Tereny Valfden > Dział Wypraw
Graal pełen krwi
Nawaar:
Niziołek dopiero posłuchał, kiedy Silvaster kiwnął głową w stronę wozu. Timothy używając swoich małych nóżek pędził w jego stronę, jakby sam diabeł go gonił na szczęście udało mu się dobiec i schować w środku za nim nastąpił atak w postaci wargów i wilków, które również pędziły z zawrotną prędkością w stronę dwóch stojących towarzyszy. Dobrze jednak się stało, że długowieczny przywiązał sznur do drzew albowiem dało to trochę więcej czasu pomiędzy atakami, ponieważ wilki dały się złapać, co niestety nie podziałało na sprytniejsze wargi, które bez niczego przeskoczyły linę.
Dlatego pierwszym celem dhampira stał się właśnie przywódca czyli warg. Silvaster szybko umieścił strzałę w łuku i mocno naciągnął cięciwę dosłownie dwie sekundy trwało mierzenie w rozszalałą bestię, kiedy dziecko świtu ją wypuściło strzała pomknęła przemierzając kolejne metry trafiając warga prosto w czoło, który skrócił już dystans do 10 metrów. ÂŻelazny grot przebił się przez czaszkę stworzenia lądując w mózgu uszkadzając go na tyle, że leśna bestia padła na miejscu, ale prędkość jaką uzyskała sprawiła, że szurała swoim cielskiem o ziemię jeszcze przez chwilę.
Dhampir nie czekał, ani chwili bo wilki choć lekko opóźnione nie przestawały dalej biec na pozycję towarzyszy, więc nie widząc innej opcji sięgnął szybko po następną strzałę wbitą w ziemię i ponownie nałożył ją na cięciwę łuku. Teraz przymykając prawe oko i wziąwszy głęboki oddech zaczął mierzyć w serce najszybszego wilka, który zdążył już pokonać 15 metrów kilka chwil czekania a żelazny pocisk zostały wypuczony wraz z powietrzem nagromadzonym w płucach. Strzała bezbłędnie trafiła wilka w serce. Główny organ, który został przebity grotem zaprzestał pompowania krwi dalej. Wilk zawył ostatni raz padając 5 metrów od nóg Silvastera.
Reszta wilków już była za blisko, aby dziecko świtu mogło sięgnąć po kolejną strzałę. Dlatego nie widząc innego wyjścia uskoczył w bok na 2 metry szybko dobywając nóż i chwytając ostrze między palcami machnął nim bezdźwięcznie trafiając trzeciego wilka w szyję. Zwierzę zaskomlało i wyłożyło się na glebę oddając swego ducha Ventepi.
Teraz gdy na placu boju pozostał z dwoma leśnymi stworzeniami, które już rozpoczęły akcję mającą na celu obalić a następnie zatopić kły w szyi ich przeciwnika. Dhampir będąc nieznacznie oddalony od bestii odskoczył w tył na 5 metrów unikając łap i kłów, ale to nie był koniec stworzenia kontynuowały natarcie próbując wgryźć się w nogi długowiecznego. Dhampir natomiast wpadł na pewien plan zrobił krok do przodu i wyskoczył w górę lądując za plecami bestii na jakieś 3 metry, tyle wystarczyło by dobyć srebrny miecz wiszący u pasa. Silvaster mając już broń w rękach wyczuł swoimi zmysłami czającego się za jego plecami wilka, więc odwrócił się od razu zamaszyście machając ostrzem miecza trafiając nim bezpośrednio w głowę bestii. Zwierzak nawet nie poczuł, kiedy umarł gdyż jego czaszka została przecięta wraz z mózgiem zdobiąc jego resztkami srebrny miecz, ale niestety drugi wilk zdążył obalić kucającego potomka wampira wytracając również miecz z jego dłoni. Leśny zwierz chciał już zatopić swe kły i odnieść zwycięstwo nad pogromcą swoich braci, ale nie zauważył jednego, że Silvaster wyciągnął srebrny sztylet, którym przeszył wilkowi szczękę a pchając ostrze dalej sięgnął również czaszki. Zwierzak zamarł na chwilę po czym zamknął oczy, co znaczyło że umarł. ÂŁowca wysunął sztylet i odrzucił martwe zwłoki na bok. Teraz odwrócił się i zaczął przyglądać walce hrabiego.
0x Warg
0x Wilk
Pozostaje :
10 żelaznych strzał
Canis:
Jaszczur dopił trunek z rogu i puścił go bezwiednie na trawę. wbity kostur puścił z zaciśniętej dłoni i pokierował swoje dłonie w kierunku nadbiegających bestii. Pierwszym celem okazał się Warg. Jaszczur śląc energię mrotokinetycnzą przed siebie w formie wiązek energii oplótł gardło stworzenia i energicznym ruchem dłoni, a de facto impulsem myśli i rozkazów słanych wraz z energią w celu wypełnienia powinności, złamał kark bestii, która opadła bezwiednie na ziemię. Tak zginął jeden Warg.
Salazar nie czekając wiele chwycił swój kostur oburącz i czekał na nadejście przeciwników, miał czas. Wilki dobiegły do niego, lecz nie były głupie by atakować pojedynczo osobę, która stoi nieruchomo pośród polany. Utworzyły szyk bojowy tworząc wokół Salazara jakby małą arenę, szły wokół niego szczerząc swoje zębiska ociekające śliną i pianą. Jaszczur zachowując spokój duszy czekał na ich ruch niczym Rafiki z opowieści o królu lwie, który wraz ze swoim drewnianym kijem czekał na atak hien. Salazar nie zawiódł się, z odległości 10 metrów bestie skoczyły na niego niczym na pożywienie, z trzech różnych stron biorąc jaszczura w tak zwany ogień krzyżowy. Salazar wykorzystał ten moment, by wraz z kosturem uderzyć na przód przed siebie, w pędzącego wilka jednocześnie odsuwając się od atakujących z za pleców pozostałych stworzeń leśnych. pędzać na wilka wyprowadził kostur na bok i niczym biorąc zamach kilofem by uderzyć w skałę, zamachnął się uderzając w głowę wilka i miażdżąc doszczętnie jego głowę. Uderzenie było tak silne, ze Wilk wraz z uderzeniem uderzył głową o glebę wbijając się w nią i zatrzymując. Jaszczur puścił kostur i wykorzystując jego usadowienie i siłę kierowaną ku ziemi, wykorzystał go by przeskoczyć nad truchłem wilka.
Lądując na ziemi, Salazar sięgnął do pasa i jednocześnie dwoma ramionami wyciągnął szablę kucając na dwóch nogach. Gdy wstał automatycznie obrócił się, gdyż wilki musiały być tuż za nim. nie było to mylne spostrzeżenie, gdyż oba były już w odległości 2,5 metra, i skoczyły na Salazara, by przewrócić go na ziemię i wgryźć się w miejsca strategiczne. Salazar potrafił dobrze posługiwać się tymi broniami, a należały one do tak zwanych szybkich siecznych, wykonał zwykłe proste poziome cięcia w powietrzu po łuku od swojego ciała zwyczajnie podrzynając gardła bestii, które już na niego opadały. Po błyskawicznym cięciu schował ramiona za plecami wraz z ostrzami, a martwe ciała wyminęły go po bokach lądując martwe.
Wiedzieliście, że to nie koniec zabawy, gdyż wraz z rozpoczęciem starcia usłyszeliście kolejne ryki i wycia, jednak nie były to wilki, o nie, raczej stworzenia kotowate.
Nawaar:
Dhampir wstał otrzepując się z ziemi. Myślał, że to koniec, ale było z goła odmiennie gdyż nagle usłyszał kolejne ryki albo wycia. Jednak czuł, że to nie są już wilki a raczej inne istoty może jakieś wyrośnięte koty się przypałętały? Tego jeszcze nie wiedział, lecz pierwsze co zrobił po wstaniu z ziemi ruszył tam gdzie zostały wbite jego strzały i pozostawiony łuk. Dziecko świtu podniosło łuk a dodatkowo znów wyciągnął trzy strzały, które wbił w ziemię a czwartą dobył z kołczana i pozostawił w swej dłoni oczekując nadejście nowego przeciwnika.
Timothy ze strachu znów położył się płasko na wozie licząc, że całe wydarzenie ominie go szczęśliwie.
Canis:
Wybiegły na was równorzędnie kreshary z tych samych miejsc co uprzednio wilki. Sprawnie przeskoczyły and liną mknąc szybciej od wilków waszym kierunku. Są w odległości 35 metrów od was.
Salazar:
5x Kreshar w odległości 35 metrów, przeskakują linę, mkną równą szarżą niczym linia frontu.
Silvaster:
5x Kreshar w odległości 35 metrów, przeskakują linę, mkną równą szarżą niczym linia frontu.
Nawaar:
Dhampir trzymając w prawej ręce strzałę szybko umieścił ją na cięciwie łuku, którą mocno naciągnął celując w ostatniego kotowatego po jego lewej stronie i w końcu po 2 sekundach oddając strzał. Silvaster wypuścił strzałę, która przemierzała kolejne metry trafiła bezbłędnie w zwierzaka na wysokości płuc. Zwierz zaczął powoli tracić dech i zwalniać aż padł za swoimi towarzyszami, gdyż grot przebił sierść oraz jedno z płuc uniemożliwiając dalsze oddychanie.
Dziecko świtu ani chwili nie czekało, tylko dobyło kolejnej strzały prosto z ziemi i ponownie nałożyło ją na cięciwę naciągają ją i przymykając swe lewe oko, gdy następne kreshary nadbiegały postanowił, że tym razem trafi w oko jednego z nich, bo jeszcze tego nigdy nie robił. Dhampir znów wymierzył czekając aż następny dachowiec podejdzie bliżej skracając dystans do długowiecznego i rzeczywiście długo na to czekać nie musiał, gdyż w końcu pozostała czwórka kotów zmniejszyła dystans o 10 metrów. Dlatego Silvaster korzystając z okazji wypuścił strzałę a wraz z nią otworzył swe lewe oko. ÂŻelazny pocisk poleciał trafiając kreshara centralnie w gałę oczną. Leśne stworzenie zapiszczało przy takim okrutnym przebiciu gałki to było na tyle bolesne, że przerośnięty kot diametralnie zwolnił zatoczył się parę razy i skonał albowiem grot strzały wbił się tak głęboko, że aż doszedł on do mózgu zaprzestając tym samym jego męki.
Silvaster szybko ocenił dystans bestii do niego i pozwolił sobie na oddanie tego ostatniego strzału, gdyż bestie zbliżyły się do strzelca na odległość 15 metrów. Wtedy łowca nie patrząc już na nic poza jedyną strzałą wbitą w ziemię, którą wyciągnął i nałożył na swój refleksyjny łuk. Cięciwa łuku została naciągnięta, a tuż po chwili pocisk opuścił ją lecąc w stronę jednej z bestii. Strzał był na tyle silny i precyzyjny, że trafił kreshara w sam środek głowy odrzucając śmiertelnie ranne stworzenie do tyłu. Zwierz wywrócił oczami po czym padło martwe, bo strzała zdołała skutecznie dostać się do czaszki przebijając wszytko na swojej drodze włącznie z mózgiem.
Niestety strzały się skończyły a będąc w pośpiechu Silvaster zostawił swój miecz i sztylet tuż przy ciałach wilków. Dhampiorwi jednak szczęście sprzyjało, bo miał jeszcze kilka sekund za nim spotka się z kresharami oko w oko. Dlatego wybił się z miejsca odskakując w bok na 10 metrów, po drodze rzucił swój łuk na ziemię. Teraz wystarczało się schylić i podnieść obie bronie oraz odwrócić się, tak właśnie uczynił, bo oba zwierzaki zdążyły już zakręcić i zaszarżować na pozycję długowiecznego. ÂŁowca pewnie chwytając miecz oraz sztylet czekał aż leśne stworzenia podbiegną bliżej, by móc najpierw zrobić kilka uników a potem kontratakować. Parka kresharów starała się ugryźć po nogach dhampira, ale niestety miały pecha ponieważ zdążył zrobić kilka kroków w tył unikając ostrych zębów a wtedy zwierzęta jeszcze bardziej się wkurzyły parskając i ponowiły atak tym razem jeden chciał ugryźć a drugi machnąć swymi pazurami. Silvaster znów skutecznie uniknął łap bestii robiąc przewrót w bok na 0,5 metra i lądując obok łap kreshara zamachnął się srebrny mieczem z lewej do prawej ucinając mu przednią łapę. Dachowiec ryknął upadając i tracąc wiele na mobilności, ale długowieczny nie miał czasu go dobić i znów musiał robić przewrót unikając łap jego towarzysza. Przewrót niestety okazał się za krótki i chwila nie uwagi wystarczyła aby łowca poczuł smak ziemi, gdyż sprawy dachowiec obalił go. Jednak za nim doszło do wgryzienia się w szyję dhampira to zamachnął się sztyletem trafiając nim w skroń zwierzęcia. Srebrny ząb wbił się w skroń przerywając działanie mózgu a tym samym powodując śmierć ofiary. W ostatnim akcie długowieczny odrzucił martwe truchło i podszedł dobić ostatniego z kresharów. Zwierzak mocno krwawił i syczał, ale cały czas machał łapami, lecz w końcu robił to coraz wolniej, więc chwila wyczucia i dhampir pchnął miecz w czaszkę bestii kończąc jej mękę. Następnie wyszarpnął go mając na nim jeszcze ślady czerwonej poskoki i drobinek mózgu.
Tak właśnie zakończył się jego walka, ale zaraz gdy skończył usiadł na ziemi aby odpocząć, a przy okazji obserwować poczynania Salazara.
0x Kreshar
Pozostaje : 7 żelaznych strzał
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej