Tereny Valfden > Dział Wypraw
Fałszerstwa
Mohamed Khaled:
ÂŚciągnął z siebie prędko płaszcz, potem szatę i zrzucił ją na ziemię pod bokiem. Był dobrze zbudowany. Lata ćwiczeń w domu, późniejsze szkolenie u Kruków, wypady na drugi koniec wyspy gdzie także się nie przelewało. Nigdy nie narzekał na ten tryb życia. Zdobył doświadczenie, zdobył siłę, zdobył rzeźbę jak i masę blizn.
Położył się na brzuchu, wystawiając plecy w stronę krasnoluda.
DarkModders:
Krasnolud na widok rany zrobił krzywą mine.
- Nie wygląda to za dobrze ale coś na to poradze.
Otworzył torbę i wyciągnął z niej najmocniejszy spirytus. Odkręcił go i przestrzegł cię.
- Teraz może porządnie zaboleć
Po tych słowach hojnie polał ci po ranie spirytusem. Wylał prawie pół flaszki. Zakręcił ją i odłożył na bok. Wziął czystą szmatkę i wytarł rane. Po tym wyciągnął z torby igłe i nici chirurgiczne. Nawlekł ją na igłę i zabrał się za zszywanie rany. Wbił w skórę ostrożnie igłę i za pomocą drugiej ręki ściągnął uszkodzoną skórę bliżej żeby lepiej zszyć ranę. Krasnolud robił to profesjonalnie, precyzyjnie zszył ci ranę zadaną przez pazury zębacza. Schował igłę i nici i wziął bandaże.
- Podnieś się lekko. Zabandażuje cie żeby krew nie ciekła później.
Mohamed Khaled:
Posłusznie wykonał polecenie krasnoluda. Ostrożnie podniósł się w górę, potem i ręce powędrowały w górę. Zaczekał aż krasnolud zacznie działać.
- Co z moim koniem? Da radę jechać dalej? Mam do przebycia jeszcze pół wyspy...
DarkModders:
Krasnal szybko i sprawnie obandażował cie. Poklepał cie po barku i schował do torby wszystkie medyczne pierdółki.
- Będziesz żył. To dużo drogi przed tobą. Koń raczej będzie mógł jechać dalej. Obwiązałem mu lepiej rane. Do rana powinien poczuć się o wiele lepiej i ty też. - powiedział wstając z łóżka. - Zajadaj się i wypoczywaj. - powiedział do ciebie i wszedł do kuchni zostawiając tam torbę medyczną.
Mohamed Khaled:
Podziękował raz jeszcze krasnoludowi, nim ten zdążył wyparować z pokoju, po czym zebrał swoje śmieci i ruszył w jeden z kątów sali. Jakoś nie chciał zabierać łóżka jego wybawcy, ot co. Oczywiście, chwilę później zabrał ze sobą rosołek, który wtrącił trymiga w żołądek. Rozłożył się wygodnie i, nawet nie wiedząc kiedy, przymknął powieki i zasnął jak niemowlaczek.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej