Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Dael:
Dael uśmiechnął się, podał mężczyźnie dłoń i mocno ją uścisnął. - Nie gadaj o równości lub jej braku, teraz niezbyt mnie ona obchodzi, może się okazać że uratujesz mi na tej wyprawie życie albo ja uratuje Twoje, o wszystkim zadecyduje Ventepi. A co do podróży morskich, muszę się po prostu zaaklimatyzować, pierwszy raz płynę statkiem o takim kalibrze. I po prostu poznaje struktury panujące na statku i nawet nie wiem tak naprawdę kto jest szlachcicem a kto nie. Rzekłem z delikatnym ukłonem w stronę mężczyzny.
Nawaar:
Silvaster nawet, jakby nie chciał to i tak słyszał co inni mówią. Czasami to było kłopotliwe, bo często były to bzdury nie warte zapamiętania, ale czasami były i takie, które mogły uratować jego życie i przygotować się na wcześniejszy atak przeciwnika i dojrzeć jego lokalizację nim ten przypuści atak. W tym momencie wroga akurat nie było, ale do wyczulonych uszu dotarło zaproszenie na posiłek i napicie się wody! Wody, choć w głębi liczył na odrobinę winka, cóż przeliczył się schodząc na niższy pokład, ale skoro już tutaj był to napił się życiodajnej wody i odetchnął mówiąc w sumie do siebie. - No, wino to nie jest, ale za to jaka zimna i odświeżająca. Długowieczny uśmiechnął się i wypił drugi kubeczek, potem powrócił na główny pokład dowiadując się, że jedyna kobieta będąca na okręcie będzie spać sama! Ta wiadomość była godna zapamiętania, ale czy zamierzał z niej korzystać? Raczej nie, bo to mogło oznaczać więcej nieprzyjemności niż z pozoru mogło się wydawać. Następną rozmową, którą uchwyciły jego była rozmowa nowego członka konkordatu z najemnikiem Salazara, nie była to zbyt ciekawa rozmowa, ale widocznie Dael zapomniał, że Silvaster też jest od zielonych! W sumie to dobrze dla długowiecznego, bo nie chciał odkrywać wszystkich kart, przy bękartach i innych. Tymczasowo był wolnym strzelcem i taka opinia miała pozostać!
Dael:
Dael nie przeoczył Silvy, po prostu od dłuższego okresu czasu widział że chce on pozostać w cieniu, stwierdził więc że nie będzie mu w tym przeszkadzać. Zwrócił się jeszcze do Darela: Mam pytanie, jak długo mamy zamiar płynąć na wyspy ?
Canis:
- Mam przyjemność służyć Salazarowi Trevant, jest kapitanem na tym statku, to jego statek, a w herbie ma węża na białym tle. Hrabia i baron zarazem, jednocześnie Najwyższy sędzia. Cholernie cwany jaszczur, dość niebezpieczny gość, nie w sensie siłowym, chociaz równiez nic mu nie brakuje, ale najniebezpieczniejsze jest to, że zbiera na każdego informacje, jako sędzia zajmuje się procesami więc musi wiedzieć jak najwięcej nim kogoś o coś oskarży. Nie raz widziałem niektórych zbrodnie, które zatajał dla siebie, by w odpowiednim momencie wypomnieć to tym osobom i mieć z tego korzyści dla siebie. Jest tutaj Rakbar Nasard, Hrabia, Baron, Wielki Lord Elekt, też niebezpieczna postać, ma najemnika Takado, ponoć mówią na mieście, że traktuje go gorzej niż mnie mój pan, co prawda ciężko mi to sobie wyobrazić. Oboje posiadają chowańce, Harsesisy, straszne bestie a srają takimi klocami, że aż ciężko to znieść... przepraszam to pewnie nie ważne. Mamy tutaj Szeklana z Tihion, nazwiskiem Caved, jest szlachcicem, był Lordem Elektem nie wiem jak teraz, to ten jednoręki jaszczur, ponoć stracił rękę na wyspie Zuesh, ale nie wiem, nie byłem wtedy jeszcze sługą. Jest tutaj Melkiot syn Aragorna Tacticusa, syn byłego hrabiego, zmarł, zginął w tajemniczych okolicznościach, rpzed śmiercią sam król zdarł z niego tytuły degradując do stopnia przeciętnego obywatela, ponoć Aragorn zdradził nasz kraj, dokonał tak złych występków, ze niemożna było więcej tego tolerować, jednak nie wiem dokładnie o co chodzi, nawet Salazar tego nie wie, a to nie często się zdarza. Ale to Melkior jest panem tych orków, co pomagają przy takielunku, kiedyś ten statek też należał do Melkiora, ale został zmodyfikowany, domalowany a co najważniejsze wyczyszczony, bo syfu co nie miara tu było. Teraz nazywa się "Krwawy Graal", kiedyś to był "Miecz Boleści". Wracając do osób na statku, jest też Creen Canue, szlachcic, dostał tytuł za zasługi, najpewniej na jakiejś wyprawie, ale pewności nie mam, ciekawa osoba, mało znana przynajmniej mi. Anette Du'Monteau, szlachcianka, lady elekt tej akdencji, Salazar ją lubi, jest coś, co go z nią łączy, nie wiem, może jakiś biznes, albo spotkali się prędzej, nie wiem, to jedyna kobieta na naszym statku, ciekawa kobieta, wygląda ponętnie... no cóż, mi tylko pomarzyć. Remar... w ogóle nie znam tego kogoś, ale Salazar chyba tak, zaprosił go do swojej kajuty i Rakbara, musi to być ktoś mu dobrze znany. Jest też Silvaster, dhamipr, rzadko spotykana rasa, pół elf pół wampir czy jakoś tak, ciekawa osoba, zna sie na polowaniach, często pomaga Salazarowi zwłaszcza w biznesach, często chodzą razem na polowania, był też Lordem elektem w minionej kadencji, tak samo jak część innych osób tutaj zebranych. Jest też Themo, szlachcic dwóch gmin, były i obecny Lord Elekt, ponoć ważna osoba, przywódca Bękartów Rashera? Coś takiego, kiedyś był nim Melkior Tacticus, nie wiem czemu się to zmieniło, nie jest mi to znane, a same Bękarty Rashera działalność zaczęły w kolonii karnej, w Mor Andor. - Mówił zafascynowany Darius mogąc z kimś porozmawiac, kto nie traktuje go jak śmiecia czy niewolnika...
Darius podszedł do głównego masztu i założył dwie flagi, Flagę Królestwa Valfden, a poniżej flagę herbową rodu Trevant. za pomocą lin przeciągnął na szczyt masztu,g dy wyminęli już ostatnie zabudowy fortu i wypłynęli na głębokie wody.
- Czas opuścić żagle pierwszy oficerze! Możemy płynąc na pełnej mocy żagli! - zawołał do sternika czekając na polecenia.
Darius zwrócił się do Daela:
- Najpewniej dzień lub dwa, na pełnej mocy co godzinę przepłyniemy 25 kilometrów, trochę mamy do przepłynięcia, 2-3 dni może... ciężko mi powiedzieć, zależy do wiatru. Obecnie nam sprzyja, będziemy ciągnąć na pełnej mocy żagli.
Melkior Tacticus:
- Pełne żagle! Ryknął Durshlak a pozostali pracujący przy takielunku orkowie opuścili żagle i "Graal" poszedł pełną "parą". Melkior zaś wdrapał się na bocianie gniazdo.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej