Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Dael:
Daelowi ta opcja wydawała się jedyną możliwą. Musieli zabić osoby odpoweiedzialne za przebudzenie smoka. Inaczej znikną w potoku lawy i śmierci.
DarkModders:
Jaszczur stał i przysłuchiwał się rozmowie kompanów z bestią. Nie miał zamiaru zabierać głosu, wolał nie narażać się smokowi. Stał spokojnie rozglądając się na różne strony. Pierwszy raz był na ziemi swoich praojców.
Canis:
- Czemu budzisz się co 100 lat? Czy nie ma innej opcji, byś mógł dać nam tutaj żyć w spokoju i dostatku?
- Chyba nie rozumiesz działania płyt pod wodnych. Cały czas podwodny świat się rusza, płyty kontynentów również. ten wulkan powstał na zderzeniu się wielu płyt podwodnych i ścieranie ich wywołuje zbieranie się energii, która znajduje ujście w formie eksplozji. Ta energia się nagromadza i nieuwalniana w żaden sposób doprowadzić może do ogromnych kataklizmów i katastrof, które mogły by sięgnąć wszystkie żywe istoty, nie tylko te bytujące tutaj. z kolei zbyt częste jej uwalnianie jest degradujące i nie czyni powiększania się wysp. Dzięki mnie te wyspy utrzymują się i powoli rozrastają.
- Po upadku asteroidy również jest taka konieczność? Czy nie naniosło to zmian w strukturze?
- Zbudziłem się w momencie upadku, gdy struktura została zachwiana a uwolnienie energii konieczne. Zbudzę się ro raz kolejny za 79 lat, gdy ponownie najprawdopodobniej będzie to konieczne.
- Czyli rozumiem, ze jesteś odpowiedzialny za te erupcje w taki sposób, że starasz się kontrolować te erupcje, zamiast dawać jej zbierać się i oddziaływać naturalnie. tym samym nie wybuchną te wulkany i nie zaprowadzisz swoich czynności, gdy nie zajdzie taka potrzeba, zgadza się?
- Tak. Jestem zmęczony... Taki zmęczony... - mówił leniwie, by w następnym momencie rozłożyć ogromne skrzydła i jednym machnięciem ich wzbić się w powietrze. zobaczyliście jak istota leci w głąb między góry, by w następnym momencie szybować w dół. usłyszeliście ogromny plusk, a w ślad po nim zobaczyliście w oddali ogromny strumień wody wzbijający się w powietrze.
- To co, turlamy się miedzy posągi? Misja sama się nie ukończy... - Mówił chwytając za beczkę id alej turlajac ją ze sobą w kierunku przełęczy wyznaczanej przez posągi.
DarkModders:
Spoglądał cały czas na smoka. Kończąc swoją rozmowe z kapitanem wzbił się w powietrze odlatując do swojego leża. Trzepotanie skrzydeł dało się słyszeć przez dłuższy czas. Do tego dało się zauważyć strumień wody wzbijający się w powietrze po jego wylądowaniu. To wszystko go zadziwiało. Słysząc zawołanie Salazara do kontynuowania wędrówki ocknął się i spojrzał na beczki i zgromadzonych.
- No to do roboty. - powiedział do siebie i złapał za pobliską beczke wprawiając ją w obrót. Pchał ją tak cały czas idąc z nią w stronę ogromnych posągów. Ten archipelag coraz bardziej go zadziwiał i zaciekawiał.
Nawaar:
Dhampir będąc zignorowanym, tylko obserwował następne wydarzenia, nie komentując już niczego. Kiedy, Vesuviusz wzbił się nad nieboskłon, Silvaster mu od tak pomachał ręką na pożegnanie mając taką przyjemność ze spotkania prastarej istoty. Ciekawe, co jeszcze tutaj zobaczę? Pomyślał, gdy usłyszał ogromy plusk a w końcu strumień wody unoszący się do góry. Długowieczny się rozluźnił, kiedy przeżył to niecodzienne spotkanie ze smokiem podszedł do jednej z beczek, którą zaczął mozolnie pchać w kierunku wskazywanym, przez posągi królów! Gdy tak pchał to adrenalina opadła, a on sam poczuł napływ zmęczenia i braku chęci do czegokolwiek. Jednak spoglądając cały czas pod nogi przemówił do Salazara.
- Czyli wychodzi na to, że bez smoka archipelag, by nie istniał, ale jaki może mieć cel utrzymanie go w takim stanie? Bo od kiedy smoki przejmują się innymi istnieniami? Rzucił pytaniami właściwie do każdego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej