Tereny Valfden > Dział Wypraw
Graal pełen krwi
Nawaar:
Dhampir dotarł na miejsce bezszelestnie poruszając po lesie. Jego oczom ukazało się trzech bandytów siedząc na koniach i trzymających pochodnie, ale niestety jeden z nich trzymał w rękach pistolet. Dlatego właśnie ten człowiek musiał paść pierwszy nim to wszystko się rozpocznie. Jednak wcześniej Silvaster wyciągnął jeszcze trzy żelazne strzały i wbił je w ziemię. W ten sposób zaoszczędził sobie czasu na szukanie ich w kołczanie i teraz mógł zacząć swoją zabawę.
Silvaster wziął pierwszą strzałę i umieścił ją na cięciwie łuku naciągając go solidnie a zarazem cicho. Dhampir starał się wycelować w dłoń podżegacza, która trzyma pochodnie by narobić zamieszania wśród bandytów. Jakoś nie miał serca zabijać konia, choć wydawałoby się to dobrym pomysłem, bo bandyta spadając mógł sobie skręcić kark albo bogowie wiedzą, co jeszcze. Jednak spadająca pochodnia mogła wystraszyć konie i również doprowadzić do upadku ludzi. Dlatego już więcej nie rozmyślając. Dhampir wypuścił żelazną strzałę, która powędrowała wbijając się w dłoń mężczyzny trzymającego pistolet i pochodnie. ÂŻelazny grot przebił miękką skórę oraz kości dłoni, która trzymała pochodnie. Człowiek nie spodziewając się ataku z ukrycia krzyknął głośno i opuścił pochodnie samoczynnie, jakby grot uszkodził kilka nerwów. Pochodnia spadła na ziemię, ale Silvaster nie zdał się, tylko na rzut szczęścia i szybko wyciągnął strzałę z ziemi nałożył ją na cięciwę naciągając ją kilka sekund wystarczyło, aby wymierzyć i oddać celny strzał w drugą dłoń bandyty podżegacza, która trzymała pistolet. Pocisk szybko przemierzył odległość 30 metrów trafiając człowieka w drugą dłoń pozbawiając go możliwości dalszej walki z powodu uszkodzonych nerwów również opuścił broń.
Dhampir nic więcej na razie nie robił, tylko wyciągając pozostałe dwie strzały z ziemi zaczął się lekko przemieszczać w bok i obserwować przebieg wypadków. Liczył, że opuszczona pochodnia wywoła rzeczywiście zamęt wśród jednostek wroga i ułatwi mu to zadanie wyeliminowywania pozostały dwóch bandytów.
Pozostaje : 12 żelaznych strzał.
1x Bandyta podżegacz - oddalony o 30 metrów od ciebie, ranny w obie dłonie i opuścił swoją pochodnie na ziemię.
2x Bandyta w odległości 31 metrów od ciebie również przed tobą,
Canis:
Silvaster:
Bandyta podżegacz raniony w ręce skrył je na grzbiecie konia pochylając się i zasłaniając ciałem i głowa konia.
- Na co czekacie barany! Atakować!
Dwóch bandytów z pochodniami na koniach pomknęło w twoją stronę, jednak nie znali dokładnej twojej lokalizacji.
1x Bandyta podżegacz - oddalony o 30 metrów od ciebie, ranny w obie dłonie i opuścił swoją pochodnie na ziemię.
2x Bandyta w odległości 15 metrów od ciebie również przed tobą.
Salazar:
Jaszczur czekał na pocisk. pocisk uderzył w jego ciało, lecz energia magiczna w formie mrotokinetycznej bariery uniemożliwiła dobicie się nawet do zbroi. pocisk został odrzucony w inną stronę niczym rykoszet uderzając w sąsiednie drzewo.
Salazar automatycznie skoczył przed siebie pędząc w stronę bandyty podżegacza. nie zdążył schować broni, gdy ajszczur dopadł się do konia i energicznym ruchem szabli od dołu podciął gardziel parzystokopytnego stworzenia. zwierze skoczyło na tylnych nogach przed otrzymaniem ciosu, próbując oddalić napastnika, jednakże spłoszony końw tym samym czasie zrzucił ze swojego grzbietu jeźdźca, bandytę podżegacza. Rana na szyi zalała się krwią, a koń opadł na łapach pochylając głowę do przodu by ostatecznie przewrócić się na bok.
Salazar nie zwlekał wiele, gdy dostrzegł, ze dwaj bandyci z mieczami nie czekają na rozwój wydarzeń, tylko podjęli atak, zaczęli biec na koniach w jego stronę chcąc od boku zaatakować cięciami miecza pozostając na grzbietach swoich wierzchowców.
Salazar widząc sytuację doskoczył do podżegacza i klękając na jego korpusie wbił bułat w czaszkę kończąc żywot niegodziwca. wstał na nogi zapierając ją o głowę, gdzie był wbity bułat i wyciągnął go ponownie uwalniając swoją broń.
Stanął na równych nogach kierując ostrza w kierunku napastników będących równo oddalonych od niego pędzących jednocześnie i mających dotrzeć w tym samym czasie do niego. wiedział jak zakończyć to jednym ruchem ciała.
2x Bandyta - mkną wprost na ciebie z wyciągniętymi mieczami. Zamierzają ciąć cię od boku pozostając na koniach.
przed wozem Timothy usłyszał dziwny hałas.
Nawaar:
Z dywersji dhampira nic nie wyszło, ale na szczęście pozbył się największego utrudnienia czyli człowieka z pistoletem skałkowym, co jednak nie zmieniało sytuacji gdyż nadal był zagrożony i musiał się bronić oraz kontratakować. Podżegacz wydał rozkaz dwóm pozostałym bandytą zaatakować pozycję, z której padły strzały, jednakże dhampir widząc ich nieporadność przystąpił do ataku.
ÂŁowca kucając nałożył kolejną żelazną strzałę na cięciwę łuku i rozpoczął celowanie w oświetloną przez pochodnię głowę. Dosłownie trzy sekundy mierzenia wystarczyły aby wypuścić strzałę, która pomknęła bezbłędnie trafiając bandytę w głowę. ÂŻelazny grot przebił się przez skórę i kości czaszki lądując w płacie czołowym mózgu uszkadzając go mocno. Strzała jeszcze dygotała, gdy człowiek zsuwał się z konia opuszczając miecz i pochodnie.
Silvaster nie tracił ani chwili, tylko dobył kolejnej strzały i szybko nakładając ją na cięciwę swego łuku wymierzył w drugiego bandytę, który obserwował koniec swego kolegi. Dhampir mierząc w końcu oddał strzał wypuszczając żelazny pocisk, który pomknął z niemałą prędkością ponownie trafiając człowieka w łeb, a konkretnie w skroń. Strzała przeszyła głowę a zarazem mózg, który do niczego już się nie nadawał. Bandyta również spadł z konia spadając na bok. Obydwa konie się spłoszyły i popędziły w różnych kierunkach.
ÂŁowca na sam koniec zostawił sobie rannego w dłonie człowieka. Dlatego dobył kolejnej strzały i wyskoczył z zarośli, ale spoglądając na podżegacza, który chował się za ogierem postanowił przestrzelić mu kolano, więc znów nałożył żelazną strzałę na cięciwę z mithrilu i szybko wymierzając posłał pocisk ku swojemu przeznaczeniu. Pocisk pomknął przez głuszę i noc trafiając bezpośrednio w rzepkę podżegacza z oddali dało się usłyszeć charakterystyczne chrupniecie kości a potem przeraźliwy krzyk i skowyt. Bandyta oberwał za swoje zabijając niewinnych ludzi, ale niestety wciąż żył. Dlatego Silvaster dobył srebrnego miecza, chowając łuk i zaczął biec w jego stronę mając nadzieję, że ból spowodowany przez zniszczenie kolana spowoduje to, że spadnie z konia na ziemię albo będzie na tyle zdezorientowany, że nie zdąży nic zdziałać.
Pozostaje : 9 żelaznych strzał
Timothy siedząc i obserwując teren dookoła wozów. Wystraszył się dziwnym hałasem, ale swoimi bystrymi oczyma starał się wyłapać skąd on mógł pochodzić i do czego bądź kogo należał ten dziwny dźwięk. Tymczasowo darował sobie jeszcze ucieczkę.
Canis:
Po ostatnim strzale, który przemknął tuż koło głowy konia, gdyż innej możliwości by trafić w rzepkę nie było. koń spłoszył się czując grzebień, lotkę na swojej skórze. Zrzucił jeźdźca i opadając na kopyta stratował jego głowę zabijając bandytę. Wszystkie 3 konie spłoszone uciekły w dal.
Salazar czekał i czekał na moment, gdy bandyci znajdą się na jego wysokości i zaczną zadawać ciosy w ruchu wymijając go koniami. Gdy zbliżyli się na stosowną odległość i zaczęli mierzyć już sieczne ciosy od boku by trafić ciało Salazara, ten niczym baletmistrz stając na pięcie jednej nogi a na palcach drugiej, obrócił swoje ciało dookoła trzymając bronie ostrzami do góry tworząc literę V nad głową. w momencie ich ciosu ig dy miały zetknąć się z ciałem ostrza bandytów zderzyły się z bułatem i szablą Salazara odbijając uderzenie, blokując je. błyskawiczny prosty ruch, który wykonał pozwolił na zadanie ciosów w zady koni, gdy te wymijały go. rozłożył ostrza machinalnie tnąc od góry w czasie swojego ruchu obrotowego, ostrza wbiły się w zady bestii a te w wyniku bólu, jaki otrzymały padły na ziemię wytrącone z rytmu biegu, przygniatając bandytów, wytracając z ich rąk pochodnie oraz miecze.
Walka była skończona, tu już nie było ratunku dla żadnej z tych czterech istot żywych, jaszczur niczym egzekutor podszedł do pierwszego konia i szybkim ciosem wbił bułat bułat w czaszkę zabijając zwierzę. Następnie podszedł do bandyty i energicznym ciosem szabli poderznął mu gardło. Podszedł do kolejnego konia i analogicznie przygniecionego bandyty, zabił konia wbijając bułat w miękką gardziel konia. Zainteresował się ostatnim żywym bandytą w sposób szczególny.
Bandyta miał przygniecione jedną nogę oraz rękę, drugą ręką szamotał się próbując trafić pięścią zbliżającego się Salazara.
Jaszczur wbił ostrzę szabli w jego bark tnąc kości, ścięgna i mięśnie uniemożliwiając ruch. ból jaki otrzymał był tak ogromny, a rany tak dotkliwe, ze stał się bezbronnym obiektem. Salazar przyłożył dłoń do jego gardła i głowę do jego głowy. Zaciskając dłoń dusił go do momentu utraty przytomności, a oczami wpatrywał w toń jego oczu napawając się strachem i lękiem.
Timothy zobaczył, jak ktoś wkłada rękę spod wozu i zaczyna macać skrzynie z butelkami na wozie. Timothy wiedział, ze zaraz ktoś go zauważy...
Nawaar:
Dhampir zatrzymał się gdy okazało się, że strzał w kolano podżegacza wystraszył konia, który w popłochu rzucił człowieka tratując go na śmierć. Z głowy nieszczęśnika nic nie zostało, poza małą papką z mózgu i krwi. Silvaster wiedział, że to koniec. Dlatego schował miecz i podszedł najpierw do zmasakrowanego ciała, by je przeszukać oraz zabrać z niego ekwipunek w postaci części odzienia miękkiego ze skóry hydry, ale widząc sztylecik również go zabrał. Oczywiście nie zapomniał o trzech strzałach, które wystrzelił w człowieka, dwie znajdowały się w jego dłoniach a trzecia w kolanie je również wyciągnął oceniając ile z nich nada się do ponownego użytku, także gdy skończył przetrzepywać kieszenie podżegaczowi ruszył w stronę dwóch bandytów, którzy leżeli właściwie obok siebie na gołej ziemi. Silvaster doszedł do dwóch ciał i zabrał się również do sprawdzenia ich kieszeni oraz strzał. Tutaj również zabrał jednemu bandziorowi sztylet i miecz. Zawsze będzie mógł dać te rzeczy niziołkowi na przetrzymanie. W końcu zbierając wszystko mógł w spokoju wrócić w stronę wozów. Jednak spoglądając na ciała bandytów powiedział. - Teraz tamci nieszczęśnicy zaznają spoczynku wiedząc, że was też spotkał taki sam los. Zemsta się dokonała. Rzekł, odwracając się na pięcie ruszając w stronę miejsca postoju. Zastawiając się czy Salazar skończył szybciej od niego i czy jego kurze znoszącą złote jaja również się nic nie stało.
// Co znalazłem przy ciałach i ile strzał odzyskałem?
Dwa sztylety umieszczę na korpusie a mieczyk przy pasie zostawię, odzienie oczywiście założę na siebie, ale proszę o podanie statystyk w następnym poście albo na sam koniec wyprawy.
// Zabieram :
Nazwa odzienia: napierśnik podżegacza
Rodzaj: napierśnik
Typ: zbroja miękka
Wytrzymałość: 6
Opis: Wyrobiony z 2,1kg skóry hydry.
Nazwa odzienia: lewy karwasz podżegacza
Rodzaj: karwasz
Typ: zbroja miękka
Wytrzymałość: 6
Opis: Wyrobiony z 0,21kg skóry hydry.
Nazwa odzienia: prawy karwasz podżegacza
Rodzaj: karwasz
Typ: zbroja miękka
Wytrzymałość: 6
Opis: Wyrobiony z 0,21kg skóry hydry.
Nazwa odzienia: spodnie podżegacza
Rodzaj: spodnie
Typ: zbroja miękka
Wytrzymałość: 6
Opis: Wykonane z 2,45kg skóry hydry.
Nazwa broni: sztylet podżegacza
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra.
Nazwa broni: sztylet bandyty
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra.
Nazwa broni: miecz bandyty
Rodzaj: miecz
Typ: jednoręczny
Ostrość: 13
Wytrzymałość: 15
Opis: Wykuty z 0,94kg mosiądzu o zasięgu 0,9 metra.
Niziołek w strachu, nie wiedział co ma począć, bo w końcu dojrzał rękę potencjalnego przeciwnika, który zaczął grzebać wśród pustych butelek. Jednak coś w nim pękło i postanowił "zaatakować", o ile atakiem można nazwać kopnięcie szperającej dłoni.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej