Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (112/184) > >>

Canis:
- Nic nie zwiedziliśmy jeszcze, jesteśmy w wejściu... - Zauważył Salazar. - Zakopiemy wasze ciała i pochowamy je na zewnątrz kopalni. Nikt ich nie znajdzie, więc będziecie mogli tutaj żyć. Weźmiemy drogocenne przedmioty, które należały do tych zjaw, co nas zaatakowały, w ramach zapłaty.

Powiedział, a duchy przytaknęły głowami akceptując uczciwy układ.

- Chodźmy dalej. musimy trochę minerału stąd wziąć jeszcze... A na razie same skały wulkaniczne i niewiele węgla, musimy dotrzeć do złóż. A tunel idzie dalej w głąb.

Nawaar:
- Skoro już wszystko jasne. To za mną pani i panowie. Moje oczy wskażą nam drogę.  Powiedział i ruszył pierwszy w dół tunelu, by znaleźć jakieś złoża węgla nadające się do zebrania.

Canis:
Salazar szedł na przód przesuwając kulę swojego światła na przód rozświetlając korytarze wszystkim.

Idąc w głąg widzieliście resztki zabudowań kopalnianych, korytarzy, którymi przeciągano i przewożono skrzynie z surowcami, w pewnym momencie dostrzegliście, że droga się kończy i zaczyna się przepaść.



Tragedia - tylko tyle można powiedzieć o stanie tego miejsca. pozawalane tunele, rozdarte ściany i pozrywane wszelkie konstrukcje wewnątrz obiektu. Całą kopalnię trzeba formować niemal od zera, by móc prowadzić dalsze wydobycie, jednak sama struktura góry wulkanicznej jest stabilna, można swobodnie rozpocząć rekonstrukcje kopalni, co jednak potrwa wiele dni nim uruchomione zostanie wydobycie.

Szyb kopalni ciągnął się daleko w głąb, nie było możliwe bezpośrednie zejście na dół, jednak na sklepieniu widać było pozostałości z mechanizmów od wyciągania minerałów, kołowroty, koła i liny, którymi wyciągano materiały z dna szybu i kolejnych pięter wydobywczych niżej.

Na skraju przepaści stała skrzynia, która chwiejnie opierała się na krawędzi zawieszona w połowie nad przepaścią, była to duża, 100 kilogramowa skrzynia osadzona na małych stalowych kółkach. była wykonana z metalu i pełna swojej zawartości, rudy węgla. była pokryta rozdartym i zdegradowanym materiałem, który nie był w stanie ukryć tej zawartości przed waszymi oczami.

- Mamy to po co przyszliśmy... wyciągniemy ten wózek, wyjdziemy z tymi dwoma ciałami i między naszą grupkę rozdzielimy zdobyte kosztowności. Zgoda?

//Otrzymacie te przedmioty w podsumowaniu. Jednak trzeba zabrać je i pochować zwłoki!

Dael:
Dael rozglądał się równie uważnie co inni po kopalni. Widział że była ona zrujnowana. Wskazał na wózek. -Trzeba z nim podczas wyciągania uważać, pewnie to waży swoje.w 4 trzeba to zrobić by być pewnym.Chyba że ktoś tutaj potrafi korzystać z potężnej telekinezy

Nawaar:
Dhampir szedł zwarty i gotowy dalej w tym momencie nie miał się niczego bać, bo wszystkie zjawy odeszły do tego lepszego świata pomijając niewolnika i nadzorce, którzy upodobali sobie to miejsce będą ciągnąć swoją ciekawą egzystencję po wsze czasy!
Silvaster polegając na swym wzroku a nie kuli światła dokładnie rozeznał się z ternem kopalni a na początku ścieżki długowieczny zobaczył pozostałości, po zabudowaniach tunelu, którym pewnie transportowano surowce na zewnątrz a idąc dalej drogą się kończyła, urywała pokazując wielki wewnętrzny lej!
Dhampir podszedł na skraj przepaści starając się dostrzec swymi bystrymi oczyma dno tunelu, niestety nawet jego oczy nie byłby w stanie przeniknąć tej ciemności i dowiedzenia się jak głęboko sięga szyb! Jednak wpadł na pomysł i splunął w dół, by wykorzystać swój słuch. Lepka ślina leciała, leciała w dół szybu a długowieczny zastanawiał się, kiedy usłysz dźwięk napotkania jego płynu ustrojowego na jakąś przeszkodę, kiedy w międzyczasie skomentował tą ruinę!
- Sama ruina cud, że to się w ogóle trzyma. Wydobycie będzie możliwe, ale trzeba tu będzie zawołać mnóstwo krasnoludów, wszak oni znają się na drażnieniu tuneli jak nikt inny i jestem pewien, że szybko sobie poradzą z naprawą tych uszkodzonych konstrukcji, ale bez zainwestowania w kopalnie można zapomnieć o zyskach.
Dhampir praktycznie stwierdził to, co każdy mógł. Następnie nadal nasłuchując dźwięku odbijającej się śliny podszedł stawiając delikatnie każdy swój krok w stronę wózka z hojną zawartością węgla, przy którym stał już Dael. Silvaster miał obawy, że tamten podest może się w każdej chwili zawalić dlatego powiedział.
- Spróbujmy to pchnąć w kilka osób, a nóż się udać i zróbmy to szybko za nim coś się wydarzy i to niekoniecznie dobrego.
Kończąc dhampir wykorzystał to, że jest noc dzięki czemu miał znacznie więcej siły aniżeli zwykli ludzie i  stając przed wózkiem szarpnął nim chwytając oburącz za jego obudowę szybko ściągając go z nad przepaści. Nietypowy pojazd trochę ważył, ale raczej ta sztuka powinna udać i powinni zdążyć zaciągnąć go wyjścia z tunelu nim wóz wraz z towarzyszami spadnie w przepaść!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej