Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (138/184) > >>

Melkior Tacticus:
Melkior nie był wszak kradziejem acz te kilka skrzyń by stąd chętnie wyniósł i opylił w Ekkerund po dobrej cenie. A może by tak sprzedać informacje o kopalni Aggromorowi? Zapewnić im ochrone... Na twarzy elfa pojawił się chytry uśmieszek.

TheMo:
Themo trzymał się z tyłu, cały czas trzymając dłoń na rękojeści miecza.

Nawaar:
Dhampir szedł za całą ekspedycją w głąb tunelu w środku zdało się zauważył kilka większych brył złota czekające na chętny kilof, który się nimi zajmie. Silvaster widział już to jak przyszli górnicy wydobywają tutaj szczerozłoty kruszec a szyby zostaną wypełnione hałasem ciężkiej pracy i uderzeniami kilofów, widział również wagoniki oraz skrzynie wychodzące stąd i trafiające do portów a później transportowane na Valfden! Królestwo się wielce wzbogaci na tych wydobyciach, ale to był dopiero początek a dalej czaiła się tajemnica szybu kopalnianego. Długowieczny  idąc dalej wszedł z resztą towarzyszy do właściwej cześć kopalni z wielkimi oczyma albowiem wyglądała zupełnie inaczej niż kopalnia węgla kamiennego! Tutaj nic nie było zniszczone i nawet, nie trzeba było dofinansowywać jej wszytko było gotowe i czekało, tylko na kopaczy i spory zapas lin, które w większości zostały zerwane. Silvaster widok kopalni skomentował słowami.
- Spodziewałem się widoku podobnego do kopalni węgla, ale tego bym się w życiu nie spodziewał!
Machnął rękaw na boki robiąc mały wiaterek i oddając ogrom tutejszego widoku.
- Na upartego, można by już zacząć wydobycie! Wszytko czeka na nas i ludzi chętnych do pracy. Naprawdę niesamowite!
Dhampir, nie ukrywał swojego zadowolenia, bo nie miał poco a gorączki złota to on tez takiej, nie miał żeby kraść kilka bryłek z okolicznych skrzyń, jednakże zauważył jedną z nich, którą trzeba było zabrać na wóz a potem przejażdżka z nią przez następną połowę archipelagu, gdzie potem trafiłaby na statek a później przed oblicze króla! Na szczęście Silvaster nawet, nie zdążył zareagować, kiedy Salazar swoimi magicznymi sztuczkami podniósł skrzynię wtedy też Melkior zapragnął kilka bryłek dla siebie, nie zważając na obecność sędziego!
Dobrze, że mi przeszło z przebywaniem w ich towarzystwie i oddania się lasom i puszczą. Cholera, wie kim mógłbym się teraz stać, ale trzeba było przyznać, że dużo się nie różniłem zabijałem dla przyjemności, grabiłem co się dało a za jedną grzywnę mógłbym zabić! Dobrze, że te czasy za mną.
Długowieczny ocenił w myślach zasłaniała sytuację a to, co powiedział w myślach było w większości prawdą, ale potem skupił się na rozmawiających a pogrożenie palcem, przez sędziego skwitował małym uśmieszkiem. Następnie rzekł, kiedy wszyscy wychodzili.
- Myślę, że jeszcze zdążymy się wzbogacić w zupełnie inny sposób. Może uda nam się jeszcze coś cennego zdobyć albo zostaniemy hojnie obdarowani, przez króla? Kto wie jaką dla nas niespodziankę szykuję. Jednak najpierw musimy wróci cało z pełnymi skrzyniami, bo jak mówił Salazar to od nich zależy dalsze przeszukiwanie archipelagu. Skrzynie będą dobre na start a później się zobaczy.
Oczywiście miał pytania do jaszczuroczłeka i to wiele, ale na to przyjdzie pora za jakiś czas!

Canis:
Salazar wyszedł z groty przez złote drzwi,a  wszyscy już byli wewnątrz świątyni, 5 wozów leżało, beczki były z nich zdjęte i otwarte. Salazar pokierował energią skrzynię an wóz obok skrzyni węgla, gdzie posadził ją delikatnie po przeciwnej stronie niż skrzynia węgla by zachować równowagę ciężaru.

- Panowie, mamy gdzieś porę wczesnego popołudnia, gdzieś 5-6 godzin dla ans, możemy odpocząć, najeść się, przespać, jest znacznie chłodniej tutaj, możemy odpoczywać. - Powiedział podchodząc do beczek, wiedział,z e jest mu to potrzebne jak dziura w moście, jednak dla zachowania pozorów, nabrał kubek wody po czym go wypił, wykonał taki manewr 3 razy i chwycił za chleb z innej beczki i usiadł pod ścianą katedry, zagryzał kawał chleba popijajac wodą, co jakiś czas spoglądając na wyjście ze świątyni oceniał godzinę i porę dnia.

Nawaar:
Dhampir przeszedł przez złote wrota i słysząc, ze nastała pora odpoczynku ruszył jeszcze do beczek z wodą, by uzupełnić płyny, jednakże po drodze musiał odszukać swój kubek, który zostawił tutaj. W między czasie jaszczur wrzucił na wózek drugą skrzynię, coby zrobić równowagę dla pojazdu. Silvaster po chwili znalazł go lezącego w piasku, ale naczynie było nim całe oblepione, więc podnosząc je uderzył kilka razy w celu pozbycia się sypkiego piasku. Pomieszczenie wypełniło głuche pukanie następnie kilka drobinek piasku zleciało z góry mieniąc się niczym złoto! W końcu długowieczny mógł skosztować wody z beczki nalał sobie cały kubeczek oraz wziął sobie już prawie czerstwe pieczywo i znając jeden fajny patent na jedzenie czegoś takiego, a mianowicie zaczął moczyć chleb w wodzie a następnie go jeść. Zawsze lepiej smakowało a przynajmniej nie połamał sobie swych dahmpirzych kłów, które odziedziczył po ojcu. Długowieczny zrobił kilka kroków i usiadł obok Salazara zadając mu pytanie.
- Zechcesz z zemną porozmawiać?
Kończąc znów zamoczył kawałek chleba, po czym go zjadł. 

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej