Tereny Valfden > Dział Wypraw

Fałszerstwa

<< < (47/53) > >>

DarkModders:
Zaśmiał sie i zeskoczył z dachu. Wylądował cicho na bruku. Odwrócił sie w twoją stronę. Wtedy zobaczyłeś jego twarz.


Podszedł do skrzyni i zaczął ją oglądać.
- Widzisz, warto z nami współpracować. Teraz możesz zobaczyć naszą siedzibe. Chodź za mną. - powiedział do ciebie biorąc skrzynie w ręce i ruszając w wąskie uliczki miasta.

Mohamed Khaled:
Nie ufał mu. Nie mógł mu zaufać. Nie mógł też jednak tego okazać. Okazać słabości w postaci strachu. Zakrył to. Zakrył pod maską obojętności. Gotów trzymać ją do końca.
- Chodźmy więc. Tylko szybko. Straż nie szybko zaprzestanie poszukiwań...
Ruszył za nim, uprzednio notując w głowie, żeby być przygotowanym na zasadzkę. Nicholas może tam być...

DarkModders:
- Straż w tych alejkach? - wybuch śmiechem. - Nigdy sie tutaj nie zapuszczają. - powiedział przedzierając sie przez wąską uliczke. Po kilkunastu dobrych minutach byliście po za miastem. Szliście przez kamienistą droge prowadzącą w las.
- Już nie daleko. Zaraz będziesz mieć przyjemność spotkać sie z szefem. - powiedział do ciebie idąc cały czas obok ciebie.

Mohamed Khaled:
- Jaki on jest? Jak mam się zachować? Zabije mnie, jeśli nie powściągnę języka? - dopytywał, gdy Brandic cały czas prowadził go w nieznane sobie miejsce. - Każdy przywódca jest inny. Jedni są charyzmatyczni, drudzy z deczka szaleni... Z kolei są i tacy, którzy rozprują Ci brzuch tylko dlatego, że jesteś czarny....

Eret z Tihios:
Eret nie odstępował was ani na krok. Skradał sie cały czas za wami chodząc bliżej zarośli. Czekał na moment aż dojdziecie do jaskini, w której mieści sie kryjówka.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej