Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (45/184) > >>

Nawaar:
Dhampir bezpiecznie znalazł się na właściwym okręcie i zaniósł skrzynkę z grzywami do ładowni postwiając ją obok tej, którą przyniósł Themo. Wiedział, że tam będzie bezpieczna i nikt jej nie podwędzi. Następnie wyszedł na pokład, gdzie zobaczył go zupełnie pustym, bo zwłoki piratów karmiły już rybki i inne morskie stworzenia. Do pełnego połysku pokładu brakowało oczyszczenia go z krwi innych elementów ciał ludzkich. Jednak on tym się nie zajął, ale zrobił coś bardziej pożytecznego, ponieważ opuścił on najpierw białą flagę i schował ją do kieszeni a pozostałe dwie, dwoma pociągnięciami sznura wyciągnął na górę. Flagi, Valfden oraz herb Salazara znów dumnie powiewały na maszcie. W końcu gdy wszyscy byli już na okręci odwiązał liny trzymające żagle. ÂŻagle się rozwiązały i zaczęły nabierać wiatru znów ponownie ruszając jednostkę ku archipelagowi. Silvaster jeszcze przywiązał luźne liny do masztu okrętu, by nikomu nie przeszkadzały. Następnie ogłosił.
- Flagi wywieszone! ÂŻagle opuszczone! Płyniemy dalej. Następnie usiadł na ławkę odpoczywając i patrząc na kapitana czy, nie da nowych rozkazów.

Creed Canue:
Creed słysząc rozkaz kapitana, wszedł na żagle i zaczął je opuszczać najpierw jeden potem drugi, żagle były gotowe do płynięcia.
-Gotowe kapitanie. - poszedł jeszcze po trapy, najpierw wziąl jedną a potem drugą, zaniósł je Dariusowi, teraz już było czekać aż ork podejdzie do steru i będą sprzyjające wiatry, Creed czekał na rozkaz który mógł ewentualnie paść.

Canis:
Ork Durshal stanął za sterem i kontynuowali podróż w nieznane. Minęliście swobodnie stojące na środku oceanu dwa okręty. Minęło wiele godzin, a słońce górowało nad oceanem. W oddali dojrzeliście ścianę mgły spowijającą znaczny obszar, zaś znad niej wystawały czarne jak smocze szkło szczyty.

- Nadpływamy panowie, to tam... - powiedział wskazując na spowite gęstą mgłą tereny w oddali.

Czarne szczyty wydawały się z tej odległości niewielkimi pagórkami nad pierścieniem mgły, jednak odległość sama z siebie skazywała na ich monumentalność. Szczyty były rozłożone nierównomiernie.

- Teraz czeka nas najgorsza część przeprawy, najbardziej ryzykowna. Cały ten pas mgły to tereny, gdzie pod wodą stale są aktywne wulkany i wybuchają tworząc podwodne góry. ich szczyty sięgają tej mgły, będziemy mogli je widzieć płynąc przez ten pas, nawet może dotknąć. Jeżeli będziemy mieli szczęście, to nasz statek w żaden nie uderzy, jeżeli nie, to utoniemy we mgle. Nie znam nikogo, ani nikt nie odnotował jak dotąd udanej przeprawy. mam nadzieję tylko, ze nasz sternik dobrze obrał kurs na zaznaczony punkt wyznaczonymi kierunkami...

Dael:
Dael wzniósł modlitwę do Ventepi w myślach : Pani pomóż swojemu biednemu słudze i wskaż drogę temu statkowi  między skałami
// Kiedy rzucasz kostką ? ;)

TheMo:
Themo za ten czas postanowił się posilić. Porcja suszonego mięsa zagryziona chlebem i popita wodą to był marny posiłek. Przydałaby się beczka kiszonej kapusty, by nikt szkorbutu nie dostał. Brak owoców czy warzyw może się źle odcisnąć na zdrowiu załogi. Kiedy jego żołądek był pełny wyjrzał za burtę. Wśród mgły zauważył niezbyt przyjemnie wyglądające skały.
-Proponuję nieco złożyć żagle, abyśmy mieli lepszą manewrowość.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej