Tereny Valfden > Dział Wypraw
Graal pełen krwi
Nawaar:
Silvaster jechał wsłuchując się w cichą głuszę dopóki do jego nienormalnie wyczulonych uszu dotarły dźwięki wycia stadka wilków. Dhampir spojrzał na niewzruszonego jaszczuroczłeka, który jechał w najlepsze nie przejmując się niczym. W końcu dziecko świtu przemówiło zagłuszając tą spokojną jazdę. - Stado wilków w tamtą stronę. Wskazał jeszcze dłonią skąd pochodziły dźwięki wycia. Obecnie nie czuł się jakoś skłonny, by ratować te zwierzęta nic nie mówiąc hrabiemu, to było polowanie! Więc chciał z niego wyciągnąć ile się da.
Canis:
- Daleko? - zapytał szukając odpowiednio dużych przerw miedzy drzewami, by wjechać w głąb.
Znalazł dobry przejazd, niczym szlak w głąb lasu na szerokość wozu. Już na krańcu szlaku widać było, ze stoi studnia i jest ona na polanie umiejscowiona.
- Tam będzie najlepiej, dojedźmy tam, zbierzmy drewno i rozpalmy ogień. Usmażymy coś i przyjdą do nas! Polejemy tego zakupionego trunku do tych rogów i będzie wesoło. - Powiedział nakierowując swojego wierzchowca i jadąc powolnie ostrożnie miedzy drzewami na polanę.
Nawaar:
- Ciężko określić po samym dźwięku. Odpowiedział na pytanie jadąc śladami wytworzonymi przez wóz Salazara. Wyglądając w bok również zauważył wspaniałe miejsce na założenie obozu i rozpalenie ogniska. Duża polana ze studnią w środku czy mogło być lepsze miejsce na zjedzenie posiłku i wypicie kilku głębszych!
- Tak, to miejsce jest idealne na nasz wypad a z samych odgłosów watahy mogłem jeszcze wywnioskować, że niedawno się wybudziły z hibernacji, czyli można śmiało stwierdzić, że są pierońsko głodne i rzucą się na nas w momentalnie. Ale będzie zabawy! Dodał jeszcze kilka słów do siebie i uśmiechając się szeroko zaparkował wóz tuż przy studni. Wtedy zeskoczył z konia i zaniósł beczkę w stronę paleniska natomiast niziołek wziął cały prowiant wraz ze skrzyneczką z rogami kładąc wszytko delikatnie na ziemi. Silvaster rozglądając się dookoła polany wpadł jeszcze na pewien pomysł, który powinien zostać rozważony.
- Wiesz, co tak sobie myślę, że mógłby zastawić kilka pułapek w postaci wilczych dołów. Jeżeli plan się powiedzie, to zmniejszymy ilość przeciwników, z którymi będziemy musieli się zmierzyć i szybciej będziemy mogli się dalej bawić. W międzyczasie niziołek nazbiera opału i wszystko będzie gotowe na już, co ty na to? Zapytał drapiąc się po głowie.
Canis:
- Jestem za, ja rozpalę ognisko teraz, przynieście świeżego opału, bo te resztki w tym palenisku na długo nie starczą. Te wilcze doły... proponuję po prostu rozwiesić linę z między drzew. Jest na wozie jakiś kawał liny na pewno, wykorzystajmy ją. - Powiedział zeskakując z konia i sięgając do wozu, poszperał, poszukał znalazł. Podał linę Silvasterowi.
- Panie niskiego wzrostu, przynieś trochę opału i polej nam po jednym rogu, delektujmy się życiem za w czasu i drogim trunkiem jakby nie patrzeć. Gdybyś przygotował świeże mięso było by fajnie. Ale to tylko moja propozycja.
Powiedział podchodząc do paleniska i chwytając za krzemienie. Ukucnął przed paleniskiem i drewnem. rozłożył pogorzelisko wygrzebując najlepsze niedopalone kawałki drewna. ułożył je w ładny stożek i zaczął uderzać krzemieniem by rozpalić ogień. po kilkunastu uderzeniach krzesania iskier, niedopałki zajęły się ogniem.
Nawaar:
Dhampir kiwnął głową w akcie zrozumienia słów wypowiedzianych przez hrabiego. - Dzięki. Powiedział trzymając już linę w rękach i udając się w między drzewa, które oddalone były na kilka metrów od siebie. Najpierw liną oplótł pierwsze drzewo zawiązując ją mocno na wysokości odpowiadającej kończyną przeciętnego wilka, potem mocno naciągając kawał liny przysunął się do drzewa obok, do którego przywiązał linę drugi koniec grubego sznura. Silvaster kończąc podszedł już rozstawionej pułapki i palcem uderzył o sznur. Lina nawet nie drgnęła, co świadczyło o tym, że dhampir się spisał i będzie ona stanowiła skuteczną przeszkodę dla wilków.
W między czasie niziołek pozbierał patyków i gałęzi, których pełno leżało wokół polany było tego, na tyle dużo, że nie musiał się zagłębiać dalej w las. Timothy mając już wszystko uzbieranie wrócił do paleniska, gdzie dorzucił trochę patyków do ognia. Drzewo zajęło się niebywale szybko oddając ciepło otoczeniu wtedy też niziołek zabrał się za mięsa. Wiedział, że do alkoholu najlepsza będzie tłusta dziczyzna, także ją pierwszą nadział na patyki i powiesił na czerwonym ogniem. Mięso zaczynało powoli wydzielać tłuszcz, który kapał na płomienie. Znaczyło to już tyle, że nadeszła pora na napitek. Timothy otworzył kuferek wyciągając z rogów i podstawiając go pod beczkę z winem. Niziołek odkorkował baryłkę, z której wydobył się aromat jabłek a następnie napełnił pięknie zdobiony róg alkoholem podając go hrabiemu, potem machnięciem ręki zawołał Silvastera, który właśnie kończył zastawiać linę, gdy w końcu dołączył do towarzyszy również otrzymał to nietypowe naczynie po brzegi wypełnionym winę i na sam koniec niziołek napełnił swój trzymając już go w rękach.
- Wszytko gotowe, więc możemy zacząć się bawić. Hrabio proszę o wzniesie toastu Dodał już nie mogąc się doczekać, kiedy zatopi swoje usta w tym pięknie pachnącym trunku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej