Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Nawaar:
Dhampir wysłuchał opowieści o dwóch bliźniakach, którzy żyli w harmonii dopóki obaj nie odwrócili się od swego ludu pozostawiając ich własnemu losowi dość uważnie, ale była ona trochę zagmatwana w ostatniej części, ale widząc jak Salazar ukradkiem poszedł sobie długowieczny zdał sobie sprawę, że blady jaszczur coś wie! Drań nie chciał czegoś przekazać dla własnych korzyści tak się nie robi. Dlatego podziękował Sigalowi.
- Dziękuję dałeś mi lepszy pogląd na obraz wyspy, ale teraz muszę iść. Do zobaczenia.
Powiedział i ruszył za zdziwionym elfem oraz jaszczuroczłekiem do właściwej części kopalni. Dhampir mijając złote wrota sądził, że należy później wypytać Salazara dokładniej o całą wyspę i wierzenia tego ludu.
Dael:
Po usłyszeniu historii opowiedzianej przez kapłana Dael poszedł wziąć kubek wody, następnie udał się wraz z silvą za kapitanem. Uważał to za lepszą opcję niż czekanie.
Canis:
Idąc w głąb groty za złotymi bramami dojrzeliście, ze grota już zmienia się w kopalnie, niegładzone ściany gdzie wystawały wielkie bryły złota, nie było tu żadnych zawałów ani zakłóceń funkcjonowania... szliście dalej aż doszliście do właściwego szybu kopalnianego...
Ruiny wewnętrzne są niemal przeciwieństwem tego co pozostało po okazałości zabudowań świątynnych Xugrosh Qiosh. Tutaj niemal nie ma zniszczeń poza pozrywanymi linami i spróchniałym drewnem. Można swobodnie eksplorować kompleks i odkrywać miejsce. Są to rozległe w głąb kanały drążone w głąb ziemi. Ustawione kołowroty i mechanizmy umożliwiające wydobycie skrzyń i kontenerów ze złotem są wciąż sprawne. Brak jest jedynie osób zdolnych do prowadzenia wydobycia. Z pewnością kataklizm nastał tę kopalnię z zaskoczenia, gdyż wciąż leżą skrzynie pełne nieobrobionej rudy złota w kontenerach na dnie szybu.
W oddali dojrzeliście skrzynię pełną rudy złota, nie była oczyszczona, więc jej wartość była znacznie niższa niż czystego złota, jednak tą 100 kilogramową skrzynie trzeba będzie zabrać na Valfden.
- Musimy wziąć tą skrzynię... - powiedział pokazując na ową dojrzaną skrzynię. - I załadować ja na jeden z wózków... trzeba będzie pomóc pchać te wozy naszym najemnikom, albo ich zastąpić, przynajmniej Darius nie da rady dłużej ciągnąc wozu...
Melkior Tacticus:
- Moi orkowie dadzą radę, a po za tym mamy ciebie i twoją mortokinezę czy jak to się tam zwie fachowo. Ciekawa i pomocna rzecz. Chyba nikt się nie obrazi jak wszyscy weźmiemy sobie po jakiejś skromnej bryłce złota co? - spytał retorycznie, chciwie spoglądając na złoto.
Canis:
- Naszym celem jest zdobycie surowca, który nasze królestwo oceni i będzie wiedziało czy warto zawłaszczyć te ziemie i prowadzić wydobycie, bo głównie taka będzie ich główna rola przynajmniej an początku nim nie zrozumiemy do końca działania tego sajgonu. Cały surowiec ze skrzyń trafi do króla, zaś my zostaniemy wynagrodzeni za trud i pracę. Nie waż się więc zagarniać czegoś co już ma etykietę własności królestwa Valfden! Zwłaszcza przy mnie! Bryłki zostają w skrzyni! - Mówił i żartobliwie pogroził palcem, po czym za w czasu co sił posłał energię magiczną w kierunku skrzyni oplatając ją więzami energii mortokinetycznej. uniósł ją metr nad ziemię i nadając kolejne impulsy śląc energię przybliżył skrzynię do siebie i zaczął kierować ją do złotych wrót, by tam nałożyć na jeden z wozów. szedł za skrzynią i pilnując by mu Melkior bryłek nie podkradł.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej