Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Canis:
- Wystarczy tylu świadków ilu wskaże prawdziwą wersję wydarzeń, czasami wystarczy jeden, czasmi dwóch, a czasami tysiąc to zbyt mało. Istotna jest ich nieposzlakowana opinia, brak żadnych przeciwwskazań by uwierzyć w wersje, które przedstawia. Co innego jest gdy zeznaje osoba, która ma nieposzlakowaną opinię, hrabia, dobroczyńca darczyńca, a co innego osoba oskarżana, czy podejrzewana o czyny przestępcze o podobnym charakterze, mogąca mieć w tym interes. Od źródeł mówionych czy osobowych, lepsze są źródła namacalne, które można zbadać, zobaczyć, gdzie sąd nie musi wierzyć na słowo, ze tak było, tylko widzi to podane na srebrnej tacy. Ludzie są zawodni, zwłaszcza ich pamieć, potrafi przeinaczać fakty, dostosowywać do własnej intencji, nawet nieświadomie i w dobrej wierze, ponad to są nacechowane własną interpretacją, która może być błędna. Trzeba pamiętać panowie, że wyrok wyłania się w czasie całego przebiegu procesu, nie jest wynikiem sumy wszystkiego co jest pokazane, ale efektem oddziaływania na niego bodźców od początku do samego końca procesu.
Usłyszeliście huk piorunów tuż za wami, okropny donośny dźwięk, który ogłuszył wasz słuch na chwilę, by po chwili ponownie uderzyć w góry. zaczął padać błyskawicznie srogi deszcz, pioruny zaczęły bić coraz częściej, a wasz słuch się przyzwyczajał do takiego donośnego dźwięku.
Z oddali usłyszeliście pojedyncze długie głuche ryki, jednak po chwili usłyszeliście tętent nad pędzający z dżungli. Silvaster również je słyszał i widział, jednak gęste drzewa i zarośla uniemożliwiały obranie celu, wiedzieliście, ze wybiegną tuż obok was. Silvaster nie mógł wyliczyć ilości, szum traw, drzew, gęste od deszczu uderzającego w utwardzoną ziemię jak i liście drzew, wiatru i grzmotów w górach.
Wiedzieliście, ze zostaniecie zaatakowani z dwóch stron, ze strony dżungli jak i utwardzonego szlaku przed wami.
Nawaar:
Dhampir usłyszawszy huk piorunów stracił na chwilę orientację i zgubił przeciwnika a dodatkowo huki, grzmoty, pioruny i wszelakie inne podobne dźwięki, których nienawidził sprawiały, że stał jak słup soli mówiąc opuścił łuk.
- Cholera zgubiłem je!
Wrzasnął, gdy kolejny piorun uderzył, gdzieś w góry i zaczął padać siarczysty deszcz! Można było rzecz czemu akurat teraz skoro chmury zbierały się całą noc i dopiero podczas przeprawy zaczął padać. Dziwne zrządzenia losu panują na tych wyspach. W końcu po kilku sekundach czy minutach mokry już, Silvaster zaczął na nowo wyłapywać dźwięki zwierząt. Najpierw były to ryki, które sprawiły, że łuk ponownie został naciągnięty i rozpoczęło się namierzanie w bestie, które sprytnie wykorzystały teren i trudno było w cokolwiek trafić drugą sprawą był fakt, że sam nie był wstanie określić ilości zwierząt nadbiegających z dwóch stron mimo, że je słyszał i ponoć widział to dźwięk deszczu uderzające o krzaki, drzewa, drogę zakłócały wszystko! Teraz nie mając wyjścia ostrzegł całe zebrane towarzystwo ponownie.
- Mam je! Zaatakują nas z dwóch stron. Szykujcie się póki czas!
Oznajmił wskazując palcem dwa miejsca, z którego przybędą zwierzęta i mając już włosy przerzucone do tyłu, bo część z nich spadała właśnie na jego oczy, ręce a przede wszystkim łuk przeszkadzając mu poprawnie wycelować. Cholerne zrządzenie losu! Pomyślał wyszukując dogodnego celu do namierzania.
Creed Canue:
-Kurwa jakie błyskawice, może zdarzyć się coś nieprzyjemnego przez tą pogodę. - Powiedział elf do wszystkich
Canis:
Salazar odkorkował kolejną fiolkę krwi osadzoną na swojej klatce piersiowej, nikt nie wiedział, że to krew, równie dobrze mogło być to barwiona woda! Poza tym fiolki były okryte skórzanym pokrowcem, zatem nikt nie widział zawartości.
Ze skraju dżungli, oddalonego do was o 15 metrów wybiegła cała 15tka zębaczy szarżując wprost na was. W ich oczach widać było głód i chęć mordu. Byliście najwyraźniej dobrym pożywieniem dla nich. Pędziły szybko i się nie zatrzymywały, jako szybkie i zwinne stworzenia prędko znalazły się przy was by kąsać zębiastymi paszczami.
//Ostrożnie rozważać akcje, są 15 metrów od was, a biegną bardzo szybko, pamiętajcie ile czasu musicie ładować te swoje bronie, żeby nie zdążyły wam czasem tych rąk lub głów odgryźć ;) .
15 x Zębacz - biegną wprost na was z odległości 15tu metrów.
//Obowiązuje kara: Opady atmosferyczne
Dael:
Jako że Dael był wcześniej przygotowany jego łuk był naciągnięty, elf mógł wypuścić strzałę tuż po pojawieniu się zębaczy. Więcej niż jednej strzały w ich kierunku nie wypuszczę Wycelował więc i wystrzelił w osobnika biegnącego najszybciej i znajdującego się na samym szpicu stada. Celował w głowę, chciał go spowolnić. Nie spodziewał się że uda się go zabić jednym strzałem, ale może się przewróci i spowolni resztę stada. Po wystrzale elf zarzucił łuk na plecy i wyjął wardynę. Odskoczył dwa metry do tyłu po strzale i przygotował się do walki wręcz.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej