Tereny Valfden > Dział Wypraw
Fałszerstwa
DarkModders:
- Porywczy, i pamiętaj by nic głupiego nie palnąć. Sam kiedyś zabił 8 strażników więc lepiej uważaj. - powiedział do ciebie z lekkim uśmiechem. Brandic zboczył z traktu zmierzając w gęste zarośla.
Mohamed Khaled:
- Człowieku, prowadzisz mnie w krzaczki? Wiesz, jesteś nawet miły... Ale wole kobiety... - uśmiechnął się łobuziarsko, potem parsknął. Gdy usłyszał, jaki jest ich szef, przełknął cicho ślinę. Czyli musi trzymać język za zębami, najlepiej zamknięte na klucz...
DarkModders:
Brandic zaśmiał się. Po chwili przedzierania sie przez zarośla zobaczyłeś dużą grote z zewnątrz zawaloną skrzyniami. Przy skrzyniach krążył dobrze ci znany jaszczuroczłek. Na widok skrzyni zrobił duże oczy i szyderczo uśmiechnął się do ciebie.
- Moje gratulacje! A już myślałem że nie żyjesz. - powiedział do ciebie podchodząc do Brandica.
- No, teraz to będziemy pływać w złocie. - powiedział podając Dinnarothowi skrzynie do rąk. Kątem oka w zaroślach za sobą zobaczyłeś swojego kompana.
//Poczekaj, tylko Eretem odpisze.
Eret z Tihios:
Widząc skręcającą dwójke w zarośla sam sie udał drugą strone omijając Mohameda i Brandica. Patrzył uważnie pod nogi by na nic nie nadepnąć. Nagle zarośpa skończyły sie. Przykucnął zaraz niedaleko was wyczekując odpowiedniego momentu na zainterweniowanie.
Mohamed Khaled:
- Może i czarni umierają pierwsi, ale mają największe pały i największe jaja do takich robót... - zaśmiał się. - Nie było łatwo. Straż usłyszała mnie, gdy byłem w archiwum. Dzięki temu tu - wskazał na Brandica - udało mi się uciec dziurą w suficie. I tamtędy także wróciłem...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej