Tereny Valfden > Dział Wypraw
Graal pełen krwi
Canis:
- Więc może zacznijmy od tego, by nas wilki nie zżarły, lepiej by bardowie mieli o czym śpiewać, a nasza śmierć była epicką potyczką! - Powiedział unosząc róg napełniony jakże smakowitym winem. Unosząc do ust i chcąc raczyć się trunkiem, dosłyszeliście przeraźliwy ryk z głębi lasu, wszyscy, któremu towarzyszyło wycie wilków.
- O chyba niedługo tu będą... i nie tylko wilki... - Powiedział biorąc kolejny łyk Esentis.
Nawaar:
- Niech nasza śmierć pamiętną będzie! Krzyknął dhampir wznosząc róg pełen wina i upijając z niego dość sporą ilość jabłkowego rarytasu. Timothy w tym samym czasie również upił kilka łyków. Trunek pity w takich rogach smakował iście królewsko. Silvaster aż odetchnął, kiedy winko znalazło się w jego brzuchu. - Doprawdy wspaniały trunek i do tego ten klimat polowania. Cudownie wręcz. ÂŁowca na chwilę zapomniał o troskach codziennego dnia i wyłączył swój umysł. Tymczasowo nie myślał o zjawach, łowcy wysłanego z głębi by go zabić oraz pierwotnym demonie z koloni karnej. Obecnie myślał, tylko o sobie inne rzeczy go nie interesowały. Cała ta sielanka niestety, nie trwała zbyt długo, bo z transu został wybudzony przez ryk zwierząt i jak się zdawało nie były to jedynie wilki, ale coś jeszcze, tylko co?
- W rzeczy samej. Trzeba się przygotować, na to co nieuniknione. Mówiąc te słowa dopił resztę wina a pusty róg oddał niziołkowi. Następnie wyciągnął łuk z sajdaka oraz kilka żelaznych strzał z kołczana, które wbił nie opodal ogniska. Dhampir zaczął się rozglądać i nadsłuchiwać w jakiej liczbie jest wtacha, i skąd przybywa. Niziołek odłożył puste już rogi do skrzynki i schował się Silvasterem.
Canis:
Salazar wstał trzymając w jednej dłoni róg do połowy pełen wina, sięgnął ręką na plecy i zdjął kostur. wbił go z ziemię zakończeniem i trzymając go jedną ręką, dalej popijał wina.
zaczeliscie słyszeć noszony echem rumor z trzech różnych stron. daleko przed wami, i po waszych bokach, liczebność nie była możliwa do doczytania, pewne było, że jest to więcej niż 10 istnień, lecz były to różne stworzenia, gdyż bieg nie był równomierny i stale zakłócany zmieniającym się rytmem uderzeń o ziemię.
Nawaar:
Dhampir wziął do dłoni jedną z żelaznych strzał i spojrzał prosto przed siebie. - Biorę tą grupkę z przodu. Więcej słów nie wypowiedział, bo nie widział takiej potrzeby, tylko starał się wyłapać swoim słuchem, co to za inne stworzenia ściągnął zapach smażonej dziczyzny. Niziołek w zaparte stał za plecami Silvastera nie ruszając się na krok.
Canis:
- Niziołek schowaj się na wozie! - Polecił Salazar do sługi Silvastera nim rozpoczęło się natarcie zwierzyny.
Wprost na was obu wybiegły dwie grupy wilków dowodzone przez wargi. Każda z grup, posiadała 1 warga oraz 4 wilki.
Biegnąc wprost na was z miedzy drzew, wargi przeskoczyły linę, zaś wilki zahaczyły dolnymi łapami potykając się o nie. Szybko zebrały się do dalszego biegu, jednak dystans od warga zmienił się na 15 metrów.
Polana była mała, dojrzeliście wargi w odległości 20 metrów od was, zaś wilki na 35 metrów od was.
Salazar:
1x Warg
4x Wilk
Silvaster i Timothy:
1x Warg
4x Wilk
//Pamiętaj, że wilki jak i wargi są szybkie w bieganiu...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej