Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Malavon:
-Znów niewiele ciekawego. Chyba powrót będzie najlepszym wyjściem patrząc na to zrujnowane pomieszczenie. Nie ma co ryzykować życia dla paru śmieci w tej kupie gruzu.
Nawaar:
Dhampir biegł jeszcze kawałek starając się zapomnieć, co przed chwilą zobaczył czyli rzeź niewiniątek! Dosłownie niewiniątek kości dzieci, matek, mężów porozrzucane po całym pomieszczeniu a do tego krew, która wszytko "bogato zdobiła" zbiły długowiecznego z tropu, co spowodowało nadszarpnięcie jego entuzjazmu i to poważnie! Oczywiście, nie zapomniał o napisie, który pewnie również brzmiał makabrycznie tak samo jak wyglądało to pomieszczenie. Istna zgroza!
Silvaster biegnąc dalej zmierzał do następnych budynków, które stanowiły pracownie alchemiczne i gildię kupiecką, niestety pracownia została zniszczona pozostawiając po sobie jedynie gruz i kupę kamieni z sąsiednimi budynkami było to samo, ale cudem uratowała się gildia kupiecka, więc to do niej wszedł potomek wampira. Długowieczny przekraczając próg, nie spodziewał się odnaleźć cudu, ale mimo to przeszukał budynek dość dokładnie i starannie, wszak miał dużo czasu a taka praca wyrzucała z głowy myśli związane z kaźnią niewolników z budynku wcześniej. Silvaster miał duże szczęście, ponieważ przechodząc obok dwóch niepozornie otwartych sarkofagów zajrzał tam do środka i to co ujrzał przeszło jego najśmielsze oczekiwania! Dosłownie oniemiał widząc, tyle złotych monet, które już mógł ocenić na dużą wartość. Dhampir niezwłocznie otworzył sarkofagi, z których posypały się monety już wtedy wywalił oczy mówiąc a raczej wykrzykując.
- Ventepi, niech będą dzięki!
Następnym dźwiękiem jak usłyszał uderzenie szczerozłotych monet o podłogę to był tak piękny dźwięk, że aż na chwilę zamknął swe oczy wsłuchując się w każde ciche i głośniejsze uderzenie. W końcu upadł na kolana i wziąwszy kilka monet podrzucił je nad swoją głową również krzycząc.
- Mój skarbbbbbbbb!
Jednak on zdążył się wtedy opanować nim żądza złota przejmie nad nim kontrolę i biorąc jeden z leżących worków na szynkwasie zaczął garściami wrzucać do niego monety, gdy worek był pełny znalazł sznurek i zawiązał go solidnie i mocno, coby nic nie wyleciało z niego. Sprawdzając worek jeszcze raz wziął go do rąk trzymając mocno. Utracony entuzjazm powrócił do niego a nawet szczerze się uśmiechał idąc na miejsce zbiórki, od czasu do czasu podskoczył sobie, by jakoś spożytkować radość i usłyszeć dźwięk monet z worka, jednakże w jego głowie tliło się wspomnienie z budynku gildyjnego "mrok skryty w cieniu" i te obrazy czaiły się czekając na swoje ponowne ujawnienie się i pokazanie w pełnej krasie!
DarkModders:
- Ja biore jedną. - powiedział chowając ją do sakwy.
- Chodźmy teraz do kolejnego budynku, tu już nic chyba nie znajdziemy. - powiedział do kompanów po czym woknym krokiem skierował sie w stronę zrujnowanych drzwi.
Dael:
Dael od razu ruszył ku miejscu zbiórki, spóźnił się na rozmieszczenie miejsc w które szli ludzie do plądrowania. W końcu, postanowił poczekać, tym razem jak widać eksploracja go ominie ...
Creed Canue:
//Gdzie ja jestem? Tej figurki nie dostanę?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej