Tereny Valfden > Dział Wypraw

Graal pełen krwi

<< < (5/22) > >>

Canis:
- Poinformowałem władzę, poinformowałem ciebie, nam nadzieję, że powiesz to odpowiednim osobą. Nie jest to zło, z którym ktokolwiek poradził by sobie od tak. - Powiedział pstrykając palcami.

- Jednakże, długa podróż przed nami, nie możemy się zamartwiać, co tam ciekawego słychać, jak wrażenia po zakończonej kadencji izby lordów Silvasterze, jak wrażenia.

Powiedział ponaglając konia do szybszej jazdy.

Nawaar:
Dhampir również pogonił konia, by ten zwiększył prędkość dopóki nie zrówna się z jaszczuroczłekiem. Wtedy do niego rzekł kończąc tymczasem wątek koloni i informowania każdego. - Zdaję sobie z tego sprawę, że tego się nie załatwi do tak i poinformuje kogo mi się uda. Chwilę pomilczał próbując zebrać do kupy zdobyte informacje. W ciągu chwili cały świat znów stanął mu do górny nogami ledwo, co pokazała się zjawa, która dała mu ostrzeżenie, że czeka go niechybna walka z łowcą z głębi to teraz jeszcze doszedł demon i to pierwotny! To pewnie dla niego nie zakończy się zbyt dobrze, ale co mógł na to poradzić? Wmieszał się w sprawy, które nie dotyczyły bezpośrednio jego, ale już nie miał szans na wycofanie się i musiał brnąć do przodu, by przeciwstawić się przyszłości.
W między czasie, Salazar zmienił temat na bardziej przyjemniejszy.
- Będzie dobrze musi być dobrze. rzekł to, by dodać sobie otuchy choć zabrzmiało to bardzo niepewnie - - co do kadencji muszę przyznać, że to było cenne doświadczenie ukazujące jak działa nasza władza i wybrańcy ludu. Jako najwyższy sędzia pewnie masz równie dużo obowiązków, czyż nie? Ogarnąć to wszystko, co zostawił Gordian i móc dalej normalnie działać. W sumie to pytanie było retoryczne, ale o czymś trzeba było rozmawiać.

Canis:
Salazar uśmiechnął się, wiedział jak działa tutaj są i słowa o nawale obowiązków były nie do końca precyzyjne.

- Jestem w czasie pracy nad budową sądu Najwyższego, gdyż obecnie nie mam nawet gdzie prowadzić rozpraw. Sad królewski to nie moje miejsce, gdyż tam rozsądzane są spory, które podejmuje król. Ja zaś mam inne misje i inną służbę do spełnienia. Działanie sadu nie zostało jeszcze precyzyjnie skodyfikowane i zamierzam na dniach przedstawić ustawę organizacyjną sądów, co pozwoli na rozpoczęcie w pełni poprawnej pracy. Nasze prawo jest kodowane w sposób niezły, ale nie przewidujący sankcjonowania wbrew przepisom i zmuszani jesteśmy do oceny zajścia w sposób szczególny na podstawie właściwych prawideł, historii, doświadczeń własnych i doświadczeń naszych poprzedników, draconów, raanaarów... Dlatego obecnie pracy dużo, ale chyba nie tej, do której jestem powołany na to stanowisko, niestety.

Z oddali zobaczyliście pomarańczową łunę huk i krzyki. z oddali zaczął zbliżać się do was obiekt zza widzianego horyzontu, był to koń spowity ogniem.



Wył i ryczał przeraźliwie co rusz przewracając się na ziemie by wstać i pędzić dalej, zaś ogień niemiłosiernie trawił jego futro sprawiając ból i cierpienie.

Nawaar:
- To masz rzeczywiście sporo pracy i dużo do ogarnięcia. Musisz przebudować całe sądownictwo, by móc względnie normalnie pracować Pamiętam jeszcze to ostatnie głosowanie dotyczące poprawi ile wtedy było zamieszania. Również się uśmiechnął, bo traktował to jako przeszłość, do której pewnie nie powróci. Tak czy siak jechali dalej do przodu dopóki nie ujrzeli łuny światła, który na pewno okazał się ogniem, ale to nie wszystko całemu wydarzeniu towarzyszyły jeszcze krzyki i huk. Dhampir widząc dokładnie w ciemnościach zauważył pędzącego w ich stronę konia trawionego przez ogień. Cała sytuacja była dość dziwna, ale trzeba było jakoś skrócić męki zwierzęcia, wszak na tym polegało bycie członkiem konkordatu. Zabijać zwierzęta bezboleśnie i uśmierzać ich ból, jeżeli nie było innego wyjścia z tej sytuacji a w takiej obecnie się znaleźli.
Silvaster nie zastanawiał się długo. Wyciągnął łuk z sajdaka wraz z nim żelazną strzałę. Mithrilowy łuk leśnego elfa trzymany w lewej dłoni dhampira odbijał światło księżyca robiąc cień natomiast w swej prawicy trzymał żelazny pocisk, który umieścił na cięciwie łuku mocno ją naciągając. Teraz czekał na odpowiedni moment i zbliżenie się płonącego ogiera w ich stronę. Szalone zwierzę znacznie przyspieszyło pędząc w ich stronę i jęcząc  w wniebogłosy. Wtedy Slvaster zdał sobie sprawę, że może oddać celny strzał zamknął lewe oko i uspokoił swoje serce oraz drżenie rąk mówiąc. - Pani spraw, by zwierzę zaznało ukojenia i zaprzestało się męczyć, niech on opuści ten świat i zajmie miejsce u Twego boku. Dziecko świtu po dosłownie sekundach wypuściło strzałę, która pomknęła prosto przeszywając noce powietrze i trafiając umęczone zwierzę w głowę. Koń padł martwy na samym środku traktu paląc się jeszcze, a Silvaster nie mógł uwierzyć, że tak sam z siebie zmówił modlitwę do bogini z reguły omijał takie wstawki szerokim łukiem! Cóż z czasem wszyscy się zmieniają nawet on! Spojrzał jeszcze na Salazara mówiąc.
- Powinniśmy przyspieszyć i sprawdzić, co tam się dzieje. W tym celu smagnął konia mocniej a ten przyspieszył omijając zwłoki konia.

Pozostaje :
14xNazwa amunicji: żelazna strzała     

Canis:
Dewocja... normalnie dewocja... Ale cóż poradzić, oszołomy z bractwa Apriala też takie wstawki walą, ci Zartata też... Co się dzieje z tymi ludźmi... Myślał gnając konia wraz z wozem an tyle, by wóz jechał spokojnie po wyboistej bądź co bądź drodze. W końcu nie mógł stłuc szklanych flakonów. Gnał w kierunku źródła pomarańczowej łuny


Pędzące konie z wozami podskakiwały i generowały hałas stukając drewnem o kamienie, ponadto szkło zderzało się ze sobą dając kolejne źródło hałasu.

Z oddali dojrzeliście płonący drewniany furgon spowity w ogniu. wokół furgonu na 3 koniach dojrzale iście 3 postacie. Silvaster zauważył, ze jeden z nich am broń palną, pozostali miecze. Wraz z waszym zbliżaniem się do nich, gdy byliście w odległości 100 metrów, uciekli razem w las pozostawiając płonący wóz. Nie było już hałasu ani strzałów, zaległa cisza. wyłącznie dhampir usłyszał tętent kopyt w kierunku głębi zagajnika, jednak wiedział, ze wraz z wozem nigdy nie dotrą za nimi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej