Tereny Valfden > Dział Wypraw

Graal pełen krwi

<< < (4/22) > >>

Nawaar:
Dhampir lubił taką pogodę i wszędzie panującą ciszę, to było jeden z powodów dla, którego dołączył do konkordatu. Spokój i cisza tego właśnie pożądał. Silvaster przypatrując się pięknie okazałym gwiazdą i księżycu, który świecił z pełną mocą wskazując szlak ich dalszej jazdy. Dziecko świtu wsłuchiwało się również w to, co mówił jaszczuroczłek i z tego, co usłyszał sprawy przybrały nie najlepszy obrót, ale to pewnie nie wszystko, co miał do powiedzenia w tej sprawie. - Wnioskuję z tego, co mówisz, że nie jest to najlepsze miejsce na podróż. Skoro na każdym kroku można zginąć praktycznie za nic. Ale, ale co wydarzyło się po jego śmierci? Pewnie coś strasznego, co może skąpać naszą wyspę w morzu krwi. Powiedz, że się mylę? Rzekł to ze smutkiem w głosie, ponieważ sądził, że Salazar potwierdzi jego słowa o świecie skąpanym we krwi. Niziołek tymczasem to się przysłuchiwał, to zdrzemnął czasem patrzył na puste flakony.   

Canis:
- Nie no, trochę przesadzam, aż tak źle nie jest, mnie nikt nie zaatakował tam niesprowokowany. Można spokojnie iść i robić swoje, jeżeli nie zawadzi się nikomu.

- Wracając do tematu. Opuściłem obóz co czas, by mnie nie oskarżyli o zabójstwo, w końcu jako nowo przybyły byłbym pierwszym podejrzanym, by uniknąć kłopotów poszedłem do obozu bractwa Apriala. Wszedłem do ich karczmy a tam co widzę? Jak jakiś demon imieniem Nirsla wychodzi z loży Y'Beriona. Wszyscy widzieli go jako normalnego człowieka, tylko ja dostrzegłem, że to demon. Wyglądało jakby mnie poznał, uchylił czoła w geście szacunku a mnie aż zamurowało, o co tu chodzi myślałem. Nie czekając wiele poszedłem do Y'Beriona porozmawiać on przyznał, ze to demon, że wie o tym, ale tłumaczył to tym, że niestety takie mają warunki życia, żyją wśród demonów i muszą się z nimi układać by nie wymrzeć. To zrozumiałe.

- Po rozmowie z nim poszedłem an dziedziniec wizji, widziałem, ze się wszyscy tam zbierają i zamierzają odprawiać modły, myślałem, ze popatrzę i nabiorę wiedzy na temat ich obrządków i kultyzmu. Wyszedł Y'Berion i wprowadził wszystkich zebranych w trans. Zastosował magiczne sztuczki i rozpostarł taki jakby "parasol" energii magicznej wprowadzając nowicjuszy i guru w trans, bujali się jak laleczki zombie. Musiałem się oddalić by i mnie to nie dopadło. Przyglądałem się z boku. Nagle zaczął pełen rytuał magii krwi, poświęcił ciała 16 nowicjuszy niszcząc je na krwistą papkę. Papka zaczęła wirować w okół jego ciała, chciałem reagować, próbowałem, jednak bez pożądanego skutku. Nagle dostrzegłem, ze na placu pojawiła się głowa Gomeza, a w nią uderzył promień czarnej energii magicznej. Energia uniosła ją, a krwista papka niczym glina przylgnęła do niej tworząc straszne ciało, wnioskując po tym, co dostrzegłem i zrozumiałem, podejrzewam, że jest to sam Aprial. W końcu bractwo Apriala to przyzwało. W tym uczestniczył też ten Nirsal, dostrzegłem go, gdy ściągnął kaptur z głowy. Po tym już opuściłem Mor Andor, by ostrzec wszystkich, którzy mogą pomóc w unicestwieniu tego zła, między innymi ty i konkordat. - Powiedział i wyciągnął pergamin zza pasa. Miał już narysowane ten wizerunek, podał Silvasterowi.

Nawaar:
Dhampir z przerażeniem w oczach usłyszał coś, czego nie chciał. Jeszcze nie rozwiązali sprawy z konkordatem i całym Dabą, który również zagraża całemu światu to jeszcze sprawa demona pierwotnego Apriala. W tych czasach zło, coraz wyżej podnosi swój łeb! ÂŁeb, która raz za razem trzeba obcinać i niszczyć, ale czy kiedykolwiek będzie szansa na zaznanie ciszy i pokoju? Bez ciągłych walk i bania się o życie innych oraz swoje? Tego Silvaster nie wiedział, jednakże gdy chwycił rysunek i go otworzył omal nie spadł z konia.
- Na bogów! Więc takie rzeczy tam się dzieją! Powiedział zamykając rysunek i chowając go do jednej z kieszeni. - Salazarze miałeś ogromne szczęście, że udało się tobie zbiec stamtąd. Jednak ten cały Y'Berion zdołał jakoś przebić się przez pieczęcie i uwolnić demona pierwotnego! Te pieczęcie, które założył sam Adanos! Bóg ładu i porządku, by chronić nas i wszystkie żywe stworzenia. Ten człowiek posiadł niebywałą moc, którą chciałby mieć każdy, a na pewno każdy służący demonowi. Dobrze, że Adanos zostawił swoją zastępczynie na tym świecie, panią wszelkiego stworzenia czyli Ventepie. Tak, jako przedstawiciel jej woli przekaże wieści ważniejszym członkom naszej organizacji, by zebrali wszystkie siły i wyruszyli do koloni w odpowiednim momencie aby pozbyć się plugawego zła, które kiedyś zalały te ziemię. Tak jak wcześniej Adanos pozbył się zła sprowadzając powódź, tak Ventepi i jej wysłannicy pomogą zniszczyć kolejnego wysłannika otchłani. Masz na to moje słowo!  Uderzył się pięścią w pierś niczym rycerze przyrzekający swym wybranką o rychłym powrocie z wojny. Dhampir doprawdy nie mógł uwierzyć w to, że będzie brał dwa razy udział w ratowaniu świata. 

Canis:
- Nie uciekałem, odszedłem by powiadomić jak najwięcej osób i ostrzec o niebezpieczeństwie. O tym, że niemal wszyscy będziemy musieli stawić temu czoła, gdyż sam nikt nie pokona kreatora świata, przynajmniej wątpię by pojedyncze osoby tego mogły dokonać. Adanos to tylko jeden z wielu kreaotrów świata, Aprial tez był kreatorem świata, słabszym do Innosa, ale nadal. Oni wszyscy są smokami, bestiami... Y'Berion nie zniszczył pieczęci, ani nic... zdołał ominąć je poprzez ten rytuał, wykorzystał naczynie, ciało Gomeza, które było odpowiednie by na jego podstawie zbudować właściwe ciało Aprialowi. Wiem, ze Aprial dał coś bractwu w zamian za przyzwanie go, nie wiem co to jest, będę musiał tam iść i zorientować się w sytuacji w tym regionie. - Powiedział tłumacząc co rozumie i co będzie trzeba zrobić. - Tak, chciałbym, byś powiadomił konkordat, ostrzegł jeżeli masz kontakt do Bękartów Rashera, odpowiednich ludzi, potrafiących działać informacją, wiedzących co i komu można powiedzieć i kiedy trzeba zachować ciszę, by nie wzbudzić paniki społecznej, by nie straszyć przeciętnych zwykłych obywateli, też chciałbym byś im to przekazał w odpowiedniej formie, którą mogą przyswoić. Chciałem też poinformować tych bandziorów, kruki. Oni też mogą być potrzebni w obliczu takiego niebezpieczeństwa... Jednak nie znam kontaktu...

Nawaar:
- Jednak mimo wszystko wiedział, jak je ominąć do tego stworzył odpowiedni rytuał i przywołał jednego ze stwórców świata. Legendarnego smoka, Aprila brata Innosa. Pewnie musieli się jakoś dogadać z bractwem za pomocą Narsila, tylko ciekawe co oni z tego mają? Masz rację powinniśmy zdobyć dodatkowe informacje, które pozwolą się nam zorientować, co się za tym wszystkim ukrywa. Dhampir ocenił sytuacje po swojemu i teraz ze spokojem przedstawił swój punkt widzenia na temat rozmowy z innymi ugrupowaniami.
- Tutaj na serio trzeba będzie podjąć daleko idące środki i zwołać wszystkich chcących się przeciwstawić pierwotnemu. Na konkordat będziesz mógł liczyć, gdy opowiem o powstaniu pierwotnego zaczniemy niezwłocznie przygotowania, by dokończyć dzieło Adanosa a wprowadzić nowy ład Ventepi. Jednak z bękartami będzie problem, bo nie żyjemy za pan brat jak wcześniej wspomniałem i nie sądzę, że będą w stanie trzymać język za zębami. Na ich trzeba uważać, bo zawsze chcą się wykazać i szpanować. Ciężko jest mi określić czy umieją zachować tajemnice, ale wolałbym żebyś, to Ty zagadał z Melkiorem i jego dziatwą. Jeżeli chodzi o tych rzezimieszków zwanych krukami to myślę, że znam kogoś, kto mógłby załatwić mi z nimi jakiś kontakt. Uśmiechnął się tajemniczo.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej