Tereny Valfden > Dział Wypraw
Fałszerstwa
Mohamed Khaled:
Nazwa wyprawy: Fałszerstwa
Prowadzący wyprawę: Szeklan z Tihios
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Znajomość sprawy
Uczestnicy wyprawy: Mohamed
Kruk dosyć szybko zdążył pozbierać swoje myśli, podobnie jak wyposażenie. Niczym proca wyleciał ze swojego domostwa, dzierżąć na plecach kuszę i katanę, na przedramieniu ukryte ostrze a przy nodze bełty.
Narzucił szybko kaptur na łeb, poprawił jeszcze raz uzbrojenie i ruszył spokojnie w stronę bram. Musiał komuś zwinąć konia...
DarkModders:
Było już po południu. Ludzi było na ulicy jak na złość dużo więc ciężko było zwinąć cokolwiek w tym i konia. Będąc blisko bramy wschodniej zobaczyłeś przy rogu stojące koryto i kilka koni w tym dwa kucyki. Jednak wszystko nie było takie proste. Kilka metrów dalej dostrzegłeś trzech strażników stojących nie daleko koni i patrolujących okolice.
//Strażnicy są oddaleni od koni o 6 metrów. Rozmawiają ze sobą.
Mohamed Khaled:
Obecność strażników utrudniała mu już sam początek roboty, ot co. Nie chciał ich jednak zabijać, nie chciał zwracać na siebie uwagi. Byli niewinnymi, znaleźli się po prostu w złym miejscu o złym czasie.
- Ach... - warknął pod nosem, uchodząc gdzieś na ubocze.
Musiał przemyśleć plan swojego działania. Czy warto zaczekać aż przejdą i wtedy zwinąć konia? A może okłamać ich, że ktoś na kogoś napada i wykorzystać zamieszanie? Postanowił zaczekać jeszcze parę minut, jeśli to nie dałoby żadnych rezultatów, on by już coś wymyślił.
DarkModders:
Jak to mówią cierpliwość popłaca. Po cheili do strażników podbiegł mieszczanin składając mu jakieś zeznanie. Jeden ze strażników poszedł za mieszczaninem w kolejne uliczki ale problem dalej pozostawał. Pozostałych dwóch podeszło bliżej budynku gdzie była ławka i usiedli tam wpatrując się w mieszczan. Na twoje szczęście zauważyłeś że widok strażnikom na konie zasłania furtka i kawałek ściany budynku.
//Strażnicy siedzą na ławce przy budynku obok. Zagrode zasłania im furtka i kawałek ściany pobliskiego budynku. Są 10 metrów od ciebie.
Mohamed Khaled:
To był moment dla niego. Gdy strażnicy usiedli wygodnie na ławce, on wmieszany w tłum, podszedł aż do wschodniej bramy, skąd skierował się w stronę boksów. Nie wiedział, ile czasu minie, nim się zorientują. Czy rżenie koni go nie zdradzi, czy strażników nagle coś nie "złapie" i nie odwrócą się?
Ostrożnie, na palcach, jak uczyła mamusia, podszedł do zagrody, skąd chciał wziąć konia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej