio słabo kontaktuje.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej