Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (49/184) > >>

Nawaar:
Dhampir na dobre, nie odpoczął bo cały czas stał w napięciu wyczekując, czy wszystko pójdzie dobrze. Silvaster odrzucił swe mokre i spocone włosy do tyłu, które już się kleiły. Tymczasowo szło jak po maśle dopóki jednostka zaczęła skakać na wypiętrzeniach. Długowieczny lekko unosząc się również usłyszał głos kapitana, który tym razem kazał opuścić kotwicę. Silvaster wykorzystując swoją akrobatykę wyskoczył z miejsca i wylądował tuż przed kołowrotem trzymającym kotwice. Szept konkordatu rozciął liny trzymające ciężki kawał stali, po czym zaczął kręcić kołowrotem spuszczając zardzewiałą kotwicę razem z łańcuchem. Dhampir wykonał kilka większych obrotów i w końcu kotwica znalazła się w ciepłych wodach archipelagu, ale przy okazji zahaczyła jeden z wystających słupków wulkanów niszcząc go, bo dało się usłyszeć trzaśnięcie i unoszące się resztki skały wulkanicznej. Na szczęście obyło się bez uszkodzenia spowalniacza!
- Kotwica zrzucona! Fregatą lekko szarpnęło i dało się zauważyć, że znacząco zmieniła swą prędkość. Dhampir ciągle liczył na szczęście i to, że uda się tym okrętem dobić do brzegu.
- Rozkazy! Zawołał jeszcze odczuwając już zmęczenie od tego stresu.

Canis:
Statek zaczął drastycznie zwalniać, gdyż dno było u podnóża, czuliście wstrząsy i szurania, mało kto utrzymał się na nogach nie trzymając twardo innych części statku. Gdy statek ostatecznie się zatrzymał i zachwiał w ostatnich drgnięciach, wyjrzeliście za burty i dojrzeliście, ze mgły już miedzy wami nie ma, wpłynęliście w zatokę Odem Mortis, a statek wbił się w Plażę ot ej samej nazwie.

- Odem Mortis... To Odem Mortis... kilka kilometrów na zachód od naszego celu, Hessein. Musimy zejść na lad, wyładować wszystko i się przetransportować stąd... - Powiedział.


Plaża usytuowana na zachód od miasta Hessein, w zatoce zwanej również Odem Mortis. Jest to miejsce, które słynie z mnogiej ilości wraków statków, to miejsce nazywa się też cmentarzyskiem, gdyż mało który statek był w stanie dopłynąć w to miejsce. Pierwszym, któremu udało się poprawnie wpłynąć na plażę, była Fregata "Krwawy Graal", należąca do głowy rodu Trevant z Valfden. Na temat plaży można powiedzieć tyle, że nie jest to piasek, znany z klasycznych plaż, tutaj, do samego morza rozpościera się bujna zieleń i porosty, które widać również na pochłoniętych mchem i dzikimi leśnymi tworami wrakach. Ile wraków? setki i tysiące, gdyby spojrzeć w daleką przeszłość tego regionu. Zachowane jest jednak kilkadziesiąt, które przetrwały do naszych czasów.


- Wyciągnijcie beczki z ładowni na pokład, musimy je zdjąć na ląd i zniknąć z tej plaży. Szukajcie statku imieniem Nautilius... szukajcie statku Nautilius... - Mówił schodząc do swojej kajuty, zamierzał zabrać wszystko co będzie mu potrzebne.

Nawaar:
Silvasterowi udało się w ostatniej chwili złapać liny, która była przy maszcie, bo gdyby tego nie zrobił to pewnie znalazłby się w morzu, gdzie nie miałby szans na przetrwanie. Dhampir mocno chwytając solidy kawał liny owinął ją w okół swojej dłoni. Gruby sznur wbijał się w jego bladą skórę za każdym razem, kiedy statkiem szarpnęło, przy tym kilka razy jęknął, by za chwilę mocno zacisnąć zęby i już więcej nie wydawać ani jednego dźwięku oddając się w zupełności losowi. W końcu po kilku takich wstrząsach i szuraniach statek z każdą chwilą się uspokajał i zwalniał aż się zatrzymał. Długowieczny z opuszczoną głową nie ruszał chwilę zastanawiając się, czy rzeczywiście przeżył!  Silvaster stał tak w milczeniu nadal trzymając sznur dopóki, nie usłyszał głosu kapitana, który już zaczął wydawać rozkazy oraz szumu wody i wydawanych dźwięków przez egzotyczne ptaki, by rzecz w sumie do siebie cichym głosem. - Przeżyłem? Dhampir otrząsł się z tego wszystkiego i wypuszczając czerwony sznur, który zabarwił od jego krwi następnie rozpoczął zaznajomienie się z terenem wokół rozbitego okrętu wpadając w euforię, kiedy zobaczył piasek plaży.
- Udało się! ÂŻyjemy! Hurraaaa!
Dhampir zaczął podskakiwać z radości uśmiechając się do wszystkich zebranych, nie przypuszczał, że uda im się dopłynąć i to w jednym kawałku. Długowieczny nie zastanawiał się długo, tylko podszedł do trapu i rzucił go ze statku dając łącznik pomiędzy okrętem a piaszczystą plażą, która wyglądała jak każda inna. Silvaster zszedł pierwszy na miękki grunt, jednocześnie czując jak rana na dłoni się sama regeneruje, ponieważ zdążył się posilić nim doznał nowych ran. Dhampir wpadając na plażę upadł na kolana całując ją! W głowie natomiast dziękował bogini. Dziękuję, o Pani za ratunek. Okazałaś dużą łaskę ratując nas z tak trudnej opresji. Następnie powstał i rozejrzał się dookoła na wraki startych już okrętów, które przybyły tutaj znacznie wcześniej od załogi Krwawego Graala i można było być pewnym, że w przeszłości rozbiło ich się tutaj znacznie więcej, być może nawet tysiącę! Silvaster jeszcze oglądając plażę zakomunikował do reszty załogi i samego kapitana, który pewnie już wyszedł ze swej kajuty.
- Trap zarzucony! Idę szukać Nautiliusa!
Powiedział i odrzucił spocone włosy, które zasłoniły jego czarne oczy. Następnie przemierzał tą niezbadaną dotąd plaże jako pierwszy! Ponieważ, nie chciało mu się nosić skrzyń i beczek a w ostatnich godzinach napracował się najwięcej z całej załogi, więc to była dobra pora na odpoczynek spacer, po malowniczej plaży. Spacerując w głębi siebie miał nadzieję, że nie zaatakują go niespotykane dotąd dzikie stworzenia. Dhampir tak szedł przyglądając się dziurawym i rozbitym okrętom, poszukując nazwy Nautilius na kadłubie, któregoś z nich.
       

DarkModders:
Wstrząsy na statku były nie do zniesienia. Każdy trzymał sie kurczowo by nie przewrócić sie od wstrząsów. Jaszczur trzymał sie na tyle ile dał rade. Jedna ręke utrudniała sprawe jednak po mocniejszym wstrząsie przewrócił sie na mokre deski pokładu przejeżdżając na plecach kilka centymetrów. Hełm spadł mu z głowy. Wstał i podparł się ręką desek. Po chwili do jego uszu doszły radosne okrzyki Salazara. Wstrząsy ustały a mgła opadła. Energicznie podniósł sie i pochwycił hełm ubierając go na głowę. Podbiegł do najbliższej burty i spojrzał za nią. Jego oczom ukazał sie ląd! Dopłyneli do archipelagu. Odetchnął z ulgą i powolnym krokiem skierował sie na trap prowadzący na wyspe. Plaża okazała sie być ogromnym lasem deszczowym. Mokry piasek zapadał się pod stalowymi butami pochłaniając je. Z trudem przeszedł kilka metrów od statku, dalszy grunt był już pewniejszy. Podszedł do Silvastera i stanął obok niegowpatrując sie w otoczenie.

Melkior Tacticus:
//Nie zdążyłem nic wziąć  ;[

Trzeba było wziąć bryg, płytsze zanurzenie ma... Stwierdził w myślach i wydał orkom polecenie wyniesienia beczek z prowiantem. Sam zaś zszedł po trapie na ląd i stanął obok Szeklana i Silvastera.
- No no, ciekawie...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej