Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
DarkModders:
Zębacze na szlaku, robiło sie coraz ciekawiej jednak szybko sie z nimi uporali. Przyśpieszył kroku i podszedł bliżej wozów. Szedł wpatrując sie w okoliczny las wypatrując czegokolwiek. Ciekawiło go co spotka ich w następnych ruinach i czy znajdą coś ciekawego po starej jaszczurzej cywilizacji.
//Sorry, nie dałem rady popatrzyć do wyprawy, zajęty byłem.
Nawaar:
Zębacze padły, ale to niestety nie koniec bowiem trzeba było iść dalej! Dhampir z wileką schował łuk i ruszył do zębaczy, które osobiście zestrzeli, nie oddawał się teraz żadnym modlitwą, tylko szybko wyciągnął każdy z żelaznych pocisków i chował je do kołczanu. Teraz nie miał czasu na ich sprawdzenie.
- O, dziwo czuję się w formie.
Powiedział na zapytanie jaszczura czy wszyscy są cali. Następnie ruszył za nimi przysłuchując się głuszy dlatego, że słyszał dwie grupy zwierząt i tutaj liczył na to, że jego zmysły lekko zawiodły poprzez tę całą burzę i deszcz przy okazji odezwał się mówiąc.
- Zwierzęta są, co dobrze świadczy o tych terenach, bo będzie gdzie polować i na zasiedlenie się nada.
Długowieczny szedł, szedł mają nadzieję, że szybko dotrą do portu a później na dalszą część wyspy.
// Ile strzał odzyskałem?
DarkModders:
Jaszczur nie miał narazie nic do powiedzenie, szedł zza wozem przedzierając sie przez tutejsze ścieżki. Krople deszczu dźwięcznie uderzały o hełm spływając po nim prosto na twarz jaszczura. Nie było to przyjemne ale na to nic nie mógł poradzić. Bronie miał pochowane na swoich miejscach. Dookoła można było zauważyć liczne kałuże. Buty jaszczura były całe w błocie jednak nie zważał na to i szedł przed siebie.
Canis:
//Silvaster odzyskałeś 2 strzały.
//Dael podliczaj ile ci strzał ubyło zanim zaczniesz strzelać powietrzem, bo powoli do tego zmierza <ignorant>.
- Będzie nam tutaj dobrze... - mówił idąc przodem w kierunku linowego portu.
Minęły 2 godziny marszu w deszczu, gdy deszcz przestał padać, a za wami, deszcz który obficie padał, tworzył strumienie czystej wody spływające po zboczach gór i tworząc niewielkie potoki. deszcz i burza dalej panowała, jednak w innych rejonach gór, została za wami dalej obficie racząc wysuszone ziemie czystą, słodką wodą.
- Czyli woda zdatna jest ale okresowo, gdy pada jest jej dużo, być może są rośliny magazynujące wodę, takie kaktusy czy coś. z nich też można łatwo czystą wodę pozyskać. Może nie być tu aż tak źle jak się wydaje...
Powoli krajobraz się zmieniał, wulkaniczne góry zmniejszały się zmieniając na pagórki, a dżungla po waszej prawej stronie robiła się coraz mniej gęsta aż wreszcie zanikła, przed wami stały zatem piaskowe plaże.
Dość daleko an wschód od was dojrzeliście dwa wysokie cokoły, do których przymocowane były mithrilowe łańcuchy, na plaży między wodą a cokołami połączone łańcuchami stało 5 drewnianych łodzi okutych mithrilem i wyłożonych od wewnątrz węglowymi płytami, najpewniej w celu wzmocnienia drewnianej konstrukcji łodzi. jak tamte wyglądały strasznie zszargane przez warunki słonej wody, jednak można było nimi przepłynąć na drugą stronę.
- Brzeg wyspy Hadur jest niedaleko, powinniśmy szybko przepłynąć na drugą stronę. wozy niech wjadą na łodzie a my usadowimy się na pozostałym miejscu, płyniemy panowie i pani, siła mięśni zawsze była nieoceniona, zatem ciągnąć łańcuchy równo!
Powiedział wprowadzając do pierwszej łodzi Dariusa wraz z wozem, by następnie wraz z nim i być może również innymi załogantami zepchnąć łódkę-barkę z mielizny i móc płynąć w kierunku, do którego przymocowane są oba łańcuchy zamocowane przy cokołach.
Nawaar:
Dhampir szedł twardo dalej przed siebie zdał sobie sprawę, że zmysły czasem go zawodzą jak zresztą każdego, a może po prostu starość daje o sobie znać? Tego jeszcze nie wiedział, ale miał nadzieję, że to chwilowe. Silvaster maszerując nawet nie zorientował się, kiedy minęły dwie godziny jednak cieszył się z faktu, że deszcz przestał padać, burza była niezauważalna i już zakończyły się grzmoty, huki błyskawic. Dlatego uśmiechnięty odwrócił głowę do tyłu patrząc jak nagromadzony deszcz spływa z gór razem ze skałami wulkanicznymi tworząc małe rzeczki to miejsce będzie dobre na wakacje! Ciepło, świeża woda i mięso ze zwierząt. Wspaniałe miejsce na wypoczynek, tylko teraz nie mógł, o tym myśleć niestety i odwrócił głowę ku dalszej drodze.
- Uważam, że to będzie dobre miejsce na wakacje.
Dodał rozentuzjazmowany i pogodny szedł dalej zauważając, że las deszczowy się kończy i z dala dało wyczuć się morskie powietrze. Oznaczało to, że port linowy jest tuż, tuż. Tak się właśnie okazało, bo wyszli na miękką plażę gdzie stały barki z mithrilowymi łańcuchami i takimi samymi obiciami z węgla. Widok oraz stan barek, nie zdziwiły długowiecznego, ale był pewien, że te również jak poprzednie wytrzymają ciężar załogantów. Dobrze, że akurat łodzi było pięć, tyle samo co wozów. Długowieczny nie zamierzał stać i się patrzeć, tylko zabrał se sobą jednego z orków, który trzymał wóz i wprowadził go na drugą barkę. Razem udało im się zepchnąć z mielizny na pełne wody, a dhampir trzymając mieniący się łańcuch zaczął go ciągnąć równo, jak Bogowie przykazali.
- Damy radę!
Krzyknął ciągnąc mocno i twardo łańcuch a przede wszystkim równo jak inni członkowie wyprawy, by jak najszybciej znaleźć się na drugim brzegu i móc dalej zwiedzać zagadki tej wyspy!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej