Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Canis:
- No, żyłem sobie, no i... żyć przestałem. - Powiedział trochę zdezorientowany drapiąc się po głowie. potem uśmiechnął się, próbował, jednak wyglądało to jak najgorszy wyraz twarzy mający odstraszyć wszystko i wszystkich. - hehe, no dobrze, ze ktoś wreszcie żywy i można porozmawiać, trochę smutno i nudno mi było, nie dało sie nic dłubać, kilofa nie mogę wziąć wiecie? Dziwne to a czuje się jakbym żył jak żyłem, tylko nie jadam hehe. - Mówił śmiejąc się co krok, jednak generując coraz gorsze i okrutniejsze miny.
Salazar zwrócił się do Aranasa.
- Czy on jest... no umysłowo niepełnosprawny? Znaczy czy był?
- Tak.
Dael:
-Aranasie, w jaki sposób możemy jemu i jednocześnie Tobie pomóc w odejściu ? I dodatkowo, z którego wieku pochodzisz ? ile masz lat ? czy w jaki inny sposób można by było to określić ? Było to pytanie podyktowane ciekawością związaną z pozyskiwaniem informacji jakie mogli uzyskać od niego.
Nawaar:
Dhampir uśmiechnął się nie sądził, że spotka tutaj wesołą duszę i taką skorą do rozmowy, ale nieco chorą na umyśle, co potwierdził zarządca niewolników. Jednak i tak było ciekawie, bo całą powagę szlag trafił i można było nieco wyluzować.
- Tak, rozumiem. Wiem jak to jest, kiedy nie ma się do kogo odezwać.
Uśmiechnął się w stronę ducha niewolnika i spojrzał na Aranasa czekając na odpowiedź na pytania zadane przez Daela w sumie najważniejsze jakie paść powinno.
Canis:
- Ej ej! - Posmutniał strasliwie i oburzył się. - Ja to chce tu zostać, czemu chcecie mnie doesłać, ty fajnie jest, tylko troche nas mało ludzi, fajnie się z wami rozmawia - Mówił jakby prosząc o pozostawienie go w tym stanie egzystencji.
- Wówczas zostanę tutaj z tobą, nie możesz być sam. Oni przyślą tutaj innych by z nami przebywali. Nie możesz stać się bestią jak inni. - Powiedział podchodząc do niego i jakby... przytulając.
- Czy... mogli byście ukryć, zakopać nasze ciała?
Nawaar:
Dhampir uśmiechnął się na wieść, że chłopaki chcą zostać i dotrzymywać wszystkim towarzystwa, o ile ktoś się ich nie przestraszy. - Jeżeli taka jest wasza wola, to nie widzę problemu. Salazarze, co o tym myślisz? Zapytał, bo w końcu on tu dowodził, ale szkoda byłoby stracić takie źródło wiedzy a nawet zwykła rozmowa z duchem jest, o wiele ciekawsza i bardziej interesująca niż zwiedzanie samej kopalni. - Mam jeszcze jedno pytanie czy coś jest jeszcze wartego odwiedzenia w tej kopalni?
Zwrócił się jeszcze do duchów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej