Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (131/184) > >>

Canis:
//Jesteś w miejscu zbiórki w centrum miasteczka. Nie.

//Szeklan, Melkior i Themo:

Gdy wyszliście dostrzegliście, ze pozostałe budynki z tej uliczki miasta są zniszczone i puste wewnątrz. Nie było sensu łazić i tracić waszego czasu.


- To jak, gotowe? Wszyscy są? Idziemy do kopalni? - Zapytał orientacyjnie rozglądając się czy wszyscy już przyszli z innych rejonów miasta. Widział Silvastera radosnego i rozochoconego.

Nawaar:
Marsz przez puste ulice przeszedł mu szybko i w mik znalazł się na miejscu zbiórki.
- Jestem gotowy, ale Salazarze powinieneś zobaczyć to, co odkryłem w budynku gildyjnym cień skryty w morku. Stary napis, który ja nie mogłem zrozumieć być może ważny, tak przy okazji znalazłem kupę złotych monet w jednym z budynków gildii kupieckiej , które mam tym worku. Wskazał i potrząsł nim, by każdy usłyszał dźwięk monet. Oczywiście dhampir, nie komentował to, co zastał w cieniu skrytym w mroku z wiadomych przyczyn, bo chciał wymazać ze swego umysłu te obrazy!

TheMo:
Schował figurkę do kieszeni.
-O ile mi wiadomo na wojnie każdy stara się uchronić dzieci czy kobiety. Ale niestety wojna nigdy się nie zmienia. Jednak bardziej mnie martwi termin następnej apokalipsy. Niby smok jeszcze tego nie zrobi, ale kto wie. I nie będziemy mieć czasu na ucieczkę.
Powiedział co myślał i poszedł za Szeklanem. Jednak prócz pomieszczenia za nimi nie zauważył nic wartego uwagi.
-Tutaj raczej nic nie znajdziemy. Wracamy do miejsca zbiórki.

Canis:
- Jak już to mrok skryty w cieniu, zapewne widnieje tam napis: "Wszyscy muszą umrzeć" To ich hasło przewodnie, niech zgadnę znalazłeś tam truchła jaszczuroludzi, być może kopce z czaszką na zwieńczeniu i posadzkę obsypaną czarnym proszkiem, starą krwią. Mordowali jak popadło i kogo popadło. Tacy partyzanci z własną religią i wizją świata. Nazywali siebie synami Thanatosa, z kolei inną grupę stanowili synowie Erosa, nie mieli własnej gildii, lecz tworzyli obiekty użyteczne, jak bawialnie dla dzieci, czy centra pielęgnacyjne. Szczególną troską obdarzali dzieci i niepełnosprawnych. - Mówił co wiedział.

Nawaar:
Dhampir być może celowo zmienił nazwę gildii, ale jego twarz znów posmutniała i zrobił się markotny. Nawet dźwięk monet, nie zmieniłby mu teraz nastroju, bo opis Salazara był dość oschła, lecz prawdziwa! W tym budynku wydarzyło się wiele nieszczęść i to w celach religijnych! Dobrze, że na Velfden takie rzeczy się nie dzieją, bo byłaby to masakra. Miał również nadzieję, że wiara w Ventepie, nie sprawi, że stanie się taki jak owi synowie Thanatosa, którzy życie mieli za nic wierząc w swoje bóstwo posunęli się za daleko!
- Dokładnie.
Burknął do jaszczuroczłeka zamykając na chwilę oczy i starając się ponownie odszukać takie chwile, które go rozweselą.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej