Tereny Valfden > Dział Wypraw
Fałszerstwa
DarkModders:
Drugi rzucił sie na ciebie. Chciał cie uśmiercić, wtedy usłyszałeś wystrzał. Bestia dostała w głowe i opadła na bok. ÂŻyłeś choć krwawiłeś. Wtedy człek podbiegł do ciebie z pochodnią. Był to krępy krasnolud w podeszłym wieku. Na twój widok zawołał do ciebie.
- Cholerne zębacze. ÂŻyjesz? Nic ci nie jest? - zapytał odkładając muszkiet.
Mohamed Khaled:
- ÂŻyje, żyje.. Cholera, drapnęły mnie po plecach - odparł, podpierając się na dłoniach i z trudem wstając na równe nogi. Telepał się, był wieczór, śnieg, bestie... - Widział pan mojego konia? Mógł kuśtykać, został ranny w nogę.
Wsunął katanę do pochwy na plecach, kuszę zawiesił przez ramię i spojrzał pytająco na krasia.
DarkModders:
- Właśnie panocku przybiegł na moje gospodarstwo. Od razu wiedziałem że coś jest nie tak a w dodatku słyszałem jak te cholerniki gulgotały. - powiedział pomagając ci wstać - Chodź do mnie na gospodarstwo, opatrzę ci tą rane i ogrzejesz się troche..
Wstałeś na równe nogi. Krasnolud pokazał ci gdzie jest jego gospodarstwo. Farma mieściła się nie całe 300 metrów od pola. Dla ciebie to była katorga z powodu wychłodzenia i krwawiącej rany. Po chwili byliście na farmie. Krasnolud otworzył chałpe i wpuścić cię do środka wchodząc za tobą. Poczułeś panujące w całej chałpie ciepło.
Mohamed Khaled:
- Dziękuje za pomoc - skinął delikatnie głową, gdy zdążył już gdzieś usiąść. - Gdyby nie pan, byłbym już pewnie tylko kośćmi. Te bestie nie zostawiają za sobą żadnego mięsa, zeżarłby mnie na miejscu.
Rozciągnął się, pozwolił napiąć mięśniom, potem je rozluźnił. Przeczesał włosy. Musiał je ściąć, ale to po Hemis. Teraz było zbyt zimno, naraziłby się na hipotermię...
- ÂŁadne masz gospodarstwo. Z początku, widząc tamte pale, to myślałem że jest to obozowisko ludziożerców.
DarkModders:
Krasnal zniknął w kuchni. Usłyszałeś jego śmiech i głos z kuchni.
- A tak, słyszałem to nie raz. - powiedział do ciebie i w tym momencie wyszedł z kuchni z talerzem naładowanym po brzegi ciepłym rosołem zaś pod pachą niósł torbę.
- Ogrodziłem pole bo mi dziki ryły w grządkach. Teraz mam od nich spokój ale za to naściągały się mi zębacze. - powiedział kładąc na stół torbe. - Połóż się na łóżku. Zszyje ci to.
ÂŁóżko było zaraz za tobą. Było niewielkich rozmiarów dopasowane do krasnala. Było miękkie i wygodne.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej