Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (132/184) > >>

DarkModders:
- Wracamy. - powiedział do Themo i Melkiora po czym skierowsł sie do miejsca zbiórki. Przewiesił płaszcz przez kikuta i szedł tak w kierunku miejsca zbiórki. Złota figurka, dalej dziwił go fakt że małe dzieci bawiły sie złotem kilka tysięcy lat w stecz. Widocznie mało co wiedział na temat czym bawią sie dzieci. Nie mniej szedł tak kopiąc mniejsze kamyki przed sobą. Wreszcie po przejściu kilku uliczek dostał sie na miejsce zbiórki gdzie podszedł od razu do Salazara.
- Sprawdziliśmy te budynki, wszystkie zrujnowane oprócz bawialni. Znaleźliśmy tam to. - to mówiąc wyciągnął z sakwy złotego żołnierzyka.

Canis:
- Odpowiednio rozdzielimy nagrody zgodnie z udziałem każdego w wyprawie. - Powiedział zapewniając tym samym o sprawiedliwych rozliczeniach jakie poczyni wraz z powrotem na Valfden.

Salazar wskazał dłonią północny zachód placu. Była tam długa alejka.

- Tą drogą wyjedziemy z miasta i udamy się do kopalni złota, sprawdzić jej stan, następnie udamy się na wyspę Setir. Chodźmy, czas nagli, temperatura okrutna, będziemy mogli skryć się w cieniu kopalni. Chodźmy zatem.

Darius czym prędzej chwycił za wóz i unosząc go z wielkim trudem ciągnął w wyznaczonym kierunku. Salazar szedł tuż przed nim torując drogę... Tuż za pólnocno zachodnia bramą miasta dalej ciągnęła się pustynia aż do samych wulkanicznych szczytów...

- Swoją drogą ciekawa sprawa. pływy wód, oceanów naniosły tutaj bardzo dużo ziemi, tutaj piasków, gdzie indziej żyznej gleby, a jednak wybuchy nie niszczą ich, nie powodują oderwania ich, archipelag stale się powiększa od tych tysięcy lat. Może Działania Vesuviusa w celu kontroli erupcji może nie są korzystne dla ludzi, ale dla wysp, jej natury raczej tak.

Dael:
- Sugerujesz że wybuchy powiększają wyspę i na podstawie lawy z wybuchów powstają wyspy ?

Nawaar:
- Nie widzę problemów, by to rozdzielić wedle zasług.
Powiedział zarzucając worek na plecy i idąc za Salazarem w stronę wyjścia z miasta, a potem udanie się do kopalni złota. 
- Pogoda jest może i nieznośna, ale wolę marsz niż walkę w takich warunkach.
Zwrócił się na temat pogody cały mokry od potu, ale nie dało się w jego głosie wyczuć marudzenia czy tam zrzędzenia, po prostu zwyczajny komentarz.
Dhampir patrząc jak orkowie i Darius zbierali się do wozów wiadome było, że towarzysze wyruszają na dobre i opuszczając miasto długowieczny przyjrzał się terenom, a była to wielka pustynia jak określił wcześniej. Silvaster zdał sobie sprawę, że wozy ciągnący wozy po pustyni będą mieli przesrane i to nie na żarty! Koła zapadały się w miękkim podłożu i potrzeba było wiele trudu oraz sił, by je wyciągnąć a zarazem ciągnąc dalej do kopalni.
Dobrze, że nie jestem jednym z nich!   
Pomyślał sobie a następnie zwrócił się do Salazara.
- Można wnioskować, że smok mówił prawdę, bo widząc to na własne oczy mogę stwierdzić, że bestia dba o swój dom oraz jakimś cudem również o tutejsze zwierzęta, wszak mieliśmy okazję je spotkać - tutaj nawiązał do spotkania zębaczy - Jednak zastanawia mnie fakt, co zrobić żeby go przekonać do naszej racji? Aby nie zatruwał wysp. Mam nadzieję, że wyeliminowanie tych dziwnych istot załatwi sprawę chociaż w połowie.  Tak się zastanawiał idąc po piasku samemu starając się nie zapaść, kiedy poty lał mu się do oczu energicznie zaczął wycierać koszulą swoją głowę, aby mniej się męczył z tą niedogodnością.

Canis:
- Jedno to lawa, która piętrzy wyspy w górę, ale też napływy mułu piasku i ziemi wokół wulkanicznych szczytów, w końcu nie idziemy po skalistej przestrzeni, a po piaskach i żwirach, niedawno po dżungli, takie rzeczy nie rosną na wulkanicznych skałach.

- Pierwsze czym będę musiał się zająć po powrocie to zrozumienia kim są te zakapturzone postacie. Myślą, że porozmawiam w tej sprawie z Hertlingiem, na przyszłość kopalnie i te tereny mogą go interesować, więc się zaciekawi sprawą zapewne. - Mówił, jednak w myślach miał jeszcze jedną wizję. Być Może Sandro Viperion też coś o nich wie, w końcu zajmuje się podobnymi sprawami... hm... Pomyślał.

- Myślę, ze możemy nic nie poradzić na to, ze przez 10 lat życie jest tu utrudnione, chyba, że machina do modyfikowania terenów i atmosfery coś zdziała... pamiętacie to urządzenie które było do rozpędzania mgły gdy odbyła się ta pamiętna walka Ervatela z Lewiatanem? Myślę, ze można o tym pomyśleć. Zresztą nie wiem... zobaczymy z czasem. Na razie będzie 79 lat na myślenie, nasze wnuki będą to rozpracowywać.

Podróż była długa, gdy dotarliście w końcu do szczytów gór. przy nich był utwardzony szlak, który bezpośrednio prowadził do kopalni.

- Zaraz będziemy przy kopalni złota. Jestem ciekaw tej struktury.

Mówił idąc przed siebie po szlaku, temperatura w krótkim czasie wzrosła do 35 stopni otoczenia, czuliście, ze gotujecie się, jednak pozostała niewielka droga do kopalni, gdzie będzie można skryć się w mroku i chłodzie kopalni.

- Nie wiem czy tu w ogóle da się latem żyć... - mówił cholernie zmęczonym głosem...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej