Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Nawaar:
Dhampir był już znacznie wcześniej przygotowany na atak stworzeń pędzących prosto na nich. Gdy były wystarczająco blisko dopiero mógł stwierdzić, że ma do czynienia z zębaczami i to z całym stadem! Całe szczęście, że nie był sam, bo bestie są cholernie szybkie. Długowieczny zauważył pomimo obficie padającego deszczu, że Dael wypuścił swoją strzałę w stronę stada i teraz przyszła pora na dhampira.
Deszcz lejący się obficie na głowę, Silvastera przeszkadzał mu jak mógł w oddaniu celnego strzału, gdyż mokre włosy zachodziły mu na oczy a dodatkowo do nich dochodziła woda musiał cały czas mrugać i korygować łuk. Długowieczny pomimo tych problemów wycelował w miarę dokładnie i wypuścił strzałę właśnie w tym momencie, kiedy jedna z kropel deszczu znajdująca się na jego brodzie spadała na ziemię. Pocisk opuścił cięciwę oraz palce łowcy i pomknął do przodu przecinając ulewny deszcz robiąc sobie swoją własną ścieżkę trafiając jednego z równo biegnących zębaczy prosto w klatkę piersiową, ale niestety nie trafił bezpośrednio w serce, gdzie zamierzał. Niestety dla zębacza pocisk zboczył ze swojego toru skręcając, nieco w prawo za sprawą mokrej lotki, która nasiąknęła przez deszcz i dlatego grot wylądował w płucach zwierzęcia. Bestia zaryczała po swojemu gdy oberwała, po czym zacznie zwolniła zataczając się dookoła siebie i padając w końcu z powodu przebicia miękkiej tkanki płuc i braku w nich powietrza, można rzecz że zwierzak się udusił! Silvaster jako członek konkordatu przeprosił zwierzaka za swój karygodny czyn w myślach. Błagam o wybaczenie, przez mnie musiałeś zbyt długo cierpieć. Proszę okaż mi łaskę Bogini!
Dhampir nic więcej nie myśląc dobył kolejnej strzały z kołczanu, którą znów nałożył na cięciwę z łuku mocno naciągając i wyczekując odpowiedniego momentu do oddania strzału, a w tym przypadku czas był cenny niczym szczere złoto, bo z każdą sekundą bestie były coraz bliżej. Silvaster tym razem nie czekał za długo, tylko wymierzył w łeb stworzenia pędzącego bezpośrednio na niego i po mimo spadającego, wkurzającego deszczu oddał strzał. ÂŻelazna strzała poleciał do przodu w wielkim impetem wbijając się w czaszkę stworzenia zdało się chwilę wcześniej usłyszeć lekkie chrupnięcie czaszki, gdy ta spotkała się z grotem. Strzał był na tyle silny, że przebił nie tylko czaszkę, ale również utkwił w mózgu bestii a ta padła od razu, ale prędkość jaką osiągnęła spowodowała, że jeszcze przejechała się na swym łuskowatym brzuchu spory kawałek do przodu, jako że ziemia była mokra i śliska stworzyło się brzydkie błoto. Najważniejsze jednak dla niego było to, że stworzenie się nie męczyło i umarło bezboleśnie.
Teraz czekał aż reszta towarzyszy zareaguje i pozbędzie się kolejnych kilku stworzeń, ale długowieczny przeczuwał już nadchodzącą walkę mieczem, ponieważ stworzeń było wiele a deszcz utrudniał, co niektórym podjęcie akcji!
13 x Zębacz - biegną wprost na was z odległości 15tu metrów. Nie, wiem czy Dael zabił!
Pozostaje 5 żelaznych strzał
Canis:
Wyciągnął ręce przed siebie przykładając je jedna przy drugiej i oddziaływał energią magiczną na krew w małej menzurce na swym korpusie. Energia wnikała w cząsteczki krwi, jej wiązania manipulując nimi za pomocą umiejętności jaką znał, hemoglobizezy. Gdy jaszczur dojrzał wyłaniających się przeciwników, zaczął modyfikować wiązania oddziaływać na krew zmuszając ją do wypłynięcia przez wąską szyjkę fiolki na zewnątrz i uformowanie się w obu dłoniach krwistej kuli.
- Arashiz uruesh isash! - Wypowiedział inkantację zużywając tym samym odpowiednią i konieczną ilość energii magicznej dla tego zaklęcia w formie tak zwanych 3 inkantacji, a de facto po prostu sporej energii swojej duszy, do której miał bezpośredni, łatwy dla celów nagłych, dostęp w celu wykorzystania dla działania zaklęć.
Energia wniknęła w kulę oddziałując na nią, sam również kontynuował oddziaływanie hemoglobinezą na wnętrze krwistej kuli. oddziaływał na wiązania i ich drgania zwiększając je, doprowadzając do wrzenia aż wreszcie do powstania czerwonego gazu zamkniętego w delikatnej strukturze bańki z krwi utrzymującej tak w ryzach i tej strukturze kuli.
Chwycił przy pomocy mortokinezy kulę i cisnął nią w samo centrum pędzących na nich wrogów. Jako, ze wybiegli z jednego miejsca bardzo blisko siebie, byli podatni na oddziaływanie tego zaklęcia, jakby nie patrzeć obszarowego.
Pocisk pomknął nisko przy ziemi prowadzony mortokinetyczną energią wysyłaną przez Salazara w celu napędzania i popędzania zaklęcia, prowadzenia go w jedynym słusznym kierunku. Pocisk uderzył w gardziel centralnie usadowionego w grupie przeciwnika, pękając i niszcząc strukturę bańki, pozwalając czerwonemu gazowi na swoisty wybuch i ogarniecie całego obszaru o promieniu 3 metrów (czyli koło o średnicy 6 ;) ).
Zębacze nie były małymi stworzeniami, jednak jako, że biegły blisko siebie w zwartej grupie, pędząc wprost na swojego wroga, czerwony gaz pochłonął 5 istnień w swoim obszarze, 1 w którego uderzył, 2 po jego boku oraz 2 pędzące za nimi.
Energia zaklęcia, czerwony gaz obłożyły krwistą łuną obszar o promieniu 3 metrów, parząc i topiąc wszystko, czego wytrzymałość była niższa od 46 punktów. Zaklęcie wyparzyło całą skórę wraz z podskórnymi tkankami, bestie oddychały wdychając czerwony gaz do organizmu i parząc sobie płuca i drogi oddechowe. W miejscach poparzeń zaczęła pojawiać się ich własna krew i inne płyny ustrojowe. 5 bestii padło na ziemię ginąc w okrutnych konwulsjach.
Zębacz postrzelony przez Daela został postrzelony w klatkę piersiową, strzała ugodziła w miejscu mostka w miejscu rozdzielania się tchawicy an dwoje płuc, rana była dotkliwa i bolesna utrudniała ruch i uszkadzała organy, jednak nie prowadziła bezpośrednio do nagłej śmierci, brakowało jeszcze jednej strzały, by ukończyć jej żywot.
8 x Zębacz (W tym 1 trafiony przez Daela, leży na ziemi i cierpi w okrutnych męczarniach.)
Nawaar:
Dhampir ze strachem w oczach zobaczył, co wyprawia Salazar! Jaszczur był potężnym magiem, którego należało się obawiać a jednocześnie był na tyle okrutnym, że nie przejmował się zabijaniem zwierząt, ludzi sprawiając im największy ból jaki przeżyły w swym życiu! Tak właśnie było, kiedy kilka zębaczy wbiegło bezpośrednio w czerwony dym, gaz zupełnie wyglądający jak krew! Biedne zębacze będące w zasięgu ataku męczyły się okrutnie i było to widać goły okiem. Zwierzęta wdychając śmiertelny gaz skazały się na śmierć i po chwili wyglądały, jakby zanurzyły się we wrzątku! Skóra zewnętrza część skóry została wyparzona i pewnie wewnętrzne tkanki również, ale po chwili z ich paszczy zaczęła wyciekać krew i inne płyny aż w końcu padły dygocząc z bólu. Spadający silny deszcz sprawił, że truchła zostały obmyte z krwi, ale tuż obok nich zaczęła się tworzyć czerwona kałuża. Silvaster określił to, co ujrzał jednym słowem.
- Straszne!
Może nawet, by uronił łezkę lub dwie, ale nie był typem takie dhampira, ale szkoda i tak mu było!
Długowieczny widząc, że jeden z zębaczy został niezbyt skutecznie zabity, przez młodego członka konkordatu postanowił uśmierzyć ból gadowi i szybko wycofał rękę z rękojeści miecza sięgając, po jedną strzałę z kołczanu a do dlatego, że łuk cały czas trzymał w drugiej ręce. Następnie nałożył ją na cięciwę łuku, którą mocno naciągnął celując kilka sekund, ponieważ jego cel ruszał się niemrawo dogorywając, toteż nawet ulewy deszcz nie przeszkodził dhampirowi oddać strzału. ÂŁowca w końcu wypuścił strzałę a ta przeleciała trafiając już ranne stworzenie bezpośrednio w głowę. ÂŻelazny grot przebił się przez skórę, twardą czaszkę i na sam koniec wylądował w mózgu uszkadzając go dotkliwie, co definitywnie zakończyło jego żywot i męczarnię na tym świecie! Długowieczny poczuł ulgę, że odprawił zwierzę na tamten świat a duch zwierzaka wylądował obok Vnetepi.
Silvaster, nie czekając dobył kolejnej żelaznej strzały, które już z resztą mu się kończyły niestety, ale cóż mógł poradzić. W każdym bądź razie znalazła się ona na cięciwę łuku i oczekiwała tej chwili, kiedy zostanie wystrzelona w nadlatujące zwierzaki. Długowieczny teraz miał znacznie utrudnione zadanie, bo cel był bardziej ruchomy niż wcześniejszy. Dlatego musiał porządnie korygować łukiem i oczekiwać tego momentu, by oddać strzał w serce. Okazja nadarzyła się w sumie szybko, bo jedna z bestii biegła bezpośredniego na strzelca a ten nie czekając długo wypuścił strzałę w ten ulewny deszcz. Pocisk przeciął kilka kropel, gdy leciał siejąc śmierć wśród zwierzęcych przeciwników. Dwu noży gad obrywając bezpośrednio w życiodajny organ, który popował krew na całe ciało zrobił wielkie oczy, po czym obalił się na bok, kiedy jeden z głównych organów został przebity, przez żelazny grot. Zębacz wydał jeszcze jakiś krótki ryk i lekko podrygiwał jedną z łap, gdy w końcu oddał życie a krew z organizmu zdobiła jego nos i paszczę zabarwiając ją na chwilę na czerwono, gdyż deszcz szybko zmył wszelakie ślady posoki.
Silvaster czując, że będzie trudno oddać mu kolejny strzał dobył jedynie następnej żelazne oczekując na lepszą okazję do oddania następnych strzałów.
6 x Zębacz
Pozostają 3 żelazne strzały.
TheMo:
Themo chwycił miecz oburącz i czekał aż któryś podejdzie bliżej. Po masakrze, jaka dokonała się przed chwilą były rozproszone. Dzięki temu doskoczył do najbliższego z nich. Pchnął mieczem w tułów zębacza. Włożył w to trochę siły a i tak czuł jak ostrze przebija się przez grubą skórę. Kątek oka zauważył jak kolejny z niedobitków zbliża się do niego. Wyciągnął swój miecz i wykonał pół piruet i przejechał mieczem po tułowiu rozpruwając go. Kolejny zębacz padł martwy na ziemię.
4x zębacz
//Jako człowiek jestem niezłomny
Melkior Tacticus:
Melkior pociągnął za spust swej kuszy, żelazny pocisk pomknął prosto w łeb jednego z zębaczy. Jak kurwa tu się znalazły skoro co 100 lat... Na przemyślenia nie było czasu, elf porzucił kuszę i dobył sihila, mithril zaświszczał zabłyskał i już po chwili Melkior ścierał się z kolejnym zębaczem. Najemnik docenił wydane grzywny na solidną kolczugę z czarnej rudy, te dinozaury jej nie przebiją. Miecz elfa za to doskonale przeciął tętnice szyjną jednego z nich.
2x zębacz
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej