Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Nawaar:
Dhampir słyszał łkanie idąc dalej w głąb tunelu! Dokładnie, nie wiedział do kogo mogły należeć, bo raczej nikt tutaj nie powinien żyć! Jednak coś lub ktoś znajdował się na dole. Silvaster nie ściągał strzały z cięciwy dopóki, nie dojrzał tego! Na pierwszy rzut oko, nie mógł stwierdzić czym to jest, ale jedno było pewne to żyło i płakało prawdziwymi łzami! Długowieczny zdał sobie sprawę, że nikomu on nie zrobi krzywy i przestał celować do stwora. Nie, ma bata to pewnie czarna ruda go tak urządziła! Pomyślał chwilę i gdy padło pierwsze pytanie poczekał aż odpowie, ale tymczasowo wolał uspokoić nerwową cześć załogi.
- To pewnie czarna ruda go tak urządziła. W końcu to ona spowodowała upadek tutejszego miasta. Biedaczysko musiał tutaj spędzić lata cierpiąc katusze. Dodał ze spokojem.
Melkior Tacticus:
- No co ty nie powiesz Kapitanie Oczywistość... Odparł elf nie opuszczając kuszy, kto wie co tu może żyć...
Nawaar:
Dhampir lekko podniósł wargi słysząc słowa Melkiora oczywiście zrobił mały uśmieszek, wszak było jasne, że to ruda go tak zdegenerowała, ale Silvaster to potwierdził od tak dla zasady, by wszytko było jasne! Teraz jednak czekał na odpowiedź dziwadła.
Canis:
Deformacje ciała były na tyle znaczące, że oczy stworzenia były przysłonięte guzami, skóra, która teoretycznie powinna być łuskowata, była niczym gruba kamienna skóra, kończyny były powykręcane i połamane, miały znacznie więcej stawów i załamań niż naturalnie znany z humanoidalnych ciał łokieć czy kolano, dłonie były powykręcane i zdeformowane, zmodyfikowane, jedna całkowicie zaczęła zmieniać swoją strukturę, co było widać poprzez odrywające się kawałki tkanki mięsnej i skórnej spod których wyłaniały się żylaste czarno czerwone twory przepełnione emanacją czarnej energii. Jego tułów i klatka piersiowa były zapadnięte, nienaturalnie wklęsłe i uwydatnione, widać było kolosalne zmiany kostne w strukturze kostnej ciała. Z tułowia okolicy bioder wyrastała kończyna przypominająca trzecią rękę. Jego usta rozwarte w mimice próbując krzyczeć nie mogły wydobyć innych dźwięków niż delikatne łkanie.
- Energia sprawiła, że on żyje... nie potrzebował jedzenia ani picia, bo skąd by je tu dostał. Przeżył na samej energii wynikającej w promieniowania czarnej rudy. To absolutny ewenement.
Dael:
-Biedne stworzenie ... Potraficie określić czas jaki tu siedzi po tym jak bardzo postąpiły modyfikacje jego ciała ?Po tym jak on cierpi mam wrażenie że jednak dobicie go było by najlepszą opcją ... Dael uważał że najlepiej było by to stworzenie dobić .. po prostu za długo już cierpiał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej