Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
DarkModders:
Jaszczur usiadł na ławce i wyciągnął szable z pochwy. Srebro zalśniło w słońce i dało się usłyszeć dźwięk dobywanego oręża. Zw szczególnością przyjżał się wygrawerowanemu herbowi swojego rodu. Był zrobiony perfekcyjnie i oddawał w całej swojej okazałości herb rodowy. Szable położył na boku i oparł się by po chwili wyciągnąć niewielką szmatkę. Szable wbił w ławkę i pochwycił szmatkę biorąc sie za polerowanie oręża. Szło mu to dość sprawnie i szabla po chwili nabrała swojego blasku. ÂŚwieciła się tak jak powinna. Szmatkę zostawił tam skąd ją wziął a szable schował do pochwy i przymocował ją do pasa tak jak go uczono po utracie ręki. Teraz mógł sie oddać chwili relaksu.
TheMo:
Po trapie wszedł Themo zaopatrzony w zestaw broni i torbę cyrulika. Z takim wyposażeniem mógł wybrać się wszędzie. Zwłaszcza, kiedy zobaczył taką kompanię na okręcie. Przy wejściu ktoś zagadał go o nazwisko.
-Themo Kacmarus.
Odparł krótko i wkroczył na pokład. Było tam też kilka nieznajomych twarzy. Pierwsze co zrobił to przywitał się z obecnymi tam Bękartami. Potem stanął oparty o burtę statku i przyglądał się sytuacji na pokładzie.
DarkModders:
Jaszczurka wstała z ławki i powędrował w stronę Themo, jego komendanta i kompana z organizacji.
- Widze że dobrze sie zaopatrzyłeś. Zestaw drogi? - powiedział do Themo podając mu ręke na przywitanie.
Canis:
- Nekromantą, czarodziejem... był istotą wrażliwą na magię i z niej korzystał, jak każdy, kto odczuwa taką wrażliwość i znajdzie właściwą drogę, by móc to rozwinąć. Nekromantą czy nie nekromantą, jaką magią się parał, taką się parał, jego natura skazywała go na te zwane czarną magią, jednak efekty jakie ktoś czyni nimi są zależne wyłącznie od intencji czarującego. Niekiedy mag żywiołów zasieje więcej śmierci, niż ten parający się tą ponoć złą magią. Chociaż twój ojciec miał dość bojowy styl, pamiętam jak Komisarz Hertling doniósł mi o tym, że zabił jednego z nadinspektorów straży miejskiej w Atusel, ponoć chciał zabić Traumatę Malahara, ale ten nawiał, a nadinspektor ponoć już był martwy. Ale niestety a może na szczęście, naocznych świadków nie było, a był to kolejny niechlubny czyn, który trzeba było zatrzeć, by mógł dalej poprawnie funkcjonować na swoich funkcjach. Wracając do tego, chętnie przyjmę grimuar i przestudiuję jego wiedzę, może być użyteczna i pouczająca, dziwie się, że go oddajesz. Każdy grimuar jakiegoś maga to dobre źródło wiedzy, niekoniecznie o samych zaklęciach ale również o świecie nas otaczającym, materiach tego świata a zarazem bestiach, które współegzystują z nami. Niemniej jednak dziękuję.
Biorąc książkę pod rękę zwrócił się z powrotem do wszystkich.
- Darius oraz najemnicy Melkiora w ilości 8 osób, proszę do mnie. Darius oraz 7 z was będzie pełnić formę marynarzy i zajmiecie się obsługą takielunku. Najstarszy i najbardziej doświadczony z najemników-orków będzie sternikiem, proszę, by Melkior wyznaczył tę osobę. Za chwile podam mapę i konkretne koordynaty.
Wrócił się w końcu do wszystkich pozostałych na fregacie.
- A wy panowie, zajmiecie się wsparciem dla naszych najemników i pomożecie w obsłudze takielunku na miarę swoich możliwości, Jeżeli zostaniemy zaatakowani będziecie zobowiązani do obsługi dział statku.
- Za godzinę wypływamy!
Dael:
Dael rozglądał się dookoła, jednocześnie opierając się na swoim łuku. Ciekawa kompania ... Pomyślał, podróż będzie interesująca. Dael uważał to za nowe doświadczenie, po chwili usiadł na ławie koło jakiegoś jegomościa który przed momentem czyścił swoją szablę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej