Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.

<< < (4/184) > >>

DarkModders:
Jaszczur widząc przybycie Silvastera na statek wstał z ławki i wziął pod pache swój hełm. Przeszedł do burty u której stał oparty.
- Cześć Silva. Co sie z tobą działo? - z uśmiechem na twarzy podał mu ręke na przywitanie.

Nawaar:
Dhampir odwrócił się do znajomego mu głosu, kiedy właśnie skończył się koncentrować. Silvaster od razu poznał z kim ma do czynienia a był to jaszczur, Szeklan jednoręki bękart podał prawicę, a długowieczny odwdzięczył się tym samym ściskając łuskowatą łapę dosyć mocno. Dosłownie sekundę później puścił ją i ponownie złapał się burty. - Witaj z zemną nic takiego, jak widzisz żyję i mam się dobrze, a co tam u was? Zapytał od tak, bo raczej nie wyglądał na zbytnio zainteresowanego bękarcim światem, ale jakoś rozmowę trzeba było podtrzymać!

Canis:
Wkrótce przybył i Kapitan. Salazar Trevant wyszedł z zaułka niosąc niewielką skrzynkę oraz 5 ksiąg, które były mu potrzebne w celu opracowań.

Nazwa: Zdobiona skrzynka napisem "Vesuvius"
Opis: Skrzynka przygotowana do pomieszczenia czterech rogów pitnych "Vesuv".

4x
Nazwa: Róg "Vesuv"
Opis: Róg "Vesuv" jest to długi róg nieznanego zwierzęcia. Róg jest sygnowany zdobieniami i żłobieniami w kości rogowej, o pojemności 0,5 l. Róg jest zdobiony srebrnymi okuciami na krawędziach.


Salazar wyminął Dariusa i nie witając się z nikim wszedł an górny pokład w pobliżu Steru i udał się w głąb, do kajut, gdzie obok siebie były dwie, kapitańska oraz pierwszego oficera. Otworzył drzwi wszedł do środka i przy wielkim stole ułożył wszystkie rzeczy. Po odłożeniu materiałów ustawił krzesła przy stoliku, samemu wyszedł na pokład i chwycił za barierkę stojąc na górnym pokładzie, patrząc na wszystkich zebranych.

- Witam. Mam przyjemność panowie powitać was na mojej fregacie, zwanej krwawym Graalem. Nie wiem, czy mój Darius zdążył wam wyjaśnić zasady tego rejsu, ale nie życzę sobie, by mój statek, mały i przeciętny a jednak odrestaurowany i dostosowany do moich potrzeb estetycznych, został w jakikolwiek sposób zanieczyszczony, albo co gorsza uszkodzony. Będziemy płynąć długi czas, być może część z was nie jest Wilkami morskimi. Takim osobom radzę nie oddalać się od burty statku, bo jak mi któryś napaskudzi na pokład, to wyjścia będą dwa, albo ja zawału dostanę, co mi raczej nie grozi, albo ktoś odbędzie tu przymusową kąpiel w chłodnych wodach oceanu.

- Płynąć będziemy wiele godzin, może nawet dni. Miłościwie nam panujący król zapewnił nam prowiant, żywienie i picie. Nie wiemy czy tereny gdzie się wybieramy znajdziemy wodę, lub życie. Jedziemy dobrze przygotowani, jednakże prosimy o oszczędne korzystanie z naszego wyżywienia, musi starczyć na dotarcie, najlepiej cały pobyt i powrót, który będzie również od tego uzależniony. Nie znajdziemy tam karczm, ani gotowych obiadów, być może nawet nikogo ani niczego żywego, wszystko co uzyskamy będzie owocem naszej pracy, wspólnej, albo samotnej.

- Dalej, rejony gdzie płyniemy, to jedne z najgorętszych jeżeli nie najgorętsze rejony świata. Temperatura morza Enart nie spada poniżej 20 stopni niezależnie od pory roku, tereny leśne to istne tropiki lub pustynne oazy. wiele terenów to piaski pustyni. Cały archipelag zwany jest archipelagiem wysp wulkanicznych, więc możecie się spodziewać dogodnych warunków cieplnych.  Jeżeli macie kożuchy, wełniane płaszcze, to radzę wam je odnieść do domu, albo zdjąć przed dotarciem do celu, bo zamiast z nami działać będziecie tylko ciężarem. Warto o tym pomyśleć, spodziewam się temperatur powyżej 30 stopni, chociaż nie ma pewności.

- Zależnie kto jeszcze przybędzie tak rozłożymy funkcje, by jak najmniej osób musiało pracować, a część obowiązków przejęli najemnicy.

- Gdy będziemy płynąc przedstawię wam pełen plan podróży, powinniśmy chodzić zwartą grupą, jednak niektórym być może wyznaczę specjalne zadania. Wszystko zależy co jeszcze się dowiem przed dotarciem do celu. Raczej będziemy podróżować razem zwartą grupą.

- Król nas wspiera w dążeniu i w ekspedycji, dzięki niemu otrzymaliśmy niezbędne materiały by móc przeżyć chociaż jakiś czas na wyjeździe, więc liczę, że w podzięce przyniesiemy mu ładne podarki, nie możemy zawieść naszego monarchy, pamiętajcie o tym.

- Na razie jeszcze poczekamy na więcej osób i unormowanie spraw, możecie pozałatwiać swoje sprawunki. Niedługo będę was wywoływał na zebrania. Wiem, niekoniecznie każdy lubi gadać, może nie każdy ze mną, ja tak, to moja praca i mój obowiązek by dobrze to rozplanować rozparcelować i wdrożyć. Oczekuję od was pełnej współpracy, bo bez tego możemy nawet nie dotrzeć, nie mówiąc już o powrocie.

- Mamy czas by się przespać i odprężyć, pod pokładem jest magazyn, tam są beczki i skrzynie z wędzonym mięsiwem i wodą, możecie iść i korzystać. Kwatery wasze są tutaj, na górnym pokładzie, można kładką zejść do sypialni załogi.

Creed Canue:
Elf stał z znajomym jaszczurem i nieznanym mu dhampirem, w tym czasie na statek przybył kapitan, wyprawił "kazanie" i powiedział że niedługo wyruszamy. Creed nie wybierał się nigdzie więc rzekł do silvastera:
-Witaj, nazywam się Creed, a ciebie jak zwą?

Nawaar:
Dhampir tak sobie rozmawiał z jaszczurem o wszystkim i o niczym. Rozmowa przebiegała spokojnie do czasu aż wszedł drugi jaszczur, kapitan okrętu taszczący kilka książek oraz dobrze znaną długowiecznemu skrzynię z 4 rogami w środku. Dziwne jednak było to, że nie odezwał się słowem do załogantów, tylko ruszył bezpośrednio do swojej kajuty totalnie ignorując przyszłych towarzyszy. Hrabia wcześniej się tak nie zachowywał, ale widocznie miał swoje powody, powody którymi się pewnie podzieli bądź nie! Jednak dhampir liczył na podzielenie się jakimiś znaczącymi informacjami. Towarzysze na szczęście nie musieli długo czekać na pojawienie się łuskowatego kapitana ma mostu, który wyjaśnił na czym ma polegać nasza misja i czemu ma ona służyć oraz wyjaśnił najważniejsze zasady panujące na statku. Silvaster zastanowił się w swej głowie nad, niektórymi kwestiami.
Skoro sam król zapewnił prowiant to znaczy, że spodziewa się wiele po tej ekspedycji. Odkrycie nowych ziem i skarbów tam zachowanych przyczynią się znacznie do rozwoju królestwa i poszerzenie jego granic. Zastanawiające jest również to jaką my wszyscy otrzymamy nagrodę, o ile uda nam się powrócić cało i w jednym kawałku, jednakże z drugiej strony ciekawe czy odpowiednio się przygotowałem na takie duże wyzwanie? Wtedy obejrzał swój ekwipunek oraz strój. Wszystko wydawało się w porządku, bo zabrał ze sobą cały ekwipunek, którym umiał się najlepiej posługiwać a dodatkowo mu tak bardzo nie ciążył i nie krępował ruchów. Według dalszych relacji Salazara wynikało, że panuje tam gorąco a czasami temperatura przekracza 30 stopni Celsjusza, więc piesze wędrówki będą niezwykle męczące i niebezpieczne zarazem, ale w końcu to wulkaniczne wyspy i ryzyko jest wpisane w naszą misję, ale miejmy nadzieję, że nie dojdzie nagle do erupcji wulkanu! Swoją drogą zastanawiał się również jaką faunę i florę spotkają, bo nie ma tam na pewno, tylko pustyń ale ponoć i również są tam tropiki, które nie zbadane od wielu lat czekają na odkrycie tamtejszej fauny nie wspominając, o wszelakich ruinach tam dopiero będzie ciekawie.
Następnie słuchał dalej na temat wyprawy i współpracy w grupie. Tutaj hrabia jaszczur miał również rację, bo na niezbadanych lądach, ziemiach i ruinach lepiej trzymać się razem, i współpracować dla obopólnych korzyści a  wtedy nawet największe przeciwności powinny być łatwiejsze do pokonania, ale zainteresowały go również prywatne rozmowy w kajucie kapitana oraz "specjalne zadania" dla poszczególnych członków załogi tego był również niezmiernie ciekaw , czy takie zadanie otrzyma.
Długowieczny wysłuchując reszty przemowy zrozumiał wszystko kiwnął głową, by następnie powiedzieć trzy słowa.
- Tak jest kapitanie!

W tym samym czasie do portu wbiegł niziołek, który trzymał kilka rzeczy dla Silvastera a były to dwa miedziane noże oraz fiolka wypełniona czerwonym płynem widząc, że statek jeszcze nie odpuścił portu krzyknął z dołu.
- Szefie! Szefie! Mam rzeczy, które chciałeś żebym kupił!
Silvaster korzystając z okazji zbiegł jeszcze na stały ląd a podchodząc do Tima powiedział.
- No w samą porę. Daj te noże i butelczynę ze "specjacją" miksturą. Mrugnął okiem i wziął wszystko oddelegowując swego sługę.
- Wracaj do stolicy i zapamiętaj wszystko, co może być ważne. Dużo rzeczy się pewnie wydarzy gdy wrócę i wolałbym się wszystkiego dowiedzieć z pierwszej ręki. Teraz trzymaj się i dbaj o domek. Przemówił wchodząc na pokład i znów przyglądając się spokojnemu morzu i wsłuchując w rozmowy towarzyszy. Niziołek kiwnął głową i poszedł w stronę stolicy życząc jeszcze żeglarzom na odchodne.
- Powodzenia i niech wiatr wam sprzyja.
Niziołek opuścił port udając się do stolicy.

Właśnie wtedy do dhampira przybył elf, którego raczej każdy znał a to z powodu oszustw, których się dopuścił. Silvaster nie chciał mieć do czynienia z takim elementem, więc nie pogadał z nim długo. - Silvaster jestem, ale daruj sobie rozmowy, bo nie chcę mieć nic wspólnego ze skazanym za oszustwa. Rzekł to i poszedł się przejść po pokładzie znów wszystkiego nasłuchując, jednakże istniała taka możliwość, że przyjdzie im współpracować, więc po prostu będzie to robił bez marudzenia. Jednak mimo wszytko nie chciał poznawać elfa bliżej.


//Timothy przekazał :

2x Nazwa broni: nóż do rzucania
Rodzaj: nóż
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 15
Opis: Wykuty z 0,28kg mosiądzu o zasięgu 0,2 metra

0,5 litra krwi wampira

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej