Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Canis:
Sal rąbnął księgą o poręcz na statku a hałas rozległ się zagłuszając w jednym momencie graną muzykę.
- Dariusie, zapuścisz mi stosowny rytm... - powiedział do siedzącego na schodach najemnika z lutnią.
- Pani i panowie, nie jestem zbytnio utalentowanym bardem. Niemniej jednak chciałbym wam zaproponować wspólne zaśpiewanie chociaż jednej szanty. Może Abordaż. Refren leci tak...
I znów abordaż, znowu, hej,
Ardeńczyków lej po łbie.
Choć ardenol setkę armat ma,
My nie boimy się.
Więc szpadą tnij, nie przejmuj się,
Niech spada łeb po łbie.
Dalej, hej, a nie obejrzysz się,
A on będzie już na dnie.
- To co zaśpiewamy? - Delikatnie się uśmiechnął szczerząc ząbki. rytmu na razie nie było, bo poco, jeżeli nikt nie będzie chciał z nim zaśpiewać...
Creed Canue:
-A jak inaczej, śpiewamy. - zaczął - I znów aboradż, znowu, hej,...
Canis:
//www.youtube.com/watch?v=ZmTzCLKvUzw
Darius zaczął grać w rytm tej piosenki, a Salazar śpiewać...
- Na statek zaciągnąłem się,
Gdym dzieckiem jeszcze był,
ÂŻeglować chciałem pośród mórz
Do końca moich dni.
A okręt najpierw piekłem był,
Lecz niebem mi się stał,
Na topie flagę Valfden i
Dwie rodowe miał....
- I znów abordaż, znowu, hej...
Melkior Tacticus:
Melkior tupał w rytm szanty wolno popijając alkohol, nie śpiewał z prostej przyczyny. Jego umiejętności wokalne były żadne, ot cała filozofia. Powoli chciało mu się spać, może to przez wóde?
Dael:
Dael jako elf o dość dużych umiejętnościach wokalnych zaczął śpiewać :
-I znów abordaż, znowu, hej,
Ardeńczyków lej po łbie.....
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej