Tereny Valfden > Dział Wypraw
Graal pełen krwi
Canis:
Jechaliście długo i w ciszy mijając kolejne drzewa i krzewy z zagajnika. Minęło gdzieś dobre pół godziny, gdy Timothy zobaczył po bokach w lesie migające światła pochodni. Zaś silvaster usłyszał tętent kopyt i krzyki po bokach. Przeciwnicy w nieznanej liczebności mknęli zagajnikiem po lewej jak i po prawej stronie drogi. Zrównali się z wami pozostając daleko w lasach.
Nawaar:
Dhampir bujał się na koniu przemierzając trakt, gdy do jego uszu dotarł dźwięk kopyt oraz krzyków, a Timothy dojrzał po bokach lasu światła pochodni. Wtedy niziołek szepnął cicho, na tyle aby jedynie Silvaster to usłyszał.
- Już są Po czym położył się wewnątrz wozu oczekując na dalszy rozwój zdarzeń.
Silvaster natomiast powtórzył je również szepcząc do Salazara. - Są tutaj. Mówiąc to wskazał palcami kierunki, gdzie przebywali napastnicy w między czasie myśląc sobie. Nawet, nie spodziewają się co ich teraz czeka. Zginą marną śmiercią durne bydlaki.
Canis:
- Nie pozwólmy im dojść do wozów, będzie problem je ugasić a co grosza zapłacić za uszkodzenia. Stańmy i idźmy po nich. - Powiedział i pociągnął lejce do siebie zatrzymując swój wóz. ognie w krzakach rozpełzły się an większą przestrzeń, a w każdej z części lasów były po 3 ognie.
- Ja biorę tę stronę, ty tamtą. Powodzenia! Będzie ich około 3, dasz radę... wierzę w ciebie. - Powiedział wesoło zeskakujac z konia. sięgnął uchwytem krzyżowym do pasa sięgając po swoje dwie bronie, bułat oraz szablę. Kochał te bronie, były czymś co uratowało mu życie w najcięższych chwilach jego egzystencji i próbach.
Wszedł w las w kierunku pochodni.
Nawaar:
- Słusznie prawisz. To mogłoby nas a w szczególności ciebie dużo kosztować. Rzekł to zatrzymując również konia i od razu z niego zeskakując. - Na pewno sobie poradzę, także spotkajmy się tutaj, gdy uporamy się ze wszystkim. Uśmiechnął się i jeszcze rzekł do niziołka.
- Pilnuj wozów, jak będzie jakieś niebezpieczeństwo spieprzaj prosto do miasta. Niziołek kiwnął głową na znak zrozumienia. Dhampir dobył łuku i kolejnej żelaznej strzały liczył na to, że zdejmie chociaż jednego nim reszta do niego podejdzie. Na odchodne rzekł do jaszczura. - Powodzenia. Następnie wszedł w gęstwinę. Syndrom zabójcy jaki otrzymał od ojca dawał o sobie znać, Silvaster czaił się niczym drapieżnik wyczekując na swoje ofiary, a dodatkowe umiejętności łowcy wspomogły mu się kamuflować, by zadanie wykonać i wrócić cało. Tym razem to zwierzyna okaże się łowcą!
Canis:
Salazar mijał kolejne drzewa przedzierając się w głąb zagajnika w kierunku centralnie usadowionej pochodni. szedł is zedł, gdy był na tyle blisko by dojrzeć tańczący ogień pochodni, usłyszał śmiech.
Salazar zaczął słać energię magiczną w kierunku swojego ciała po całej jego powierzchni, oddziałując na energię magiczną, by tworzyć mortokinetyczną barierę przyległą do ciała. Gdy bariera była gotowa, szedł dalej by wyjść na przeciw oprawców.
Wyszedł z drzew i znalazł się na polanie o powierzchni gdzieś 20 metrów kwadratowych, tam rozłożeni stali bandyci z pochodniami w ilości 3 osób. wśród tych bandytów był jeden bandyta podżegacz, który w jednej dłoni trzymał pochodnię, w drugiej zaś pistolet.
Salazar przystaną patrząc na nich i trzymając dalej bronie, bułat i szablę.
- Hahah, osłabiacie się dzieląc na grupy? Pożałujecie tego! - Powiedział podżegacz opuszczając broń w kierunku Salazara i oddając pewny strzał.
1x Bandyta podżegacz - strzela do ciebie, masz ułamki sekund na reakcję. Stoji na rpzeciwko ciebie w odległości 7,5 metra, jest na koniu.
2x Bandyta - stoją z wyciągniętymi mieczami w drugiej dłoni dzierżąc pochodnie. są oddaleni do ciebie o 10 metrów każdy, gotowy do ataku, są na koniach.
Silvaster wchodząc do lasu wszedł do enklawy, która dała mu możliwość spostrzeżenia całości obrazu. Dokładnie dostrzegł punkty i miejsca gdzie stoją bandyci, dostrzegł, ze środkowy dzieży pistolet skałkowy w dłoni jednak nie widzi Silvastera, by móc oddać strzał. Również nie możesz oddać strzałów głowę, jednak ręce jak i koń są tak skierowane, że jest możliwość ostrzału w te części ciała. Widzisz również 2 bandytów na koniach z wyciągniętymi mieczami, są gotowi do walki, jadąc konno, jednak również ciebie nie widzą.
1x Bandyta podżegacz - oddalony o 30 metrów od ciebie
2x Bandyta w odległości 31 metrów od ciebie również przed tobą,
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej