Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
DarkModders:
W tym czasie jadł. Kończył swoją porcje mięsa po walce i chleba. Wtedy dało się słyszeć trzask podłoża i szuranie. Jaszczur aż zadławił się suszonym mięsem. Zaczął energicznie kaszleć i klepać się po plecach. Wreszcie wykrztusił ten kawałek mięsa i szybko wybiegł ze stołówki na pokład. Na zewnątrz dało się wyczuć ciepło panujące wokół. Podbiegł do stojącego Themo i zaczął wpatrywać się w morze i te cholerne, wystające skały.
- Co się stało? - zapytał Themo patrząc się w jego stronę. Wolał dożyć kolejny dzień, z jedną ręką raczej trudno byłoby mu popłynąć w pław na Valfden. Co chwile okręt mijał kolejne skały, wszystko to mroziło krew w żyłach.
//Marsz pogrzebowy, tego się nie spodziewałem :)
TheMo:
Zaczęło robić się gorąco. I to nie w przenośni. Całe szczęście, że zostawił ciepła bieliznę w domu, inaczej już by się gotował. Dobrze, że mgła przysłaniała słońce i jego zbroja nie nagrzewała się tak szybko. Gdy usłyszał rozkaz kapitana wziął się za odwiązywanie lin. Gdy już to zrobił z jedną poczuł szarpnięcie statkiem i trzymanie się sznura uchroniło go przed upadkiem. Gdy odzyskał równowagę, zaparł się o pokład i zaczął zwijać żagiel.
-Bo ja wiem? Pewno w coś przyjebaliśmy! Trzeba sprawdzić poszycie i czy woda się nie wlewa. Ten panikujący elf pewno wiele nie zdziała.
Odparł Szeklanowi i wrócił do roboty.
DarkModders:
- Racja, trzeba sprawdzić, tylko potrzeba osoby która umie dobrze pływać. - powiedział do odchodzącego Themo. Było słychać wrzawę, którą tworzył elf Deal. Robiło się nie przyjemnie ale nikt nie wiedział jak naprawde jest. Może skały nie zrobiły wyrwy w kadłubie statku? To były tylko jego domysły, które mogły być nietrafne.
Dael:
//Miss click.
Nawaar:
Okręt zbliżał się nie ubłaganie w stronę mgły, kiedy był na jej wysokości zrobiło się duszno i parno. Silvasterowi na czole zaczęły pojawiać się krople potu, gdyż zaczął się pocić, wkrótce jego włosy byłby mokre, ale to i tak nie było najgorsze, bo gdy się zbliżyli jeszcze bardziej to w końcu mogli zauważyć wystające słupki wulkaniczne. Jedne były większe inne mniejsze i wszystko szło naprawdę dobrze do czasu aż można było usłyszeć rozdarcie poszycia i ogromy trzask drewna. Znaczy się, że statek zaraz pójdzie na dno!
- My to, kurwa! Naprawdę mamy pecha. Powiedział w pełni zirytowany, ale opanował się nie robiąc niespodziewanych akcji.
Silvaster nie wpadał w panikę, jak Dael tylko spokojnie się przyglądał całemu zajściu, wszak nabieranie wody trochę potrwa i nadal mając nadzieję na dobicie cudem do brzegu.
- Kapitanie ile do brzegu, bo przez to wszystko ciężko określić? Zapytał spokojnie przyglądając się reakcji jaszczura. - Może statek nim nabierze wody zdąży dobić do brzegu z dziurawym kadłubem. Dodał jeszcze nim skończył kompletnie mówić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej