Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Canis:
Wszyscy co zbiegli do ładowni, dojrzeli, ze część beczek z mięsem została przewrócona i rozsypana, skrzynie z grzywnami również się rozsypały po posadzce zalewając ją błyszczącymi monetami mieniącymi się wśród wędzonego mięsa. Jednak nie było nigdzie wody innej niż ta w zabezpieczonych beczkach. uderzenie nie rozdarło poszycia, jedynie zarysowało drewnianą osłonę statku. A gruchnięcie było efektem pęknięcia wulkanicznego komina.
Podróż wśród wulkanicznych tworów dalej trwała... kominy wokół napawały grozą i lękiem, a przeżycie sprzed chwili dawało ku temu słuszne przesłanki.
- Zwińcie żagle! Jak ci określę odległość od brzegu jak we mgle jesteśmy, weź pomyśl! Jesteśmy zdani na łaskę żywiołu!
Dael:
Dael zobaczył co się stało. Odetchnął i już spokojniej zaczął porządkować beczki.Po skończonej robocie zwrócił się do kapitana: -Przepraszam za gwałtowną reakcję, moje zachowanie było zbyt pochopne, jestem jeszcze szczawikiem w kwestii wypraw.
Nawaar:
Dhampir słysząc rozkaz doskoczył do masztów na momencie. Zaczął ponownie rozwiązywać liny, które następnie zaczął ciągnąć szybko zwijając żagle. Długowieczny miał sporo jeszcze sił, bo wszak była noc a przy okazji jeszcze zdążył trochę odpocząć, ale mimo tego pocił się strasznie to wszystko zawdzięczał klimatowi panującemu na wyspie! Silvaster ciągnął i ciągnął, linę za linią, aż udało mu się zwinąć jeden z żagli przywiązując i zabezpieczając liny do masztu. W taki sam sposób zwinął drugi żagiel a tym samym wykonując polecenie.
- ÂŻagle zwinięte! Jakie następne rozkazy?! Zapytał i wykrzyczał spoglądając na jaszczura i pomijając już kwestię brzegu, bo wszystko wydawało się w porządku, bo statek płynął dalej i o dziwo nie nabierał wody, czyli jednak szczęście im dopisało, choć wcześniej poczuli lekki strach.
TheMo:
Z pomocą dhampira udało się zwinąć żagle. Strasznie napocił się przy tej pracy. Temperatura też na to wpływała. Poprawił grzywkę przylepioną do czoła i ruszył do beczek, by zaspokoić pragnienie. Całe szczęście, że jedyna woda na pokładzie to była ta w beczkach. Jednak po przycumowaniu należy sprawdzić burtę, tak na wszelki wypadek. Gdy już wypił porcję wody, wrócił na rufę i w tej mgle starał się wypatrywać wystających skał mogących uszkodzić statek.
Canis:
Godzinę trwał rejs przez mgłę. równą godzinę przyz wolnionych ruchach fregaty, gdy mgła zaczynała być lżejsza, przez mgłę widzieliście rysy gór i szczytów. poczuliście, ze statek zaczyna szorować o dno rytmicznie delikatnie podskakując.
- Kotwicę! zwolnić kotwicę! Nie wypłyniemy z tego! osiądziemy na mieliźnie! Szybko! Teraz!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej